środa, 22 lutego 2012

Rozdział 21.

Tym razem prowadził Nathan, który uparł się, że wtedy dojadą szybciej do centrum miasta. Po kilku minutach jazdy wjechali na parking przed wielkim centrum handlowym. Mieli tylko godzinę czasu na kupienie prezentów więc się rozdzielili. Jessica chciała kupić prezent dla swojej chrześniaczki i pociągnęła ze sobą Yvonne, gdyż ta miała jej doradzić w wyborze. Chłopcy poszli w swoją stronę. Dziewczyny przez pierwsze pół godziny szukały prezentu, dopiero pod koniec Jessica zdecydowała się kupić zestaw 2 pięknych lalek ze wszystkim akcesoriami, ogromnego miśka i ubranko, tj. niebieska sukieneczka w kwiatki i z falbankami, a do tego czarny sweterek. Całość wyglądała naprawdę świetnie.
Chłopcom kupienie prezentu zajęło 15 minut. Nathan też kupił wielkiego miśka dla swojego chrześniaka ale zamiast zestawu lalek wybrał samochód zdalnie sterowany. Gdy z Jayem wyszli ze sklepu spotkali się z dziewczynami.
- Nathan, tu czegoś brakuje – powiedziała Jess, gdy zobaczyła prezent Natha.
Całą czwórką weszli do sklepu z dziecięcymi ubraniami. Jessica biegała między półkami i oglądała ubranka. W końcu podeszła do przyjaciół i pokazała im, co wybrała: jeansy, biała koszulka z krótkim rękawkiem, bejsbolówka i czapka z daszkiem
- Czy ty chcesz z tego chłopca zrobić drugiego Nathana? – zapytał Jay ze zdziwieniem i dodał po chwili – Biedne dziecko.
Po tych słowach dostał kuksańca w bok od przyjaciela. Zapakowali do samochodu zakupy i wrócili do domu państwa Sykes. Gdy wysiadali z auta dochodziła 11, a goście mieli pojawić się przed 12, więc dziewczyny miały niecałą godzinę, aby się przygotować. W tym celu zajęły tylko dla siebie łazienkę na piętrze, gdyż ułożenie włosów i umalowanie się zajmuje sporo czasu. Chłopcy musieli skorzystać z drugiej łazienki na parterze. Potem wróciły do pokoi. Jess do swojego, który miała dzielić z Jayem, a Yv do pokoju Nathana, który uparł się, że dziewczyna będzie spać u niego.
- Gotowy? – zapytała Yvonne Natha siedzącego na brzegu łóżka, gdy weszła do jego pokoju, chłopak pokiwał tylko głową – Muszę się przebrać.
- I? – dopytywał.
- Albo wychodzisz albo się odwracasz.
- Jestem u siebie i nie chce mi się nigdzie wychodzić, co nie znaczy, że się odwrócę – po czym wyszczerzył się w uśmiechu.
- Ejjj, nie bądź taki – Yv zrobiła smutną minkę – Chociaż na chwilkę.
- Nie ma nic za darmo – targował się.
- Nagroda będzie ale jak się przebiorę – ciągnęła dalej Yvonne.
- Tylko spodnie.
- Wygrałeś – odpowiedziała dziewczyna po chwili zastanowienia. Chłopak uśmiechnął się triumfalnie i odwrócił, aby Yv mogła się przebrać.
Gdy skończyła podeszła do chłopaka. Delikatnie popchnęła go na łóżko i usiadła na nim okrakiem. Pochyliła się nad Nathanem i wpiła w jego usta. On przesunął swoimi dłońmi po jej udach zatrzymując się na biodrach. Potem powoli zaczął przesuwać swoje dłonie jeszcze wyżej tym samym unosząc koszulkę dziewczyny, która odsłaniała coraz więcej ciała Yv. Aż w końcu dziewczyna została przed Nathanem w samym staniku. Chłopak nie czekając dłużej przewrócił Yvonne na plecy, a sam pochylił się nad nią. Zaczął składać pocałunki na szyi, ramionach i dekolcie swojej dziewczyny. Każde z nich oddychało szybciej, ich serca biły jak szalone. Pożądali siebie nawzajem.
Wnet usłyszeli za drzwiami krzyki. Nathan przestał obsypywać ciało dziewczyny pocałunkami.
- Jay! Nawet się nie waż wchodzić do ich pokoju! – krzyczała Jessica.
- No to jak im powiemy, że goście przyjechali? – pytał Jay.
- Tak się wydzierasz, że na pewno usłyszeli – oznajmiła z sarkazmem dziewczyna – Wynocha na dół.
Krzyki ustały i znowu zapanowała cisza. Nath nadal pochylał się nad Yv ale nie był w stanie dokończyć tego, co zaczął. „Kłótnia” Jaya z Jessicą zburzyła całą atmosferę.
- Zamorduję go kiedyś – oznajmił Nathan i rzucił się na łóżko obok Yv.
- Gdybyś był cierpliwy i jeszcze trochę poczekał nic by Ci nie przeszkodziło ale ty nie możesz się powstrzymać – powiedziała dziewczyna.
- To niby moja wina? To ty jesteś dziewczyną. I teraz strzelam focha – udał obrażonego. Wstał z łóżka i podszedł do drzwi.
- Czekaj – poprosiła.
Yv podeszła do niego.
- Nie gniewaj się – posłała mu ciepły uśmiech i namiętnie pocałowała – A teraz się ubiorę i zejdziemy na dół.
Jak powiedziała, tak zrobili. Gdy schodzili po schodach Nathan złapał Yvonne za rękę i tak weszli do salonu, gdzie wszyscy już byli. Chłopak przedstawił swoją dziewczynę rodzinie, a potem został „zaatakowany” przez swojego chrześniaka, który do niego przybiegł. Nath od razu wziął go na ręce i zaczął się bawić z chłopcem. Widać, że Peter, tak miał na imię chłopiec, uwielbiał Nathana. Nawet podczas wspólnego obiadu nie odstępował go na krok. Wreszcie wszyscy rozsiedli się w salonie. Babcia Sykes przyniosła tort, bliźniaki zdmuchnęli świeczki i dostali prezenty, przy czym nie obeszło się bez krzyków zachwytu.
Yvonne siedziała z Nathanem na kanapie trzymając się za ręce. W pewnej chwili oparła swoją głowę o jego ramię, gdyż poczuła ogromne zmęczenie. Co prawda, nie spała ostatnio dobrze, poprzedniego dnia turniej, a dziś musiała wcześnie wstać. Zanim się obejrzała jej powieki się zamknęły i pogrążyła się we śnie.
Yv obudziła się na łóżku przykryta kocem w pokoju Nathana. Była sama. Spojrzała na szafkę nocną, na której stał zegarek, 16:38. A na 17 była umówiona z Hubertem. Opuściła łóżko i poszła do łazienki. Poprawiła włosy i makijaż. W salonie był tylko Nathan.
- Gdzie wszyscy? – spytała chłopaka przysiadając się do niego.
- Poszli nad staw – uśmiechnął się – Jak się spało?
- Dobrze, dziękuję. Nath, mówiłam Ci, że muszę się spotkać z Hubertem, więc zaraz muszę wyjść.
- Mogę iść z tobą? Będę trzymał się z dala.
- Jasne, w końcu nie wiem, jak trafić – pocałowała chłopaka w policzek i razem opuścili dom.
Na miejską plażę dotarli po 10 minutach. Nathan został w samochodzie, a Yv podeszła do czekającego już Huberta.
Przywitali się poprzez podanie sobie dłoni i usiedli na piasku. Przez kilka minut panowała cisza, żadne z nich nie chciało zacząć rozmowy.
- Zależało mi na spotkaniu, bo chciałem wyjaśnić wszystko między nami – zaczął Hubert.
- To i tak nie będzie miało teraz znaczenia ale słucham.
Chłopak zaczął swoją opowieść. Mówił o tym, jak Patrycja go szantażowała, że jeśli nie zrobi tego, co ona chce, zrobi krzywdę Iwonie.
- Kochałem Cię, chciałem Cię ochronić ale tylko zraniłem. Powinienem był Ci wszystko powiedzieć. Byłem naiwny …
- Jak długo to trwało? – zapytała Yvonne.
Chłopak nie odpowiedział od razu, był zamyślony, jakby ważył słowa.
- Od stycznia, czyli pół roku… - nie dokończył, gdyż zobaczył łzy spływające po twarzy dziewczyny.
- A ja głupia nic nie zauważyłam – powiedziała szlochając.
- Przestań, to tylko i wyłącznie moja wina – szepnął i dotknął dłonią ramienia Yv.
- Nie wierzę, że przez pół roku tylko się całowaliście – oznajmiła Yvonne przerywając głuchą ciszę.
Hubert ponownie nie odpowiedział od razu na pytanie.
- Tak, masz rację. Zanim się dowiedziałaś przespałem się z nią… To była jedna jedyna noc, której strasznie żałuję… - powiedział i również się rozpłakał.
Siedzieli i płakali dobre 15 minut.
- Kochałam Cię, a ty zrobiłeś mi takie świństwo – mówiąc to podniosła się z ziemi – Zakończmy to wreszcie i zniknij z mojego życia, tak będzie lepiej. Po co roztrząsać to kilka razy…
Chłopak również stanął na nogi.
- Tak, tak będzie dla nas najlepiej. Mogę Cię ostatni raz przytulić? – zapytał nieśmiało Hubert.
Yvonne kiwnęła głową na znak zgody. Chłopak objął ją swoimi ramionami, a dziewczyna wtuliła się w niego.

Perspektywa Nathana
Widział, jak jego dziewczyna wita się z byłym chłopakiem. Chwilę potem oboje siedzieli już na piasku. Minuty mijały, a oni ciągle rozmawiali. Po jakiejś godzinie coś się zmieniło. Yvonne wstała, coś mówiła do chłopaka. Chwilę potem on ją obejmował. W Nathanie wszystko zawrzało. Chciał już wysiąść z samochodu i do nich podejść ale Yvonne odwróciła się i szła w stronę auta. Wyszedł jej naprzeciw. Na twarzy dziewczyny zobaczył łzy. Szybko otarł jej policzki i przytulił.
- Wszystko skończone, nie musisz być zazdrosny – uśmiechnęła się do Natha przez łzy – Kocham Cię.
- Ufam Ci i też Cię kocham – szepnął jej do ucha.
Wsiedli do samochodu i wrócili do domu. Gdy tylko przekroczyli próg ich oczom ukazał się nietypowy widok. Zobaczyli Jaya kurczowo trzymającego się poręczy schodów. Na jego plecach siedziała Jessica, a bliźniaki trzymały się każde innej nogi Jaya.
- Ratunku! – zawołał w stronę Yvonne i Nathana.
- A Wam co? – zapytał z dziwnym wyrazem twarzy Nath.
- Widocznie musiałeś zasłużyć – wtrąciła się Yv.
Po jej słowach Jay leżał już na podłodze, a Jess i dzieciaki na nim.
- Ał… - jęknął McGuiness.
Słysząc huk z kuchni wyjrzała mama bliźniąt. Nie skomentowała zajścia tylko uśmiechnęła się do siebie.
- Chodźcie na kolację – dodała po chwili.
Wszyscy posłusznie zasiedli do stołu i zjedli kolację.
- Jestem już zmęczona, położyłabym się spać… - szepnęła Yv do Nathana. To było kłamstwo, tak naprawdę chciała zostać z nim sam na sam.
- Chodź – odpowiedział i pociągnął ja za rękę do swojego pokoju.  
Pierwszy poszedł wziąć prysznic. Wrócił po 10 minutach w luźnej koszulce i dresach. Po chłopaku łazienkę zajęła Yvonne. Prysznic zajął jej znacznie więcej czasu niż Nathanowi. Nie chcąc dłużej zajmować łazienki założyła tylko bieliznę oraz krótkie spodenki i owinięta w ręcznik wróciła do pokoju. Gdy weszła chłopak leżał na łóżku ale szybko wstał na jej widok.
- Tylko nie wyobrażaj sobie nie wiadomo czego – ostrzegła Yvonne.
- Jak mam tego nie robić skoro sama mnie prowokujesz – zrobił minę zbitego psa i zaczął zbliżać się do dziewczyny.
Ona zrobiła krok w tył i wpadła na drzwi. Nath uśmiechnął się triumfalnie. Przekręcił klucz w drzwiach i wziął Yv na ręce, po czym położył ją na łóżku pochylając się nad nią. Dziewczyna pozbawiła Sykesa koszulki. Chwilę potem chłopak całował jej szyję, ramiona, dekolt. Zsunął z niej ręcznik i popatrzył chytrze.
- Zrobiłaś to specjalnie.
- Tak kotku – pocałowała namiętnie chłopaka.
Oboje się uśmiechnęli i chłopak wrócił do przerwanych czynności całując też jej brzuch. Yvonne rozpływała się pod wpływem jego pieszczot. Po kilkunastu minutach chłopak zmęczony legł obok niej.
- Jesteś niesamowity – szepnęła oszołomiona Yv.
Chwilę leżeli tak w ciszy, gdy tym razem Yvonne najpierw zaczęła błądzić dłonią po torsie Nathana, by chwilę potem całować jego szyję i klatkę. W końcu zmęczeni zasnęli.



Końcówka koślawa ;(
Komentujcie, mówcie, co Wam się podoba bądź nie podoba ;D
Przynajmniej wiem, że czytacie ;**

10 komentarzy:

  1. Jaka koślawa ?
    Czadowy rozdział ; * .

    OdpowiedzUsuń
  2. Super:*
    Oby więcej takich długich rozdziałów ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy rozdział. Czekam na nexta:D Dużo weny życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział !!! <333 Czekam na następny. ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. ja Ci dam koślawy! Kolejna, która chce, żebym zrobiła jej najazd na chatę xd
    rozdział po prostu zajebisty, kochana ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. cudowny rozdział ? wcale nie jest koślawy .
    czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  7. koślawy ? koślawą to ja mam nogę xD

    rozdział jak zawsze - boski , cudowny , zajebisty <3
    Uwielbiam ;*

    dawaj szybo następny : )

    OdpowiedzUsuń
  8. ojojoj... chyba ktoś zaraz kopa dostanie! :D trochę więc wiary we własne siły, rozdział świetnie ci wyszedł ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Koślawe to mogą być nogi...
    Rozdział CUDO!!!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetnie i nie wypisuj bzdur ,że koślawy!!

    Zapraszam do mnie
    http://icantbelieveihadtosee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń