sobota, 17 marca 2012

Koniec.

Epilogiem zakończyłam swoje opowiadanie. Jest to definitywny koniec. Wiem, liczyłyście na więcej. Popełniłam błąd umieszczając dziecko w moim opowiadaniu ale czasu nie cofnę. Mimo wszystko mam nadzieję, że choć trochę się podobało. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam dla Was pisać i, że wytrzymałyście ze mną tyle czasu ;) 

Chciałabym Wam też bardzo podziękować za te wszystkie miłe słowa, dla mnie dużo znaczyły ;) Dziękuję, za wytrwałość, wiarę we mnie. Bo gdyby nie Wy nie pisałabym tego czegoś. Dziękuję, że pozwoliłyście mi odkryć sposób na przelanie swoich myśli, fantazji na bloga.

Jednym słowem, DZIEKUJĘ ;*** i KOCHAM WAS BARDZO <333

Aaa, i obiecuję, że niedługo będziecie mogły czytać inne opowiadanie mojego autorstwa ;)
No chyba, że nie chcecie ;D

Epilog.

Następnego dnia Yvonne wraz z Nathanem i James’em pojechała do apartamentu zespołu powiedzieć im prawdę. Na początku przyjaciele byli w lekkim szoku, lecz James szybko ich sobie zjednał. Dziewczyny były nim wręcz zauroczone, a chłopcy obiecali nauczyć go grać w piłkę i śpiewać.
Przez kolejny tydzień The Wanted przychodziło do radia udzielać wywiadów. Była to dla nich świetna zabawa. Ciągle rozśmieszali Yvonne, opowiadali dowcipy lub różne historie z lat młodości. Swoim poczuciem humoru zjednali sobie dość sporą grupę Amerykanów.
Tak jak Nathan powiedział, zabrał Yv i James’a ze sobą do Anglii. W Londynie kupił dla nich wspólne mieszkanie. Zabrał ich także do Gloucester, gdzie zebrał całą swoją rodzinę, by pochwalić się synem. Tam też oświadczył się Yvonne, na co dziewczyna ze łzami w oczach zgodziła się. Potem pojechali do Polski, do rodziców Iwony. Jednak Ci nie byli zadowoleni, że ich córka w tak młodym wieku ma dziecko, i to jeszcze bez ślubu. Uspokoili się dopiero po fakcie iż Nathan się oświadczył i w przyszłości planują ślub.

W ciągu kolejnych dwóch lat dużo się zmieniło. Max i Michelle się pobrali. Siva oświadczył się Nareshy. Tom zresztą też, lecz dopiero po namowach przyjaciół.
- A jeśli Kelsey nie jest tą jedyną? – mawiał.
- Jest tą jedyną, nie pleć bzdur. Gdyby nie była już by dawno z Tobą zerwała – pocieszali go.
Natomiast Jay i Jessica nie byli zaręczeni. Oboje twierdzili, że nie potrzeba im do szczęścia obrączek, czy też kawałka papieru.
Drugą parą, która zdecydowała się na ślub byli Nathan i Yvonne. Również twierdzili, że ślub im nie potrzebny. Pobrali się tylko ze względu na James’a. Tak jak marzyli, byli razem, mieli syna, tworzyli swoją małą rodzinę.
Co u Natalie i Zayna? Natalie otworzyła swoje własne studio fotograficzne, które szybko zyskało dobrą opinię i renomę w Anglii. Zayn bardzo wspierał swoją dziewczynę. Sam też, że jako był w zespole często koncertował ale nawet i to nie zaszkodziło ich związkowi. Byli wręcz idealną parą. Razem postanowili, że są za młodzi na założenie rodziny i obiecali sobie, że wrócą do tego tematu w wieku 30 lat.
Każde z przyjaciół obrało sobie jedno zdanie, którego mieli się usilnie trzymać: Nie ważne jak trudne jest życie, nie traćcie nadziei”. To właśnie dzięki nadziei Yvonne i Nathan zeszli się. Dzięki niej przyjaciele pokonali wiele przeciwności losu.
Zespół nie rozpadł się pomimo wielu spekulacji ze strony dziennikarzy. The Wanted nadal tworzyło nowe piosenki, nagrywało kolejne albumy. Podbili całą Europę i nie tylko, koncertowali po całym świecie. Jako jedyni mogli pochwalić się dorobkiem, jaki wypracowali własnymi rękami. Ich żony, narzeczone i dziewczyny były z nich bardzo dumne…

KONIEC

Rozdział 35.

Jednak dziewczyna po chwili go odepchnęła i cofnęła się kilka kroków.
- Czego chcesz? – zapytała oschle, choć tak naprawdę nie chciała, by tak to zabrzmiało.
Nathan westchnął i przeczesał palcami swoją grzywkę. Spojrzał jej w oczy i zaczął.
- Gdy powiedziałaś mi o swojej zdradzie zraniłaś mnie, bardzo…
- Nath, nie chcę o tym rozmawiać – przerwała mu.
- Ale ja chcę, musisz mnie wysłuchać – powiedział stanowczo, a Yv zamilkła – To, że mnie zdradziłaś nie zmieniło faktu, że nadal Cię kocham. Nie musiałaś wyjeżdżać, lecz Twoja duma była ważniejsza. Tak, przesadziłem ale żałuję tych słów, poniosło mnie. Nie było dnia, żebym o Tobie nie myślał, nie tęsknił… Nawet nie raczyłaś się z nami kontaktować…
Słowa Nathana spowodowały, że w oczach Yv pojawiły się łzy.
- I nie wspomnę już o tym, że przez dwa lata ukrywałaś przede mną fakt iż mam syna… - dodał z wyrzutem.
- Skąd… Skąd wiesz? – szepnęła, a jedna łza spłynęła po jej policzku.
- Podsłuchałem, jak Natalie z Tobą rozmawiała… - nie dokończył, gdyż drzwi otworzyły się.
- Natalie? Co Ty tu robisz? – zapytał zdziwiony Nath.
- Przecież mówiłam, że przylecę następnym samolotem – oznajmiła uśmiechnięta dziewczyna.
Po jej słowach za drzwi wyłonił się mały chłopiec i od razu podbiegł do Yvonne wołając „Mama”.

Z perspektywy Nathana
Był zaskoczony nagłym przybyciem Natalie. A chwilę potem zobaczył małego chłopca biegnącego do Yvonne i wołającego „Mama”. Podążał za nim wzrokiem. Yv kucnęła i przytuliła brzdąca. „Mama, mama, to jej syn… Nasz syn” myślał Nathan.
- To ja Was zostawię – usłyszał jakby z oddali głos Natalie.
Nie mógł napatrzeć się na, od teraz, dwie najważniejsze osoby w jego życiu.
- Nathan, to James, Twój syn… - powiedziała Yv drżącym głosem.
Jej słowa były dla jego uszu jak muzyka. W jego oczach również pojawiły się łzy, łzy szczęścia.
- Idź do taty – usłyszał szept Yv do Jamesa, a chwilę potem chłopiec szedł w jego stronę.
Nath padł na kolana i mocno przytulił syna. Spojrzał na dziewczynę. Po jej policzkach płynął potok łez. Wziął chłopca na ręce i podszedł do niej. Wolną dłonią wytarł jej policzki.
- Przepraszam Cię Nathan, wybacz mi… - szlochała.
- Wybaczyłem – odpowiedział cicho – Kocham Cię, kocham Was – pocałował Yvonne i Jamesa w czoła.
- Też Cię kochamy… - dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie – Chodźmy stąd – poprosiła.
- Odwiozę Was do domu – zaproponował Nath.
Yv wzięła swoje rzeczy i wraz z Nathanem, który niósł Jamesa opuścili budynek radia. Wsiedli do samochodu dziewczyny, kierował Nath, bo ona była zbyt roztrzęsiona. Po 20 minutach wjechali na parking przed blokiem. Wysiedli z auta, chłopak oddał jej kluczyki. Dziewczyna z synem na rekach odwróciła się od niego i ruszyła do klatki schodowej. Lecz po kilku krokach przystanęła.
- Wejdziesz? – zapytała niepewnie odwracając się do niego przodem.
Nathan skinął głową na znak zgody i poszedł za nią. Weszli do mieszkania. Yvonne odłożyła swoje rzeczy na bok i poszła do kuchni zrobić coś do jedzenia. Natomiast mały James zaprowadził Nathana do swojego pokoiku, żeby ten się z nim pobawił. Z krzyków dochodzących z pokoju Yv wnioskowała, że obaj świetnie się bawią. Zawołała ich na kolację.
Po kolacji Yv zabrała chłopca do łazienki, by go wykąpać. Nath chciał jej pomóc ale wygnała go do salonu, gdzie chłopak włączył sobie telewizję. 20 minut później dziewczyna posadziła Jamesa obok Natha, który oglądał jakiś mecz.
- Włącz mu bajki – poprosiła.
Zrobił, o co prosiła. Yv chciała odejść ale złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie.
- Pogadajmy – poprosił.
- Ok, ale jak mały uśnie.
- Zgoda, poczekam.
Yvonne poszła do kuchni pozmywać po kolacji, a gdy wróciła z powrotem do salonu James spał, tak samo zresztą Nath. Wzięła delikatnie małego i zaniosła do łóżeczka. Pocałowała go w czoło, otuliła kołderką i opuściła pokoik.
- Nath… - obudziła chłopaka.
- Sorry, przysnąłem. To przez te bajki. Są bardzo interesujące – powiedział z ironią.
Na jego słowa oboje się zaśmiali.
- Ej, dobra, o czym chciałeś pogadać? – zapytała w końcu.
- Chcę wyjaśnić kilka spraw – rzekł poważnie – Wybaczyłem Ci, bo Cię kocham. Chcę od teraz mieć Was oboje przy sobie, a to znaczy, że wracasz ze mną do Londynu i nie chcę słyszeć sprzeciwu – zastrzegł widząc jej minę – I powiemy reszcie o małym, mam dość kłamstw…
- Zgadzam się na wszystko. Nathan, ja nie chciałam Cię zdradzić. Po prostu tak wyszło… Zawsze Cię kochałam.
- Nie wracajmy już do tego. Każdy popełnia błędy ale w końcu Ten na Górze karze nam wybaczać – uśmiechnął się do Yvonne.
Spojrzeli sobie w oczy i złączyli usta w namiętnym pocałunku. Potem wtuleni w siebie obejrzeli jakiś film i zasnęli.


Też uważacie, że za szybko ich pogodziłam?
Kolejna notka przyprawi Was o lekkie zdziwienie ;)

piątek, 16 marca 2012

Rozdział 34.

Yvonne jak co dzień wstała rano i poszła do pracy. Jamesa zabrała ze sobą, w radiu było specjalne miejsce dla dzieci pracowników, którzy nie mają z kim zostawić swoich pociech. Yv odprowadziła syna do żłobka, a sama poszła do swojego gabinetu. Zasiadła przy biurku i zaczęła przeglądać wywiady, które przeprowadziła na żywo w celu poprawienia ewentualnych błędów i, które zostaną opublikowane w gazecie. W pewnym momencie drzwi otworzyły się i pojawił się w nich uśmiechnięty Lucas, kolega dziewczyny po fachu.
- Mogę? – zapytał na wejściu.
- Jasne, wchodź – posłała mu uśmiech.
- Bo jest taka sprawa…- zaczął niepewnie.
- Zawsze, gdy wypowiadasz to zdanie mam potem kłopoty – oznajmiła Yv – No, ale mów.
- Sylvia zachorowała, a dziś ma przyjechać sławny zespół, z którym miała prowadzić wywiady do tego maratonu.
- I? – dopytywała dziewczyna.
- I masz ją zastąpić – rzekł Lucas.
- Chyba żartujesz.
- Polecenie szefa, nie wymigasz się – oznajmił.
- Super, jeszcze tego mi brakowało. A miałam mieć w tym tygodniu wolne…
- Powiedział, że będzie premia.
- Jedyne pocieszenie.
- Powiadomię Cię, jak przybędą.
Yvonne skinęła głową i chłopak wyszedł z gabinetu. Powróciła do wcześniej przerwanej pracy. Papierkową robotą zawalona była do pory lunchu. W przerwie od razu poszła do Jamesa, spędzić z nim trochę czasu i przypilnować, by zjadł obiad. Po godzinie wróciła do gabinetu. Gdy weszła właśnie dzwonił telefon na jej biurku. Odebrała. Dzwonił Lucas oznajmiając, że zespół przyjechał oraz by stawiła się u szefa ustalić warunki pracy. Odłożyła słuchawkę i ponownie opuściła swój gabinet. Przemierzała korytarze, a w myślach zastanawiała się, gdzie w weekend wybrać się z synem. I z takimi myślami weszła do gabinetu szefa. Zamknęła za sobą drzwi, odwróciła się i doznała szoku. Rozejrzała się niepewnie po pomieszczeniu. Na dwóch kanapach siedziało pięciu facetów i cztery dziewczyny.
- Yvonne, poznaj The Wanted – zwrócił się do niej John.
- Nie ma takiej potrzeby, już się znamy – wypaliła Jessica i zawołała Yv, by ta przy niej usiadła.
Dziewczyna zrobiła to niechętnie. Nawet w myślach zastanawiała się, czy by nie dać drapaka. Ale to byłoby nieprofesjonalne z jej strony. Czuła na sobie spojrzenia wszystkich ale nikt się do niej nie odezwał. Nie chcieli rozmawiać o prywatnych sprawach, postanowili poczekać aż zostaną sami. Szybko uporali się z dokumentami i bez wahania przystali na warunki Johna. Wreszcie mężczyzna zostawił ich samych, by mogli zapoznać się z pytaniami na pierwszy wywiad.
- Zapoznajcie się z pytaniami, jak Wam się jakieś nie spodobają wykreślcie je – rzekła i również opuściła gabinet. Michelle, Naresha, Kelsey i Jessica próbowały ją zatrzymać, lecz Yv ich nie słuchała.

Z perspektywy Nathana
Siedzieli w gabinecie Johna i czekali na jakąś dziewczynę, która miała przez tydzień z nimi pracować. Nie czekali długo. Wreszcie drzwi się otworzyły i pojawiła się w nich… Yvonne. Serce Natha zabiło szybciej na jej widok. Chłopak zaczął patrzeć się na nią. Ani na moment nie odrywał od dziewczyny wzroku. Napawał się każdą sekundą, każdym jej ruchem. W jej oczach widział strach. Nie zwracał uwagi na słowa Johna, czy tez reszty zespołu. Nic nie liczyło się oprócz Yvonne. Chciał do niej podejść, porozmawiać, objąć lub też pocałować.  Ale ona na pewno nie chciałaby z nim rozmawiać. Wreszcie wyszła zostawiając ich samych.

Perspektywa Yvonne
Wróciła do swojego gabinetu. Ponownie zaczęła czytać wywiady i poprawiać błędy. Jednak nie mogła się skupić na wykonywanej czynności. Ciągle czuła na sobie przenikliwy wzrok Nathana. „Te jego oczy…” rozmarzyła się Yvonne. Przez te dwa lata nie czuła tęsknoty za chłopakiem. Miejsce Natha zajął mały James, któremu Yv starała się poświęcać każdą swoją wolną chwilę. Lecz teraz, gdy go zobaczyła jej serce zabiło szybciej. Nadal bardzo go kochała. Serce mówiło jej, żeby o niego zawalczyła, lecz rozum był temu przeciwny. Z bijącymi się myślami oparła się o oparcie fotela. Czas mijał, za oknem robiło się już ciemno. Z zadumy wyrwał ją dźwięk otwieranych drzwi. Spojrzała w tamtą stronę i o mało nie krzyknęła. To był Nathan.
- Co tu robisz? – wydusiła z siebie.
- Musiałem się z Tobą zobaczyć – oznajmił, a ich oczy spotkały się.
Dziewczyna odwróciła wzrok i podeszła do okna jednocześnie odwracając się do niego tyłem. Po chwili usłyszała jego kroki. Nath podszedł do niej.
- Nie wiem, od czego zacząć… - zaczął.
Yvonne nie zareagowała, więc on odwrócił ją za ramię przodem do siebie. Ich oczy ponownie się spotkały. Teraz w każdym toczyła się walka. „Pocałować, czy nie…” Yv postanowiła tego nie robić, lecz chłopak ją wyręczył. Zbliżył swoje usta do jej warg i pocałował ją, na początku delikatnie. Widząc, że ona nie protestuje zaczął całować ją namiętnie. Yvonne instynktownie zarzuciła mu ręce na szyję, a Nath złapał ją za biodra przyciągając jeszcze bliżej siebie…


Mam nadzieję, że ten jest lepszy od poprzedniego ;)

czwartek, 15 marca 2012

Rozdział 33.

Natalie powoli przemierzała korytarz. Wreszcie znalazła się przed drzwiami do pokoju, w którym był Nathan. Drzwi były lekko uchylone. Dziewczyna trzęsącymi się dłońmi delikatnie je popchnęła. Zobaczyła Natha siedzącego na brzegu łóżka, który twarz schował w dłonie. Nati nie wiedziała, jak ma się zachować i co zrobić. Weszła do pokoju zamykając za sobą drzwi. Oparła się o ścianę i czekała na jakikolwiek ruch ze strony Nathana. Wreszcie chłopak odezwał się pierwszy.
- Masz mi coś do powiedzenia? – zapytał obojętnie.
- Obiecałam, że nic nie powiem… - Natalie była bliska płaczu.
- Jak długo miałyście zamiar to przede mną ukrywać? – zadał kolejne pytanie, ani razu nie patrząc na dziewczynę.
- Yvonne chciała Ci powiedzieć tego samego dnia, kiedy zerwaliście. Nie powiedziała Ci, bo ….
- Ją wyzwałem … - Nath przerwał Nati, a jego oczy zaszkliły się od łez.
- To prawda. Mówiłam jej, żeby nie podejmowała pochopnych decyzji… - Natalie też się rozpłakała.
Podeszła do niego i usiadła na łóżku. Siedzieli przez chwilę w ciszy, którą przerwał Nathan.
- Opowiedz mi wszystko… - poprosił, a dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie przez łzy.
- Twój syn ma na imię James i jest do Ciebie bardzo podobny. A za kilkanaście dni będzie obchodził drugie urodziny…. – Natalie opowiedziała chłopakowi wszystko o James’ie, ten słuchał z uwagą.  
Zaproponowała również, że pokaże mu zdjęcia. Nath szybko załatwił w tym celu laptopa. Nati pokazała mu wszystkie zdjęcia, które dostała od Yv. Na niektórych oprócz Jamesa była też Yvonne. Natalie zauważyła, że chłopak poświęca więcej uwagi na takie fotki.
- Nathan, powiedz mi co myślisz. Po Twojej minie ciężko odczytać, czy może jesteś zadowolony, czy wolałbyś nie mieć syna… - zaczęła Natalie.
Nie odpowiedział od razu.
- Nadal kocham Yvonne, nie mogę o niej zapomnieć… Ale też nie mogłem wybaczyć jej zdrady… Aż do dziś. Jesteśmy młodzi, mamy po 22 lata ale nie przeszkadza mi to. Yvonne i zespół to najlepsze, co mnie spotkało. A teraz mam syna…. Natalie, chce ich mieć tu, w Anglii – chłopak patrzył na Nati błagalnym wzrokiem.
- Obiecuję, że zrobię wszystko aby tak było – oznajmiła dziewczyna, a Nathan mocno ją przytulił.
Natalie z Zaynem nie mogli jechać na urodziny James’a do USA. Zayn wyjechał w trasę koncertową, a Nati dostała zlecenie z pracy i zamiast do Los Angeles poleciała do Paryża. Tak więc, Yv wraz z synem spędziła jego urodziny w samotności. Tego samego dnia zespół dostał zaproszenie do radia w Los Angeles na specjalny „Maraton z The Wanted”.

Miesiąc później
Zespół wraz z dziewczynami chłopaków i Natalie po kilkunastu godzinach lotu samolotem znalazł się na lotnisku w Los Angeles. Przyjechali na specjalne zaproszenie z radia Hot 99,5. Według ustaleń, mieli codziennie przez około tydzień udzielać wywiadów na różne tematy, indywidualnie bądź w grupie. Według chłopaków zapowiadała się niezła zabawa.


Nie wiem co się dzieje, że rozdziały wychodzą coraz krótsze i coraz słabsze ;(
Te smęty już mnie dobijają, więc postaram się jak najszybciej napisać wszystkie rozdziały i zakończyć te oto opowiadanie. 
Przepraszam ...

poniedziałek, 12 marca 2012

Rozdział 32 (Część II).

W ciągu 9 miesięcy…
Yvonne po przyjeździe do USA zamieszkała w Los Angeles, gdzie kupiła dość spore mieszkanie. Z balkonu miała piękny widok na plażę i ocean, za którym co wieczór chowało się słońce. Dziewczyna codziennie obserwowała to piękne zjawisko zachwycając się przy tym oraz nie mogąc doczekać się, kiedy jej dziecko pojawi się już na świecie.
Wreszcie nadszedł ten upragniony dzień, kiedy Yvonne mogła wreszcie wziąć na ręce swoje dziecko, swojego syna. W tym ważnym dniu byli z nią Natalie z Zaynem oraz Ewelina z Krzyśkiem.
- Jaki piękny chłopczyk – zachwycały się na zmianę Nati z Eweliną.
- Oczy ma po tobie – zwróciła się do Yv Ewelina.
- No co ty, te oczy to oczy Nathana, prawda Yv? – upierała się Natalie.
Wszyscy spojrzeli na Iwonę.
- Tak, masz rację Nati. Usta, oczy, nos ma po Nathanie… - westchnęła Yvonne. Gotowa była się rozpłakać, gdyby nie było przy niej przyjaciół. Tak bardzo by chciała, żeby Nath był tu teraz z nią i dzieckiem.
- Jak dasz na imię chłopcu? – zapytała Ew przerywając niezręczną ciszę.
- James – odpowiedziała Yv po chwili zastanowienia.


Dwa lata później…
Cała grupa, to jest Max z Michelle, Siva z Nareshą, Tom z Kelsey, Jay z Jessicą, Natalie z Zaynem oraz Nathan siedzieli w salonie i oglądali jakąś komedię głośno się przy tym śmiejąc. Nie było widać tego po nich ale każdemu kogoś brakowało w tym całym zgromadzeniu. A tym kimś była Yvonne. Jej nieobecność doskwierała im na każdym kroku. Dziewczyna od swojego wyjazdu nie kontaktowała się z przyjaciółmi, oprócz Natalie, która na bieżąco wiedziała, co dzieje się u niej i małego James’a.
Gdy film się skończył Nathan od razu poszedł na górę. W tym samym czasie rozległ się też dźwięk komórki. Każdy sięgnął po swoją.
- Moja! – krzyknęła uradowana Natalie, ale widząc kto dzwoni szybko wyszła na taras – Yvonne! Tak się cieszę, że dzwonisz! Tak dawno nie rozmawiałyśmy. No, opowiadaj co tam u Was słychać.
- Ale pozwól mi dojść do słowa – zaśmiała się w słuchawce Yv.
- Przepraszam, już będę cicho.
- Więc po pierwsze, wysłałam Ci kolejną porcję zdjęć małego. Po drugie, chciałam Cię zaprosić z Zaynem, James niedługo będzie obchodził drugie urodziny, a nie chcę spędzać tego dnia sama….
- No jasne, że przyjedziemy, masz to jak w banku.
- Żebyś Ty słyszała, jak on gaworzy po swojemu i jak mówi do mnie „mama”. Ma taki piękny głos… - rozmarzyła się Yv.
- No nie dziwne, w końcu syn Nathana, sławnego piosenkarza.
- Wkraczasz na nieodpowiednie tematy…
- Przestań, takie ukrywanie przed Nathem faktu, że ma syna nie wpłynie dobrze na rozwój dziecka. James potrzebuje ojca. Co mu powiesz, gdy któregoś dnia zapyta się, gdzie jest jego tata? – Natalie prawie krzyczała. Rozumiała przyjaciółkę ale miała dość okłamywania wszystkich.
- To nie jest rozmowa na telefon. Jak przyjedziesz to pogadamy.
- Mówię Ci, przemyśl to jeszcze – Natalie poprosiła Yvonne.
Pożegnały się. Natalie nie chciała naskakiwać na Yv ale ileż można trzymać wszystko w tajemnicy i ranić jednocześnie tyle osób. Zrezygnowana schowała komórkę do kieszeni. Wzniosła oczy ku niebu. Odwróciła się i w tej samej chwili krzyknęła. Nad nią, na balkonie stał… Nathan. Chłopak patrzył na dziewczynę z niedowierzaniem, które widać było w jego oczach na zmianę z bólem, a dłonie kurczowo zaciskał na barierce. Natalie zaczęła lekko dygotać. Była pewna, że wszystko słyszał. „Co ja mam teraz zrobić?” myślała gorączkowo.
- Chodź na górę – powiedział oschle. Nie była to prośba, tylko rozkaz.
Po wypowiedzianych słowach znikł w pokoju. Nati nie miała innego wyjścia, więc weszła do domu, a potem poszła na piętro. Strasznie bała się tej rozmowy…


I już jest nowy rozdział II części opowiadania ;)
Wyszedł krótki, nie wiem dlaczego. No trudno, następny postaram się napisać dłuższy i ciekawszy ;D

Czytając Wasze komentarze popłakałam się... Tyle miłych słów, że nie miałam serca zostawić tak tego. 
Dziękuję, że czytacie moje opowiadanie oraz za komentarze, które dla mnie dużo znaczą. 
Uwielbiam Was ;***  Nie, cofnij ;d
KOCHAM WAS, kurdę, KOCHAM!!! <333

niedziela, 11 marca 2012

Rozdział 31.

Yvonne powoli otworzyła oczy. Była w białej, szpitalnej sali. Po jednej stronie sali zamiast ściany były okna, przez które dziewczyna widziała ludzi, chorych i lekarzy, spacerujących po korytarzu. Chciała delikatnie się poruszyć ale zamiast tego poczuła straszny ból głowy, lewego ramienia i w prawym boku. Cicho jęknęła, a po chwili pojawił się lekarz, a za nim Natalie.
- Jak się pani czuje? – zapytał mężczyzna w białym fartuchu.
- Wszystko mnie boli… - jęknęła Yv.
- Podczas upadku bardzo mocno uderzyła się pani w głowę. A także złamała rękę w trzech miejscach. Do tego postrzał, kula zatrzymała się na jednym z żeber. No i oczywiście kilka siniaków. Miała pani dużo szczęścia, że tylko tak to się skończyło…. – przerwał i bacznie przyjrzał się pacjentce.
Yvonne nagle zakręciło się w głowie. Zobaczyła także ciemne plamki przed oczami.
- Czy ja powiedziałem, miała pani dużo szczęścia? Przepraszam, powinienem powiedzieć, mięliście dużo szczęścia – oznajmił lekarz i uśmiechnął się.
- Jakie „my”? – zapytała Yv nie bardzo rozumiejąc.
Dziewczyna spojrzała na Natalie, która również nic nie rozumiała.
- Jest pani w ciąży, to trzeci tydzień. Gratuluję…
Yv nie słyszała już więcej słów, po prostu zemdlała.
- Yv, słyszysz mnie? – próbowała ocucić ją Natalie.
Otworzyła oczy.
- Ja zostawię panie same – rzekł mężczyzna i opuścił salę.
- Ja… ja nie wiedziałam… - zaczęła Yvonne, nadal była w szoku po tym, co powiedział jej lekarz.
- Nie wiem, co powiedzieć – powiedziała cicho Nati.
- Możesz mnie zostawić samą? – zapytała przyjaciółki bliska płaczu.
Natalie niechętnie zgodziła się i pożegnała. A gdy zniknęła za drzwiami Yvonne rozpłakała się. „To dziecko Nathana…” była tego pewna. To było jedyne pocieszenie w sytuacji, w jakiej się znalazła. Była za młoda na dziecko, w końcu niecałe 20 lat to nie tak dużo. Marzyła, by kiedyś założyć rodzinę z Nathanem ale nie teraz. Nie planowała tego ale nie byłaby w stanie usunąć ciąży. Nie byłaby zdolna do morderstwa. Ale to i tak nie zmieniało faktu, że zdradziła ukochanego chłopaka…
Do pory obiadu myślała nad tym wszystkim. Nad błędami, które popełniła i o konsekwencjach, jakie poniesie. Wiedziała jedno, gdy tylko wróci do Londynu powie wszystko Nathanowi. Nie będzie go okłamywała. Liczyła się z tym, że będą musieli się rozstać. Wolała już to niż kłamstwo. A dziecko? „To od Natha będzie zależało, od jego reakcji na wieść o zdradzie” postanowiła Yvonne. Nie zamierzała nikomu mówić, nawet jeśli to było egoistyczne z jej strony. A Natalie ufała, to w końcu jej przyjaciółka. Jej rozmyślania przerwała pielęgniarka, która zabrała ją na badania.
Yvonne miała zostać w szpitalu na około tydzień. Wymusiła jednak wcześniejsze wyjście pod warunkiem, że w Londynie od razu zgłosi się do swojego lekarza. O swojej zdradzie oraz planie opowiedziała Natalie. Jak sądziła, przyjaciółka nie była tym zachwycona, wręcz krzyczała na Yv próbując wybić jej to z głowy. Jednak w ostateczności obiecała pomoc i wsparcie. W ciągu kilku dni Nati znalazła kupca na swoje mieszkanie. Załatwiła wszystkie formalności i tylko czekała na wyjście Yv ze szpitala. Do Anglii miały wracać samochodem. Wszystkie swoje rzeczy spakowały do wielkiego auta Nati i ruszyły w drogę, która trwała pięć dni.
Wreszcie przybyły do Londynu. Od razu pojechały do mieszkania Yvonne, gdzie Natalie miała zamieszkać. Rozpakowały się i jeszcze tego samego dnia Yv stawiła się u lekarza. Z kolei na drugi dzień pojechały do domu Maxa, Toma i Seeva. Zastały dziewczyny chłopaków oraz Jessicę, gdyż Ci jeszcze nie wrócili z USA. Jeszcze, to znaczy samolot powrotny miał wylądować na lotnisku w samo południe. Zespół pojawił się godzinę po wylądowaniu samolotu. Uściskom i powitaniom nie było końca.
- Gdzie jest Yvonne? – zapytał Nathan widząc nieobecność dziewczyny.
- Na górze w którymś pokoju – odpowiedziała mu Natalie.
Chłopak od razu pognał na piętro. Znalazł ją w pokoju Michelle. Yv siedziała na łóżku tyłem do drzwi. Podszedł do niej, a gdy ją zobaczył był w szoku.
- Yvonne, co Ci się stało i dlaczego płaczesz? – zapytał widząc gips na jej ręku i łzy na policzkach.
Delikatnie objął ją i czule pocałował.
- Nath, musimy porozmawiać – zaczęła niepewnie.
- Weź, zaczynam się bać.
- Tak, masz czego – oznajmiła, a chłopak wytrzeszczył oczy.
Postanowiła nie owijać w bawełnę. Odwróciła się twarzą do chłopaka, spojrzała mu w oczy i zaczęła.
- Wiesz, dlaczego zerwałam z Hubertem. Zdradził mnie, to jest, całował się z inną, a potem się z nią przespał. Więc nie zdziwię się, jeśli ty zrobisz tak samo. Ha, jestem wręcz pewna, że tak zrobisz – zatrzymała się na chwilę, widziała strach w oczach Nathana – Nath…. Ja… ja Cię zdradziłam – wydusiła z siebie.
- Co?! – zapytał z niedowierzaniem.
- Tak, w Hiszpanii całowałam się z Harrym, regularnie – zaznaczyła ostatnie słowo - A kilka dni przed powrotem do Anglii przespałam się z Niallem – rozpłakała się na dobre, gdy wypowiedziała ostatnie słowa.
Nathan patrzył na nią z niedowierzaniem, lecz gdy dotarły do niego słowa dziewczyny również w jego oczach pojawiły się łzy, łzy wielkiego bólu i cierpienia. Czuł, jakby jego serce rozpadało się na milion kawałków, których nikt już nigdy nie sklei. Powoli wstał z łóżka.
- To koniec… - oznajmił – Jak mogłaś? – zapytał jej.
- Nie wiem, tak wyszło…. – również wstała na nogi.
- Zaufałem Ci…. Ale ze mnie kretyn. A myślałem, że mnie kochasz… - szlochał.
- Kocham…
Nath pokręcił głową na znak sprzeciwu.
- To koniec, nie chce Cię już więcej widzieć – po raz ostatni spojrzał dziewczynie w oczy – Jesteś dziw…
Yvonne nie pozwoliła mu dokończyć tego słowa tylko wymierzyła mu mocny cios w policzek.
-Zrobiła źle, wiem o tym ale nie pozwolę się wyzywać! – wykrzyczała mu w twarz, nerwy jej puściły.
Z wielkim żalem w sercu wyszła z pokoju zostawiając chłopaka samego. Zeszła na dół, gdzie wszyscy siedzieli w salonie.
- Yv… - zaczęła Natalie, gdy zobaczyła przyjaciółkę.
- Zawieź mnie do mieszkania – poprosiła i razem opuściły dom.
Yvonne przez kilka dni nie mogła się pogodzić ze stratą Nathana. A gdy już trochę uspokoiła nerwy wróciła na uczelnię, by w przyśpieszonym tempie ukończyć chociaż rok studiów. Postanowiła opuścić Anglię i wyjechać do USA, gdzie chciała zacząć nowe życie z małym człowiekiem, które rozwijało się pod jej sercem i miało przyjść na świat za 9 miesięcy….


KONIEC

I teraz, mam do Was sprawę.
Tym oto rozdziałem zakończyłam część I mojego opowiadania. To, czy napisze kolejną zależy tylko i wyłącznie od Was. Tak więc proszę, piszcie w komentarzach, czy chcecie kontynuację ;) Daję Wam tydzień czasu i wtedy podejmę decyzję. A jak na razie, robię sobie przerwę w pisaniu ;D
Pozdrawiam, Kinga ;)

sobota, 10 marca 2012

Rozdział 30.

Pierwszy obudził się Niall. Zaspanym wzrokiem rozejrzał się po pokoju. Na podłodze leżały ich porozrzucane ubrania. Obrócił delikatnie głowę i zobaczył Yvonne. Dziewczyna leżała do niego tyłem, widział tylko jej nagie plecy.
„Co ja zrobiłem? Ale ze mnie kretyn. Przecież jej nie kocham. Jest ładna ale to wszystko. To te piwa zawróciły nam w głowach…”
Jeszcze raz spojrzał na Yv i wstał z łóżka. Zebrał swoje ubrania, które rzucił na fotel, a z szafy wyjął czyste i pomaszerował do łazienki wziąć orzeźwiający prysznic. Jako jedyny już nie spał. Z salonu sprzątnął puste butelki, a po chwili wyszedł na taras. Oparł się jedną ręką o barierkę, a drugą przeczesał swoje blond włosy. Po ponad pół godzinie dołączył do niego Zayn, który był w samych spodniach i strasznie ziewał.
- Udana noc, widzę – zaczął blondyn.
- Haha – zaśmiał się brunet – Chciałbyś zaraz wiedzieć.
- Nie muszę wiedzieć… - zaczął Niall ale mu przerwano.
- Gdzie spała Yv? – zapytał Zayn.
- U mnie.
Na słowa Horana Malik wytrzeszczył oczy.
- Malik, bo na zawał zejdziesz. Spałam U Nialla, NIE z Niallem – zaakcentowała swoją wypowiedź Yv, która pojawiła się niespodziewanie. Jej słowa całkowicie mijały się z prawdą, lecz nie chciała, by wszystko wyszło na jaw.
Brunet nadal stał i gapił się dziwnie na przyjaciół.
- Nie wierzysz nam? – zaczął Horan.
- Wierzę, wierzę ale to dziwnie zabrzmiało..
- Daj spokój, nie czepiaj się – rzekła Yv.
- Zostaniecie na śniadaniu? – wypalił Zayn zmieniając temat.
- Raczej nie. Musimy wrócić i dokończyć ostatnią sprawę. Ale dzięki za propozycję – oznajmiła Yvonne.
- Yv, nie bądź taka, zgódź się – błagała Natalie, która również przyszła na taras widząc całe zgromadzenie. A po chwili całowała się ze swoim chłopakiem.
- Taaa, chyba nie mamy innego wyjścia – rzekła Yv patrząc kątem oka na całującą się parę.
- To idę coś zrobić do jedzenia – powiedział Niall i poszedł do kuchni.
- Idę od Was – poinformowała Yvonne i również skierowała się do kuchni.
Gdy weszła do niej zobaczyła blondyna. Widziała w jego oczach wściekłość.
- Jesteś zły… - zaczęła niepewnie.
- No co Ty nie powiesz – przerwał jej.
- Ej, wiem, że to moja wina ale nie musisz być taki opryskliwy.
- Nawet nie pomyślałaś, jak się będę potem czuł, jak spojrzę w oczy Nathanowi?
- Mogłeś być bardziej stanowczy i mi odmówić! Ale Tobie najwyraźniej się podobało! Więc teraz przestań się czepiać i obrażać! Myślisz, że mi jest łatwo?! – wykrzyczała.
Spojrzała po raz ostatni na blondyna i wybiegła z kuchni, a potem z mieszkania trzaskając drzwiami. Zayn wraz z Natalie od razu pojawili się w kuchni, gdy usłyszeli trzaskanie drzwiami.
- O co się pokłóciliście? – zapytał brunet przyjaciela.
- Nie ważne. Idę się spakować. Nie zapomnij, że dziś my wracamy do Londynu – warknął i poszedł do swojego pokoju zamykając za sobą drzwi.
Natalie martwiąc się o swoją przyjaciółkę pożegnała się z Zayn’em i opuściła apartament.
Yvonne całą drogę z apartamentu chłopaków do mieszkania Nati biegła. Tak, to była jej wina, że przespała się z Niallem ale on w końcu mógł jej odmówić. Ale przecież facet, pożądanie wzięło górę. Wpadła do mieszkania i od razu poszła pod prysznic. A gdy wyszła z łazienki Natalie też była już w mieszkaniu.
- Yv, co jest? – zapytała od razu – Nie mówisz mi wszystkiego, a przecież się przyjaźnimy…
- Natalie, nie powiem Ci teraz. Zrobiłam błąd i poniosę tego konsekwencje jak tylko wrócę do Londynu… - przerwała na chwilę – Bądź gotowa za godzinę, pojedziemy na komisariat.
Natalie zdziwiła się. Yvonne opowiedziała jej o swoim planie. Miały iść na policję złożyć zeznania. Miały też poprosić funkcjonariuszy, by na drugi dzień punktualnie o godzinie 21 przyszli pod wskazany adres aresztować Paula i Mike’a.
Komisariat opuściły z uśmiechami na twarzach. Teraz pozostało im czekać do jutra, kiedy przyjdą Mike i Paul. Natalie od razu pojechała do Zayna, chciała z nim spędzić resztę dnia, bo obaj chłopcy wieczorem mieli samolot do Londynu. Yv wróciła do mieszkania. Zamknęła drzwi na klucz. Zamknęła się w pokoju. Wzięła swojego laptopa i otworzyła pamiętnik. Zaczęła opisywać wydarzenia z kilku ostatnich dni. Opisała problemy z prześladowcami Natalie, pocałunki z Harrym, pracę na planie, a także noc spędzoną z Niallem. Przy każdej sytuacji bardzo szczegółowo opisywała swoje uczucia i emocje. Gdy opisywała akcję z Horanem po jej policzkach popłynęły łzy. Nie mogła ich powstrzymać, wręcz przeciwnie. Z jej oczu popłynął strumień łez. Dopiero teraz dotarło do niej, co tak naprawdę zrobiła.
„Zdradziłam Nathana… Zdradziłam go…”
Te słowa krążyły w jej głowie sprawiając tym samym wielki ból i cierpienie. Jednocześnie zostawiły po sobie trwały ślad. Wyrzuty sumienia głośno się odzywały. Dziewczyną zaczęły trząść dreszcze. Zamknęła laptopa i położyła się na łóżku opatulając kołdrą. Długo nie mogła zasnąć, cały czas płakała. Wreszcie, zmęczona ciągłym płaczem zasnęła.
Gdy się rano obudziła bolały ją oczy i głowa. Nie chciała opuszczać łóżka, więc tylko przekręciła się na drugi bok i naciągnęła kołdrę na głowę. Jednak, gdy zobaczyła godzinę, było po 11, zwlekła się z łóżka. Wzięła z szafy pierwsze lepsze ciuchy i poszła do łazienki. Nie patrzyła w lustro, bo bała się swojego wyglądu. Wzięła prysznic i po 20 minutach wyszła z łazienki. Nie miała ochoty na śniadanie. Była pewna, że gdyby zjadła choć kęs, zwróciłaby to. W salonie zastała Natalie. Przysiadła się do niej. Od razu ustaliły szczegóły dotyczące wieczoru. Yvonne chciała, by wszystko się udało. Nie przewidywała nawet żadnej ewentualnej wpadki.
- Idę pobiegać – oznajmiła przyjaciółce i wyszła z mieszkania.
Poszła do parku, gdzie zrobiła kilkadziesiąt rundek. Coraz to narzucała sobie szybsze tempo, innym razem zwalniała, i tak wkoło. Biegała dwie godziny ale nie była w cale zmęczona, potrzebowała tego. Musiała na ten wieczór pozbyć się wszystkich niepotrzebnych myśli. Musiała opanować nerwy, żeby dobrze zagrać swoją rolę.
Wróciła do mieszkania. Natalie była już gotowa i widać było po niej, że się denerwuje.
- Nati, opanuj się. Pomyśl sobie, że już za kilka dni zobaczysz się z Zayn’em, będziesz wolna – po słowach Yv Natalie uśmiechnęła się.
- Tak, masz rację, wszystko się uda i wrócimy do Londynu, do naszych chłopaków i przyjaciół – przytuliła przyjaciółkę.
„Tak, do naszych chłopaków. Do Nathana, chyba po to, żeby zerwać…” Pomyślała Yvonne, a w jej oczach znowu pojawiły się łzy. Odwróciła szybko głowę i ponownie poszła do łazienki się wykapać. Ułożyła włosy, umalowała się. Założyła mini i top z dekoltem, a do tego szpilki. Natalie ubrana była podobnie, tyle, że jej bluzka nie miała pleców. Skąpy strój był jednym z elementów planu. Gotowe usiadły na kanapie w salonie i czekały na przybycie Paula i Mike’a. Mężczyźni nawet nie pukali tylko weszli do mieszkania. Obaj prześwietlili wzrokiem dziewczyny i przysiedli się do nich. Mike zaczął szeptać Yv sprośne rzeczy na ucho i rzucił propozycję spędzenia wspólnej nocy. Dziewczyna tylko na to czekała.
- Ale zrobimy to po mojemu – szepnęła.
Chłopak zgodził się, a oczy mu zabłyszczały. Szybko znaleźli się w pokoju. Bez ceregieli zaczął ją całować w szyję, potem ramiona i dekolt. Yvonne przejęła inicjatywę. Szybko pozbawiła Mike’a koszulki i popchnęła go na łóżko.
- Będziesz grzeczny i zrobisz, co powiem? – zapytała seksownym głosem Yv.
Mężczyzna bez wahania przystał na jej warunek. Yv wyjęła z szuflady kajdanki, które pożyczyła poprzedniego dnia od policjanta. „Przywiązała” go to wezgłowia łóżka.
- Niegrzeczna z Ciebie dziewczynka – rzekł, zanim Yv włożyła mu do ust jabłko jako knebel.
- Wiem, kocie – powiedziała – A teraz poleż chwilę, mam niespodziankę – oznajmiła i uśmiechnęła się figlarnie, po czym wyszła z pokoju.
W salonie była już Natalie.
- Szybko Ci poszło – szepnęła do Nati.
Zaraz potem w drzwiach stanęło dwóch policjantów. Dziewczyny wskazały pokoje, by już po chwili zobaczyć Mike’a i Paula wyprowadzanych z ich mieszkania w kajdankach. Gdy drzwi zamknęły się wpadły sobie w ramiona. Były szczęśliwe, że tak gładko poszło.
- Ich miny były bezcenne – piszczała Natalie, w końcu, po tak długim czasie pozbyła się swoich prześladowców.
Jednak ich szczęście nie trwało długo. Usłyszały pukanie do drzwi. Otworzyła Yvonne. Nie zdążyła nawet dobrze zobaczyć, kto przyszedł. Nieznajomy złapał ją za ramię, obrócił dziewczynę tyłem wykręcając jej tym samym rękę. Nogą zamknął drzwi i z kieszeni wyjął pistolet. Przystawił go do pleców Yv. Natalie patrzyła na to wszystko sparaliżowana strachem. Nie wiedziała, co ma robić.
- Co? Myślałyście, że jesteście takie sprytne? – syknął chłopak, po wzroście i wyglądzie wyglądał na wiele młodszego od Mike’a, czy Paula – Róbcie, co karzę, a nic Wam się nie stanie.
Zrobił kilka kroków w tył ciągnąc ze sobą Yvonne.
- Ty zostaniesz, nie jesteś mi potrzebna – zwrócił się do Natalie – Ale Ty pójdziesz ze mną – tym razem powiedział do Yv – Szefowie przewidzieli ewentualne przypadki. Zemszczą się na Tobie. Tylko żadnych sztuczek.
Kazał Yv otworzyć drzwi, dziewczyna wykonała polecenie. Wyszli na klatkę schodową. Nieznajomy popychał ją. Tuż przed stąpnięciem na niższy schodek Yv się zawahała i zaparła. Chłopak popchnął ją mocniej, ale ona nadal nie chciał ustąpić. Oprawca zaczął się denerwować.
- Mam w Ciebie wpakować kulkę? – warknął.
Yv nie miała dużo do stracenia. Postanowiła, że nie da się takiemu opryszczkowi. Skupiła wszystkie swoje siły i gwałtownie wyrwała z uścisku chłopaka stając z nim twarzą w twarz. Yvonne zaczęła okładać go pięściami. On próbował się bronić, ponownie ją obezwładnić. Lecz zamiast tego na klatce rozległ się donośny huk. W tym momencie Yv poczuła ostry, przeszywający ból w prawym boku. Automatycznie dotknęła bolącego miejsca dłonią, a na niej zobaczyła szkarłatny kolor swojej krwi. Przed oczami zobaczyła mroczki i zaczęła osuwać się po barierce. Zdążyła dostrzec tylko moment, gdy Natalie walnęła szklanym wazonem chłopaka i sturlała się po schodach w dół…


Yeah, po ciężkim dniu wreszcie rozdział ;)

czwartek, 8 marca 2012

Rozdział 29.

Przez kolejne 11 dni nic się nie działo. Yvonne wraz z Natalie codziennie wstawały rano i jechały do chłopaków na plan. Zespół w końcu wziął się w garść i nakręcił wszystkie sceny, które Yv zmontowała w kilka godzin. Cała ekipa była zadowolona z efektów swojej pracy. W ciągu tych kilku dni Harry nie dawał spokoju Yvonne, nie było dnia, żeby się nie całowali. Loczka na każdym kroku  rozpierała energia, cały promieniał. Na szczęście nikt się nie dowiedział o ich „romansie”. Dziewczyna zauważyła też dziwne zachowanie Nialla. Blondyn nie emanował już taką radością jak wcześniej, nie dokuczał chłopakom, nie śmiał się z każdej nawet najgłupszej rzeczy. Nawet nie kłócił się o jedzenie, co w jego przypadku było nadzwyczaj dziwne. Rzadziej rozmawiał z Yv, każdy się o niego martwił, lecz nikt nie wiedział, o co chodzi. Natomiast Natalie i Zayn zaczęli ze sobą chodzić. Oczywiście nie ujawnili się przed światem ze względu na fanki bruneta i sytuację, w jakiej znalazła się Nati i Yv. Natalie nie obchodziło, że jej związek nie spodoba się jej bratu, Tomowi. Tu chodził o jej szczęście, nie o widzi mi się Toma Parkera. Co do sprawy Mike’a i Paula przyjaciółki w końcu opracowały plan. Nie był genialny, lecz nieskomplikowany. Były pewne, że wszystko się powiedzie. Postanowiły wcielić go w życie dopiero, gdy zespół wróci do Anglii.
Ostatniego dnia, gdy cała ekipa zakończyła swoją pracę nad teledyskiem, chłopcy wpadli na pomysł by ostatni dzień wolnego spędzić na plaży, gdzie nagrywali. W tym celu rano każdy przed wyjściem z domu spakował wszystkie rzeczy potrzebne na plaży. Gdy pojawili się w wyznaczonym miejscu chłopcy od razu zrzucili z siebie koszulki i spodnie i pobiegli do wody. Dziewczyny przez chwilę stały bez ruchu i przyglądały się im i ich nagim torsom. Pierwsza otrząsnęła się Yvonne, która rozłożyła swój ręcznik na piasku. Zdjęła spódniczkę i koszulkę i położyła się na ręczniku. Pod głowę podłożyła sobie torbę, a na nos założyła okulary przeciwsłoneczne.
- Natalie! Nie gap się już tak na nich – zawołała przyjaciółkę Yvonne.
- Nie na nich, tylko na Zayna – po czym również rozebrała się i położyła na ręczniku obok Yv.
- Tak, Zayn ma najlepsze ciało – oznajmiła Yv.
- Odczep się od niego, popatrz sobie na Horana lub Styles’a.
- Żeś wybrała – rzekła i wygięła usta w podkówkę.
Podczas gdy Liam, Harry, Zayn, Louis i Niall wygłupiali się w morzu, Natalie i Yvonne wygrzewały swoje zgrabne ciała na słońcu. Lecz nie dane im było długo korzystać z tej przyjemności. Zespół wyszedł z morza i stanął nad dziewczynami.
- Ej, kto nam zasłania słońce? – warknęła Natalie do chłopaków – Odsuńcie się.
Yvonne nie martwiło to, że cała piątka zasłaniała jej słońce, lecz fakt, że co najmniej dwie pary oczu bezczelnie gapiły się na jej ciało. A właścicielami ich byli Harry i Niall. A po chwili także Liam z Louisem, którzy najpierw przyjrzeli się Natalie, a potem Yvonne.
- Nieźle się prezentujecie – pierwszy odezwał się Louis.
- Ale i tak wolimy swoje dziewczyny – dokończył Liam, który rzucił się na piasek obok Yv.
Dziewczyna była coraz bardziej poirytowana zachowaniem blondyna i loczka.
- Niech jeszcze raz poczuję czyjś wzrok na sobie od razu się ubiorę i dam temu komuś w pysk, obiecuję – warknęła Yv do swoich adoratorów.
Horan się zmieszał, a Harry wyszczerzył się w uśmiechu i obaj również rzucili się na piasek. Po godzinie opalania Yvonne przekręciła się na brzuch, by tym razem opalić plecy. Zwróciła głowę w stronę Natalie i Zayna, lecz gdy ujrzała ich całujących się przekręciła głowę w stronę Liama.
- Pilnuj mnie – zwróciła się szeptem do chłopaka.
- Jasne – odpowiedział i zaśmiał się.
 Zamknęła oczy i rozkoszowała się chwilami, gdy ciepłe promienie słońca delikatnie pieściły jej skórę. W efekcie zasnęła.
Obudzono ją w brutalny sposób. Została oblana wodą, wiadrem wody. Wkurzona szybko podniosła się z mokrego ręcznika i stanęła oko w oko z… Louisem.
 - Louis! Na rozum Ci padło?! – krzyczała Yv.
- Nie – wyszczerzył się – Pomyślałem, że skoro nie chcesz wejść do morza to chociaż tak Cię zmoczymy. Myśleliśmy nawet z chłopakami, czy by Cię nie wrzucić ale stwierdziliśmy, że tak będzie bezpieczniej.
- Zamorduję Cię! – krzyknęła po raz ostatni Yvonne i zaczęła gonić chłopaka.
Uciekał ale nie był tak szybki jak dziewczyna. Louis pobiegł w stronę morza, Yv szybko go dogoniła i podstawiła mu nogę tak, że chłopak wywinął pięknego orła i wpadł do wody.
- Ałłł – jęknął łapiąc się za ramię.
- Lou, przepraszam – Yonne przestraszyła się, że mogła mu zrobić krzywdę – Pomóc Ci? – zapytała i podała mu dłoń.
Chłopak korzystając z okazji złapał ją za rękę i wciągnął do głębszej wody. Po chwili oboje wybuchli głośnym śmiechem. Gdy wracali do reszty nadal się śmiali i lekko przepychali. Yv wróciła na swój ręcznik dalej się opalać. Nie minęło dużo czasu jak wszyscy nagle się gdzieś zmyli. Yv myślała, że została sama, myliła się. Nie zdążyła dobrze zamknąć oczu, gdy Harry zwinnie usiadł na niej okrakiem.
- Harry, oszalałeś? A jak ktoś zobaczy? – oburzyła się.
- Nikt nie zobaczy, wszyscy poszli na spacer – uspokajał ją loczek – Czekałem na ten moment od rana.
I nie pozwalając dojść Yv do głosu pocałował ją namiętnie. Ona odwzajemniła pocałunek ale już nie z takim zapałem, jak loczek. Chwilę potem zjechał wargami na jej szyję, gdzie składał delikatne całusy. Z gardła Yvonne wydobył się cichy jęk.
- Podoba Ci się – oznajmił przerywając czynność.
- Niestety trafiłeś w mój słaby punkt – odpowiedziała mu i zepchnęła go z siebie – Koniec tego. Wieczorem wracasz do Londynu. Nie waż się nikomu powiedzieć, co się między nami działo. Całowałam się z Tobą ale to Nathana kocham, a Ty zmusiłeś mnie to zdrady.
- Spokojnie, ode mnie się nie dowie. Możesz mi zaufać.
Zakończyli rozmowę, bo zobaczyli przyjaciół wracających ze spaceru.
- Zbierajcie się. Czas wracać, jeśli chcemy zrobić jeszcze kolację – oznajmił Liam.
Każdy ubrał się, spakował resztę rzeczy. Dziewczyny wróciły do swojego mieszkania, a chłopcy do swojego apartamentu. Natalie i Yvonne wykąpały się, umalowały, uczesały i ubrały ładnie. Yv postawiła na czarną spódniczkę z białymi falbankami u dołu oraz biały top, a na to czerwoną bejsbolówkę z czarnymi rękawami. Zaś Natalie wybrała czarne rurki, biały t-shirt z nadrukami i marynarkę. W końcu miała to być prawie oficjalna kolacja. Punktualnie zapukały do drzwi ich apartamentu. Otworzył Zayn, zaprosił je do środka nie szczędząc sobie czułości z Natalie. Yv zostawiła ich samych i poszła do kuchni, skąd rozchodziły się piękne zapachy. Tak jak myślała, zastała w niej Horana, który mieszał coś w garnkach. Chłopak uśmiechnął się tylko na jej widok.
- Pomóc Ci, czy mnie wygnasz ze swojego królestwa? – zapytała.
- Dam sobie radę ale możesz zostać.
Yvonne skrzyżowała ręce i oparła się o blat. Przyglądała się blondynowi od czasu do czasu uśmiechając się do niego. Wreszcie wszystko było gotowe. Każdy zajął swoje miejsce przy stole i zaczęli jeść. Co chwila wychwalali umiejętności kulinarne Nialla.
Po kolacji Yv usiadła na kanapie obok Horana, gdy w tym czasie Zayn i Natalie zmywali, a Liam, Louis i Harry pakowali ostatnie rzeczy. Wreszcie pojawił się kierowca, który zniósł wszystkie walizki do auta. Chłopcy żegnali się, jakby już mieli się więcej nie spotkać. W sumie nie ma co się dziwić, są ze sobą bardzo zżyci, prawie jak bracia.
- Dziękuję za wszystko – szepnął Yvonne na ucho Harry, gdy się żegnali, pocałował ją w policzek, a na końcu obejmując ją musnął delikatnie jej szyję. Po raz ostatni spojrzeli sobie w oczy i uśmiechnęli di siebie porozumiewawczo.
Wreszcie po pół godzinie drzwi zamknęły się za nimi. W apartamencie zrobiło się strasznie cicho. Pozostała czwórka zasiadła przed telewizorem i zaczęła oglądać jakiś program. Malik szybko się znudził i zabrał swoją dziewczynę do pokoju.
- No i zostaliśmy sami – powiedziała cicho Yvonne.
- Nie wiem jak Ty ale ja bym się czegoś napił.
- To ja też chętnie się napiję – po jej słowach blondyn wstał i poszedł do kuchni.
Wrócił niosąc dwie butelki wysokoprocentowego piwa. Szybko je otworzył i zaczął sączyć swoje.
- Zawsze zapominacie o szklankach dla dziewczyn – powiedziała z wyrzutem i przyniosła sobie szklankę.
W ciszy wypili je. Potem drugie, trzecie i czwarte. Alkohol zaczynał szumieć Yv w głowie. Procenty czuła także we krwi. Nagle zdała sobie sprawę, że Niall jest dla niej jednak kimś więcej niż tylko przyjacielem. Alkohol sprawił, że chciała spróbować czegoś nowego. Nie myśląc o konsekwencjach przysunęła się bliżej do chłopaka. Wtedy on odwrócił twarz w jej stronę. Ich oczy się spotkały, a twarze dzieliły milimetry. Dziewczyna wiedziała, że chłopak walczy ze sobą. Z jednej strony pragnął jej, z drugiej nie chciał zawieźć Nathana. Yv postanowiła mu pomóc i pierwsza złożyła pocałunek na jego ustach. Na początku chciał zaprotestować, lecz ona przyciągnęła go do siebie jeszcze bliżej za koszulkę. W końcu jej uległ i odwzajemnił pocałunek. Najpierw niepewnie, delikatnie, potem ich języki tańczyły odważniej, wręcz namiętnie. Dziewczyna wstała z kanapy przerywając pocałunek. Wzięła blondyna za rękę i powoli skierowali się do jego pokoju. Horan nadal się opierał.
- Liczy się teraz, nie potem – powiedziała szeptem Yv i utonęła w jego błękitnych oczach.
Była noc, pełnia księżyca, którego światło padało przez okno oświetlając pokój. Cisza i spokój nadało atmosferze uroku, słyszeli tylko spokojny świst swoich oddechów. Oświetlenie nie było wyraźne to i tak Yv widziała figurę ciała Nialla. Jej dłoń wyczuwała zarys jego twarzy, usta rozkoszowały się dotykiem jego ust. Obejmowała go, była w niego wtulona. Zaczęła pieścić jego plecy przez koszulkę, a on powolutku zsuwał rękę w kierunku jej pośladków. Była spokojna, oddana jego pieszczotom. Powoli wyczuwali, jak rozgrzewa w nich płomień pożądania i oboje byli pewni, że pragną namiętnego i rozkosznego seksu. Ich gra wstępna rozpoczęła się, gdy dłoń chłopaka dotykała jej pośladków. Przesunął swoje dłonie ku górze, by w końcu ściągnąć z niej bluzę i koszulkę. Teraz widział jej ciało w całej okazałości. Całował jej usta, jej szyję, pieścił jej ciało, które z sekundy na sekundę stawało się coraz cieplejsze. Ona dotykała jego pleców i szybkim, a zarazem precyzyjnym ruchem ściągnęła z niego podkoszulkę, i po chwili bez zastanowienia zdjęła z niego spodnie i bokserki. Byli nadzy, a ich ciała rozpalone. Ona położyła się na łóżku. Wrócił do pieszczot, a za chwilę całował jej szyję. Wszedł w nią. Oboje wyczuwali bliskość i jedność. Jego ruchy była spokojne, a po chwili intensywne. Leżeli obok siebie łapiąc oddech. Byli w siebie wtuleni, delikatnie pieścili swoje ciała. I choć było tak cudownie, ogarnął ich sen. Zasnęli…


Chyba powinnam tego bloga oznaczyć jako +18 ;D

poniedziałek, 5 marca 2012

Rozdział 28.

Gdy tylko Natalie zobaczyła nieprzytomną przyjaciółkę postanowiła od razu zabrać ją do szpitala. Kazała Mike’owi znieść ją do samochodu.
- A teraz wynoście się! – krzyknęła do Mike’a i Paula i wsiadła do auta. Ruszyła z piskiem opon i pojechała do szpitala.
Lekarz od razu zabrał Yvonne na oddział. Natomiast Natalie została na korytarzu. Po pierwszych 30 minutach nie mogąc znieść tej niepewności zadzwoniła do Zayna, żeby przyjechał. Nie chciała być sama. Chłopak pojawił się 10 minut później, lecz nie był sam. Przyjechał razem z Niallem. Natalie od razu rzuciła się w ramiona bruneta.
- To moja wina! To przeze mnie jest w szpitalu! – szlochała Nati tuląc się do Zayna.
Ani brunet, ani blondyn nic nie rozumieli. Wreszcie pojawił się lekarz.
- Co z nią? – zapytała doktora od razu.
- Jest już przytomna. Miała wiele szczęścia, gdyż uderzyła się w czoło. Gdyby to była skroń, mogłaby umrzeć. Rana była tak dużo, że zmuszony zostałem założyć jej pięć szwów. Myślę, że jutro przed południem będzie mogła opuścić szpital – poinformował lekarz.
- Możemy się z nią zobaczyć? – zapytał tym razem Nialler.
- Tak. Proszę tylko o zachowanie spokoju, ponieważ pacjentka może jeszcze odczuwać ból.
- Dziękujemy – powiedzieli chórem Natalie, Zayn oraz Niall.
Razem weszli do sali, gdzie na łóżku leżała Yvonne. Dziewczyna była blada, miała podpuchnięte oko. Uśmiechnęła się na ich widok.
- Yv, przepraszam! To moja wina… - Nati podbiegła do przyjaciółki i przytuliła ją.
- Nie wygłupiaj się. Nie mogłaś tego przewidzieć – uspokajała ją Yv.
- A jeśli byś umarła, nie wybaczyłabym sobie tego – ciągnęła dalej.
- Ale żyję. Obiecałam Ci pomóc i dotrzymam słowa. Nati, za bardzo się przejmujesz. Wróć do domu i odpocznij – poprosiła przyjaciółkę – Nadstaw ucho.
Natalie wykonała polecenie Yv.
- Myślę, że powinnaś zaufać Zaynowi. To dobry chłopak – szepnęła Yvonne.
- Dobrze – odpowiedziała Nati i obie uśmiechnęły się do siebie.
Chwilę potem wraz z brunetem opuściła salę szpitalną.
- Ty też możesz iść – zwróciła się do Nialla, gdy zostali sami.
- Wyganiasz mnie? – droczył się.
- A wiesz, że tak. Nie pozwolę, żebyś tu ze mną siedział – posłała mu uśmiech.
- I tak Cię nie posłucham, nie licz na to – oznajmił i rozsiadł się na fotelu obok łóżka.
- Będziesz tu spał? Rano będziesz połamany.
- Trudno.
- A idź Ty – Yv udała obrażoną i odwróciła się od chłopaka. Jęknęła przy tym cicho z bólu.
Nie odzywali się do siebie tylko przez około 20 minut. Yvonne nie wytrzymała tej ciszy i zaczęła konwersację z chłopakiem. Rozmawiali o wszystkim i o niczym, żartowali i śmiali się. Czas leciał szybko. Było już bardzo późno, gdy Yv ogarnęło zmęczenie i wreszcie zasnęła. Przebudziła się, gdy poczuła ostry, pulsujący ból w okolicy czoła. Chciała wezwać pielęgniarkę, by ta dała jej leki przeciwbólowe ale powstrzymała się, gdy zobaczyła Nialla. Ich dłonie były ze sobą splecione, w dodatku chłopak opierał swoje czoło o jej rękę. Dziewczyna nie miała serca go budzić, więc drugą ręką odgarnęła grzywkę z jego twarzy i pomimo bólu oraz uśmiechem na twarzy starała się zasnąć. Rano obudziła przyjaciół pielęgniarka, która przyszła zaaplikować leki Yvonne. Niall się zmieszał, gdy zorientował się, że przez całą noc trzymał Yv za rękę. Yv nie zdążyła pogadać z Niallem, bo gdy pielęgniarka wyszła z sali weszli Natalie z Zaynem trzymając się za ręce.
- Hej – powiedziała chórem cała czwórka.
- Niall, spędziłeś tu całą noc? – zapytał brunet.
- Jak widać – uśmiechnął się blondyn – A teraz się zmyję, pójdę do domu. Na razie – oznajmił i skierował się do drzwi.
- Horan – zatrzymała chłopaka Yvonne – Dzięki.
Blondyn uśmiechnął się, pomachał jej ręką i wyszedł.
Trójka przyjaciół porozmawiała chwilę. Potem przyszedł lekarz, który zbadał Yv, a na końcu kobieta pchająca wózek z tajemniczym śniadaniem. Poszkodowana postanowiła zjeść tylko suchą bułkę i wypić sok pomarańczowy. Dwie godziny później mogła opuścić szpital ale tylko pod warunkiem, że będzie przestrzegała wskazań lekarza. Yvonne ubrała się i wraz z Nati i Zaynem wsiedli do samochodu.
- To co, zapraszam do nas na porządne śniadanie – zaproponował brunet.
Dziewczyny pomimo oporu zgodziły się jednak na zaproszenie chłopaka.
- Reszta chłopaków wie? – zapytała Yv przerywając ciszę w samochodzie.
- Nie wiedzą – rzekła Nati – Harry tylko pytał, gdy zobaczył mnie z Zaynem, dlaczego nie przyjechałaś. Skłamałam i powiedziałam mu, że byłaś zmęczona i wolałaś zostać w domu.
- A Niall wybył gdzieś na miasto – dokończył chłopak.
- Dzięki – oznajmiła Yv, a w myślach dodała: „Teraz się zacznie, niech mnie tylko Harry zobaczy”.
Weszli do apartamentu, w którym już rozchodziły się zapachy z kuchni.
- Niall! Kocham Cię! – wydarł się brunet, gdy tylko przekroczył próg kuchni – Chodźcie dziewczyny.
- Nie mam zamiaru umrzeć z głodu – usłyszały odpowiedź Nialla.
Gdy weszły ujrzały Malika tulącego się do Horana.
- Weź się odczep, bo nie dostaniesz ani trochę tej jajecznicy – warknął blondyn.
- Niall! Zbawco! – chwilę potem do kuchni wparowali Liam, Louis i Harry, i jak poprzednio Zayn, rzucili się na biednego Nialla.
- Wara od tej patelni!! – ryknął na całe gardło Horan – Siadać na dupach i czekać!!
Zdezorientowani chłopcy posłusznie zajęli swoje miejsca i czekali.
- Na czym będziecie jeść? – zapytał Niall po kilku minutach patrząc na pusty stół.
Po jego słowach Natalie i Yvonne wybuchły głośnym śmiechem.
Dopiero teraz reszta zorientowała się, że nie ma talerzy i sztućców. Liam jako jedyny podniósł się z krzesła i rozstawił talerze, a także ukroił chleba. Natomiast Zayn wstawił czajnik z wodą i uszykował kubki.
- Jak dzieci – rzekł Niall.
Nałożył każdemu porcję jajecznicy. Yvonne w tym czasie próbowała zakryć przed Harrym a to dłonią, a to grzywką swoje szwy na czole. Jednak chłopak był bardzo spostrzegawczy.
- Co Ci się stało? – zapytał siadając po jej prawej stronie.
- Potknęłam się i uderzyłam o kant szafki. Nic poważnego – odpowiedziała chłopakowi.
- Wygląda wręcz odwrotnie…
- To nie patrz – przerwała mu.
- Zawsze musisz się tak wściekać?
Yvonne gotowa była się na niego wydrzeć ale Natalie ją upomniała.
- Pamiętasz, miałaś się nie denerwować.
- A dajcie mi wszyscy spokój – wstała od stołu – Dzięki za śniadanie – odniosła talerz do zlewu i opuściła kuchnię. Skierowała się na taras. Oparła się o barierkę i zrobiła kilka głębokich wdechów i wydechów, by się uspokoić. Nie cieszyła się długo samotnością. Kilka minut potem przyszedł za nią Harry.
- Przepraszam – szepnął i odwrócił Yv twarzą do siebie.
Patrzyli sobie przez chwilę w oczy, a potem chłopak pocałował ją delikatnie w czoło. Przymierzał się też, by pocałować Yvonne w usta.
- Jedziemy na plan! Zbierajcie się – tym razem krzyknął Louis, jednocześnie przerywając Harry’emu, który odsunął swoją twarz od twarzy dziewczyny. Opuścili taras i pojechali na plażę, na plan zdjęciowy. 


Jakby ktoś nie wiedział: Malik to nazwisko Zayna, a Horan to nazwisko Nialla ;)

sobota, 3 marca 2012

Rozdział 27.

Yvonne nadal nie miała czego montować, zespół nagrał za mało ujęć. Gdy siedziała i się nudziła podeszła do niej Natalie.
- Jak było z Nathem? – zapytała.
- Nie powiem – oznajmiła Yv i uśmiechnęła się promiennie – Ale mogę Ci pokazać, co dostałam – tu wskazała na nadgarstek.
- Piękny… - westchnęła Natalie – On Cię bardzo kocha.
- Wiem, też go kocham – rzekła i nastała chwilowa cisza – Przyjechał się pożegnać, bo na miesiąc z resztą wyjechali do USA. Mamy miesiąc czasu, aby pozbyć się Mike’a i Paula i wrócić do Anglii.
- Yv, damy radę? Widziałaś, jacy są. I boję się, że się nie uda… - zaczęła Nati ale Yv jej przerwała.
- Uda się. Daj mi tylko trochę czasu, muszę obmyślić jakiś plan.
- Ufam Ci – oznajmiła Natalie i uściskała przyjaciółkę – Tak w ogóle, Harry się o Ciebie pytał.
- Nie chcę o nim słyszeć - Yvonne na słowa przyjaciółki zrobiła face palma.
- Pokłóciliście się? – dopytywała Natalie.
Yv nie odpowiedziała na pytanie, bo zobaczyła zmierzającego w ich stronę właśnie Harry’ego.
- Możemy pogadać? – zwrócił się od razu do Yvonne.
- To ja was zostawię – powiedziała Natalie i poszła do Zayna.
- Czego Ty jeszcze ode mnie chcesz? – zapytała Yv loczka.
- Chcesz tu rozmawiać, nie boisz się, że ktoś usłyszy?
Yvonne szybko przemyślała całą sprawę. Z jednej strony nie chciała nigdzie iść, gdyż bała się, że Harry może wykorzystać ich prywatność i chcieć czegoś więcej. Natomiast z drugiej, nie chciała, by ktoś ich podsłuchiwał. Chłopak ją podpuszczał.
- Dobra, chodź, tylko bez żadnych numerów – ostrzegła go i poszła za chłopakiem.
Szli w milczeniu po plaży, potem jakąś ścieżką pomiędzy wielkimi kamiennymi ścianami. Wreszcie Harry się zatrzymał. Przez chwilę stał do niej tyłem. Jednak odwrócił się tak szybko i niespodziewanie, że Yv aż się przestraszyła i oparła o skalną ścianę. Popatrzył na nią i zrobił kilka kroków w jej stronę.
- Mówiłam Ci coś – Yv również kilka kroków odsunęła się od loczka.
- Nie wygłupiaj się…
- A Ty co odwalasz? Przystawiasz się do mnie mimo iż mam chłopaka – przerwała mu. Była coraz bardziej zła.
- To nie ma teraz znaczenia.
- Co?! – krzyknęła – Idź się leczyć! – wykrzyczała, odwróciła się od chłopaka i ruszyła w drogę powrotną.
- Nie tak szybko – rzekł i złapał Yvonne za nadgarstek. Odwrócił ją do siebie i przyparł do skalnej ściany. Spojrzał jej w oczy i pocałował. Pocałunek nie trwał jednak długo, gdyż Yv odepchnęła chłopaka i wymierzyła mu policzek. Harry jednak nie dawał za wygraną. Skrępował jej ręce i wrócił do wcześniej przerwanej czynności. Yv nadal próbowała się wyrwać, lecz chłopak był za silny. Nie zostało jej nic innego, jak przeczekać. Nie odwzajemniała tego pocałunku. Była pewna, że jej się to uda. Niestety się przeliczyła. Już po kilku chwilach dołączyła do gry, w której ich języki tańczył razem. Uścisk Harry’ego zelżał, po czym jedna dłoń chłopaka wylądowała na jej biodrze, by po kolejnej chwili mogła wsunąć się pod bluzkę Yv. Nie poczuła jego dłoni błądzącej po jej plecach, która z czasem znalazła się na jej pośladku. Wtedy dopiero odezwały się myśli dziewczyny. Przerwała pocałunek.
- Harry! Tego już za wiele – powiedziała i odepchnęła go.
Yv była wściekła. Natomiast Harry był przeszczęśliwy. Było to doskonale widać po jego oczach.
- Tak nie może być, zrozum to wreszcie! – mówiła Yvonne podniesionym głosem bliska płaczu.
- Nic na to nie poradzę, kocham Cię! – bronił się chłopak.
- Nie Harry, nie kochasz mnie. Ubzdurałeś to sobie – chwila ciszy – Ranisz mnie, siebie, Nathana… Zaufał Ci, tak się nie robi kumplom.
Chciał coś powiedzieć ale się powstrzymał. Jeszcze chwilę patrzyli sobie w oczy, a potem chłopak zostawił ją samą, wrócił na plan. Dziewczyna osunęła się po ścianie i resztę dnia spędziła w tym miejscu. Miała ogromne wyrzuty sumienia, których nie mogła się pozbyć w żaden sposób. Nie pomagał nawet fakt, że to Harry wszystko zaczął.  Na plan wróciła dopiero, gdy zadzwoniła Natalie informując przyjaciółkę, że czas wracać. Pożegnały się z zespołem i wróciły do mieszkania.
- Yv, coraz bardziej się o Ciebie martwię – oznajmiła Natalie w samochodzie widząc zły nastój przyjaciółki.
- Nati, nie chce o tym rozmawiać – zakończyła temat Yvonne.
Gdy tylko weszły do mieszkania Yv poszła do swojego pokoju i rzuciła się na łóżko. Nie dane jej było długo poleżeć, gdy po około 25 minutach usłyszała dzwonek do drzwi. A po chwili głos mężczyzny w salonie.
- Gdzie twoja koleżanka? – zapytał Mike podniesionym głosem.
Yv opuściła pokój i znalazła się w salonie.
- Czego? – zapytała oschle.
- Gdzie byłyście wczoraj? – zapytał Paul.
- Wyszłyśmy do klubu – skłamała Yv.
- Do klubu możecie wychodzić tylko z nami – rzekł Mike.
- Nie miałam ochoty na twoje towarzystwo – oznajmiła na co Mike spoliczkował ją.  
- Każdy swój wolny czas masz spędzać ze mną – kontynuował.
Dopiero teraz Yv zauważyła, że Natalie i Paula nie ma w salonie
- Poszli do pokoju się zabawić – poinformował ją.
- Nie! Natalie, nie pozwól mu na to! – krzyczała Yv przez drzwi do jej pokoju.
Wtedy Mike szarpnął ją za rękę i próbował zaciągnąć do drugiego pokoju. Yvonne postanowiła zrobić wszystko, by tylko nie spędzić z nim nocy. Wyrwała rękę z jego uścisku i pognała z powrotem do salonu. Gdy tylko chłopak ją dopadł ponownie uderzył Yvonne w twarz. Na chwile ją to zamroczyło. Mike wykorzystał tą chwilę i zaczął się do niej dobierać. Dziewczyna odskoczyła od niego i zaczęła okładać go pięściami.
- Jeszcze się nie nauczyłaś dobrych manier?! – krzyknął i kolejny raz ją uderzył, tyle, że pięścią i o wiele silniej.
Yvonne się zatoczyła. Chciała się czegoś przytrzymać ale nie zdążyła i upadła na podłogę, wcześniej uderzając głową o kant szafki. Poczuła jeszcze strużkę krwi spływającą po jej czole i zemdlała…


Próbowałam wywołać jak najwięcej emocji ;D Nie wiem, czy się udało ;)

Rozdział 26.

Yvonne całą noc nie zmrużyła oka. Ciągle myślała o pocałunku z Harrym, do którego nie powinno dojść. Obwiniała siebie, że pozwoliła loczkowi na taki krok. Wściekła na siebie wtuliła się w poduszkę i rozpłakała. Rano zwlekła się z łóżka i od razu poszła do łazienki. W lustrze zobaczyła swoje odbicie. Podkrążone oczy, rozmazany makijaż, roztrzepane włosy. Od razu zrzuciła z siebie ubrania i weszła pod prysznic. Owinięta w ręcznik wróciła do swojego tymczasowego pokoju. Z walizki wyciągnęła luźne siwe dresowe spodnie oraz o numer za duży biały t-shirt z nadrukami. Do tego wybrała adidasy. Bluzy nie zakładała, gdyż w Hiszpanii jest bardzo ciepło. Zaniosła ręcznik do łazienki. Umalowała się delikatnie i uczesała. Skierowała się do kuchni. Była tam już Natalie, która przygotowywała śniadanie. Przyjrzała się przyjaciółce z uwagą.
- Co się dzieje? Nie wyglądasz dobrze… - zmartwiła się Nati.
- To nic poważnego, nie martw się – oznajmiła Yv i wypiła swoją herbatę. Nie zjadła kanapek, gdyż nie miała apetytu.
Przed 10 opuściły mieszkanie i pojechały na plażę, gdzie 1D miało dalej nagrywać kolejne sceny. Przywitały się z chłopakami. Yv na widok Harry’ego przeszły ciarki. Rzuciła w jego stronę tylko oschłe „Cześć”, odwróciła się i odeszła na bok. Nie mogła liczyć na towarzystwo Natalie, gdyż ta cały czas gapiła się na Zayna i spędzała z nim każdą przerwę między nagraniami. „Miłość od pierwszego wejrzenia” pomyślała. Yvonne rozłożyła się na kocu z laptopem. Gdy surfowała po stronach w pewnym momencie podszedł do niej Harry.
- Odejdź ode mnie – poinformowała chłopaka Yv zanim ten zdążył cokolwiek powiedzieć.
- Nic nie zrobiłem, a Ty taka oschła dla mnie jesteś…
- Nic? Taką krótką pamięć masz? Trzeba Ci przypomnieć? – Yv podnosiła ton głosu.
- To był tylko pocałunek, wyluzuj – uspokajał ją loczek.
- Morda w kubeł. Niech się tylko ktoś dowie, nie masz życia – ostrzegła go Yvonne. Chciała jeszcze coś dodać ale usłyszała dźwięk swojej komórki. Wyjęła ją z kieszeni i spojrzała na wyświetlacz, po czym zamarła. Dzwonił Nathan.
- Zejdź mi z oczu – warknęła w stronę Harry’ego ale chłopak jej nie posłuchał – No, ruszaj się. Szybciej.
Wreszcie loczek podniósł się z kucek i odszedł. Yv odetchnęła i akceptowała połączenie.
- Cześć skarbie! – usłyszała w słuchawce wesoły głos Nathana.
- Nathan, kochanie!
- Czemu się nie odzywasz?
- Nie miałam czasu, wybacz mi.
- Ok, ok. Dzwonię, bo mam niespodziankę. Za jakieś 20 minut wyląduję na lotnisku w Madrycie. I jak chcesz możemy spędzić ten dzień razem.
- Serio? – upewniła się – W takim razie przyjadę po Ciebie.
- Super – zaśmiał się do słuchawki – Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. Do zobaczenia.
To nie był najlepszy czas na spotkanie się z Nathem ale nic nie mogła poradzić. Yv szybko podniosła się z koca i podbiegła do Zayna i Natalie.
- Pożyczysz mi samochodu? – zapytała przyjaciółki.
- A co się dzieje?
- Nathan przyjeżdża. Muszę go odebrać z lotniska – oznajmiła.
- Ok, nie ma sprawy – zgodziła się Nati – A trafisz?
- Jasne, masz GPSa przecież – uśmiechnęła się i uściskały się nawzajem.
Yvonne wsiadła do samochodu, ustawiła nawigację i ruszyła w drogę. Na lotnisko dojechała w ciągu 25 minut. Wysiadła i przeszła się terminalem. Czekała na chłopaka przy odprawie. Gryzły ją straszne wyrzuty sumienia. Wiedziała, że ten dzień nie będzie normalny. Będzie musiała okłamywać Nathana. Gdyby mogła, cofnęłaby czas o jedną dobę i nie pozwoliła by się pocałować Harry’emu. Niestety, nie miała takiej możliwości. Teraz mogła się tylko modlić, żeby nic nie wyszło na jaw. To właśnie za Harrym Nath najbardziej nie przepadał.
Wreszcie go zobaczyła. Zmierzał w jej stronę z wielkim uśmiechem, na którego widok Yv mało co się nie rozpłakała. Na ramieniu niósł torbę z rzeczami.
- Witaj – powiedział ciepłym tonem i pocałował Yvonne.
Dziewczyna odwzajemniła pocałunek.
- Tęskniłem – dodał po chwili.
Yv nie odpowiedziała nic, tylko przytuliła się do niego. Opuścili terminal i wsiedli do samochodu. Pojechali do jakiegoś hotelu, gdzie Nath zarezerwował pokój na jedną noc. Nazajutrz miał samolot, lecz nie do Londynu. Wraz z chłopakami lecieli na miesiąc do USA, gdzie mieli zamiar zdobyć nowych fanów i większy rozgłos.
Gdy tylko znaleźli się w hotelowym pokoju, Nathan rzucił swoją torbę na fotel i podszedł do Yv. Położył swoje dłonie na jej biodrach i namiętnie ją pocałował. Natomiast dziewczyna zarzuciła mu ręce na szyję. Powoli zbliżali się do wielkiego łóżka. Rzucili się na nie.
- Nath, wybacz mi ale nie mogę… - szepnęła Yvonne.
Chłopak przestał obsypywać ją całusami i spojrzał w oczy.
- Coś jest nie tak? – zapytał po chwili.
- To już jest trzecie tego typu pytanie dziś. Nie, nic się nie dzieje. Po prostu nie mam na to ochoty. Przepraszam…
- To ja przepraszam – oznajmił i położył się obok niej.
Yv przysunęła się bliżej i przytuliła do Nathana. Spletli swoje dłonie i tak leżeli w ciszy rozkoszując się swoją bliskością. W pewnym momencie Yv zasnęła w ramionach chłopaka.
Gdy się obudziła była okryta kocem. Przesunęła dłonią po łóżku, Nathana nie było obok niej. Rozejrzała się po pokoju. Chłopak siedział na fotelu, a w dłoniach trzymał malutkie pudełeczko.
- Wyspałaś się? – zapytał dziewczynę uśmiechając się do niej.
- Tak, chodź do mnie – poprosiła go.
Nath podszedł do niej i usiadł na łóżku, po czym pocałował swoją dziewczynę.
- Mam coś dla ciebie – oznajmił i podał Yv owe pudełeczko.
Yvonne otworzyła je powoli. Jej oczom ukazała się srebrna bransoletka z wygrawerowanym imieniem „Nathan”. Do bransoletki była również przywieszka z dwoma złączonymi ze sobą serduszkami.
- Jest piękna – szepnęła Yv.
- Mam taką samą - oznajmił i pokazał jej swoją bransoletkę z jej imieniem.
- Dziękuję. Kocham Cię – powiedziała i pocałowała Nathana namiętnie.
Potem chłopak założył bransoletkę na nadgarstek Yv. Dziewczyna chciała mu się odwdzięczyć w jakiś sposób. Nie miała ochoty na seks ale czego się nie robi dla ukochanej osoby. Odłożyła puste pudełko na szafkę obok łóżka i usiadła okrakiem na Nathanie. Uśmiechnęła się do niego i po chwili ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Yv pozbyła się koszulki chłopaka, potem spodni. Nathan zrobił to samo, zdjął z niej t-shirt i dresy. Przewrócił ją na plecy, teraz on był górą. Po chwili pieszczot byli całkiem nadzy. Nath bez ceregieli wszedł w nią. Uprawiali długi i namiętny stosunek. Wieczorem zamówili do pokoju kolację wraz z butelką szampana.
Po kolacji Yv poszła do łazienki wziąć prysznic. Zajęło jej to 15 minut. Wyszła z niej owinięta ręcznikiem. Po niej umył się Nath. Gdy opuścił łazienkę, Yv siedziała na łóżku oparta o poduszki i bawiła się telefonem. Nathan od razu usiadł obok niej i oparł głowę na jej brzuchu. Yvonne zaczęła jedną dłonią przeczesywać jego włosy, a drugą dotykać jego nagiego torsu. Chłopak od czasu do czasu pomrukiwał z przyjemności. Leżeli tak z godzinę, aż wreszcie Nath podniósł się. Uśmiechnął się do Yvonne zadziornie. Wiedziała, co ten uśmiech znaczy.
- Nathan, co za dużo to niezdrowo – rzekła.
- Nie zobaczymy się przez miesiąc… - lamentował.
- Przeżyjesz… - zaczęła ale nie pozwolił jej dokończyć. Zaczął całować jej szyję i kark, a Yv przeszły ciarki. Nath obudził w niej pożądanie – Wygrałeś – dodała szeptem.
Pozbyli się ręczników okrywających ich ciała. I ponownie tego dnia kochali się.
Następnego dnia Nathan musiał wyjechać, zostawić Yvonne w Hiszpanii. Dziewczyna odwiozła go na lotnisko. Pożegnali się czule i chłopak znikł w korytarzu prowadzącym do samolotu. Yv z uśmiechem na twarzy i cała w skowronkach wróciła do mieszkania Natalie. Wykąpała się, przebrała i pojechała na plan nagraniowy 1D.


Jak słowo daję, koniec z tym erotyzmem ;p