wtorek, 28 lutego 2012

Rozdział 25.

Ani chłopakom z One Direction, a nie dziewczynom rozmowa się nie kleiła. Liam smsował ze swoją dziewczyną, Danielle. Louis spał, Harry pogrążony był we własnych myślach, a Niall z Zaynem o czymś żywo dyskutowali. Natalie i Yvonne słuchały muzyki.
Po pół godzinie lotu do Yv podszedł Zayn.
- Możemy pogadać? – zapytał, dziewczyna kiwnęła głową na znak zgody.
Odeszli na bok, by nikt ich nie podsłuchiwał.
- Więc…. Ja…. Chciałem tylko …. – plątał się chłopak.
- Mów śmiało – Yv uśmiechnęła się do Zayna zachęcająco.
- No… Bo chciałem zapytać, czy…. Natalie, ma chłopaka…. – chłopak wreszcie wydusił z siebie te słowa.
- Nie ma – dziewczyna odpowiedziała na jego pytanie.
Widziała, że Zayn odetchnął z ulgą.
- Natalie Ci się podoba? – zapytała tym razem Yvonne.
Chłopak zmieszany tym pytaniem przeczesał placami swoją bujną, czarną czuprynę.
- Na razie sam nie wiem…. Muszę ją poznać.
- Świetnie, teraz masz okazję, przysiądź się do niej – ponagliła bruneta Yv. Miała odejść ale chłopak zatrzymał ją jeszcze na chwilę.
- Yv, miałaś rację. Nie kochałem Cię wystarczająco mocno, by móc z tobą być. Przepraszam Cię za wszystko.
- Nie masz za co przepraszać. A teraz idź do niej – uśmiechnęła się do niego.
- Przyjaciele?
- Zawsze – po czym oboje uścisnęli się.
Zayn podszedł do Natalie i po chwili już siedział obok niej. Yvonne nie mając innego wyjścia podeszła do Nialla.
- Mogę się przysiąść? Zayn mnie wyeksmitował z mojej miejscówki.
- Jasne, siadaj – oznajmił blondyn – Już go nie kręcisz? – zapytał, gdy dziewczyna zajęła miejsce.
- Jak widać nie. Będę płakać – zrobiła smutną minkę, a po chwili oboje wybuchli śmiechem.
Zapanowała cisza. W końcu Niall wyciągnął swoją komórkę i zalogował się na twittera. Wystarczył jeden wpis, by fanki zawaliły mu skrzynkę wiadomościami. Blondyn czytał tylko niektóre z nich ale na żadne nie odpisywał.
- Ale Ty jesteś… - zaczęła Yv.
- No jaki? – Nailler uśmiechnął się.
- Niewdzięczny. Mógłbyś odpisać kilku fankom, i tak siedzisz w samolocie i się nudzisz.
- Nie chce mi się szukać w miarę normalnych wiadomości…
- Irytujesz mnie. Chodź, razem poszukajmy, będzie łatwiej.
- Skoro chcesz.
Yvonne oparła głowę na ramieniu blondyna i razem pogrążyli się w lekturze.
- Mam już dosyć… - jęknął Niall po godzinie i zwrócił twarz w stronę Yv.
- Tak szybko?
- Wszystkie te wiadomości mają taką samą treść, nie widzę sensu w kontynuowaniu tego.
- Maruda jesteś i tyle – oznajmiła dziewczyna i również spojrzała w kierunku Nialla.
Ich oczy spotkały się, a usta dzieliły milimetry. Wpatrywali się w siebie.
- Masz ładne oczy – oznajmiła Yv po chwili milczenia uśmiechając się i odsunęła twarz od twarzy chłopaka.
- Proszę zająć swoje miejsca i zapiąć pasy. Za kilka minut rozpocznie się lądowanie – rozległ się głos stewardesy.
- Dobra, idę przerwać gołąbeczkom – powiedziała Yvonne i wstała.
Z Zaynem wrócili na swoje miejsca i zapięli pasy bezpieczeństwa. Tymczasem w głowie Nialla kłębiły się myśli.
„Czy ja się dobrze czuję? Przecież Yvonne to moja przyjaciółka, nigdy nie patrzyłem na nią, jak na dziewczynę. A teraz, gdy patrzyłem jej w oczy chciałem w nich utonąć, zatracić się…. Nie! Niall! Opanuj się chłopie. Nie kocham jej, ona jest z Nathanem, a to mój kumpel. Kumplom nie robi się takich rzeczy”
- Niall? Niall! Wylądowaliśmy, zbieraj się – poinformował przyjaciela brunet. Ten dopiero po chwili zajarzył, o co chodzi.

Perspektywa Yvonne
Miała zapytać Natalie o jej rozmowę z Zaynem ale postanowiła, że zrobi to później. Właśnie rozpoczęło się lądowanie. Bała się, to najgorsza część lotu. Zacisnęła pięści, a gdy zamknęła oczy przed nią pojawił się obraz błękitnych oczu Nialla. Przez chwilę rozkoszowała się tym widokiem.
„Głupia, przecież to tylko oczy… Oczy Nialla, mojego PRZYJACIELA. Nathan powinien mnie trzymać na smyczy”

20 minut później opuszczali lotnisko. Wsiedli do wynajętego vana. Kierowca najpierw zawiózł dziewczyny do mieszkania Natalie.
Dziewczyny pożegnały się z chłopakami, wzięły swoje bagaże i zniknęły w klatce schodowej. Wjechały windą na szóste piętro. W mieszkaniu szybko rozpakowały się. Między czasie zjadły obiad i wreszcie zasiadły przed telewizorem. Właśnie Natalie opowiadała Yvonne o rozmowie z Zaynem, gdy rozległ się dzwonek do drzwi. Natalie poszła zobaczyć, kto to. Wróciła jednak szybko. Była wystraszona.
- Idź do pokoju i nie wychodź – oznajmiła.
Yvonne posłusznie wykonała polecenie. Zamknęła się w pokoju ale nadal stała przy drzwiach nasłuchując. Usłyszała dwa męskie głosy. „To pewnie Paul i Mike” pomyślała. Nasłuchiwała dalej ale nic nie słyszała. Po kilkunastu minutach wreszcie coś usłyszała. Był to krzyk Natalie. Bez zastanowienia wybiegła z pokoju. W salonie na podłodze ujrzała Natalie trzymającą się za wargę.
- A to kto? – zapytał ostro jeden z mężczyzn.
- Przyprowadziłaś nam nową koleżankę? – zapytał drugi ale znacznie łagodniej.
- Co?! Dobrze bić kobietę?! – krzyknęła Yv i chciała podejść do Natalie ale jeden z nich ją zatrzymał.
- Mała, nie tak gwałtownie, bo możesz skończyć jak ona – syknął najwyższy.
- Mike, puść ją! – tym razem krzyknęła Nati.
- Uderzysz mnie? Proszę bardzo! Facet bijący dziewczynę to nie facet, to gnida! – krzyczała dalej Yv.
Po tych słowach Mike przyparł ją do ściany.
- Jesteś impulsywna. Ale też i piękna – kontynuował Mike, po czym położył swoją dłoń na jej pośladku.
-Koleś, wal się na ryj!... – nie dokończyła, bo dostała pięścią w twarz.
Poczuła ból. A chwilę potem Mike włożył jej rękę pod bluzkę.
- Czy ja niewyraźnie mówię?! – i odepchnęła chłopaka, który ponownie wymierzył jej cios.
- Mike, daj spokój. Jeszcze będzie na wszystko czas. Na dziś wystarczy – oznajmił Paul.  
- Pilnuj się – Mike ostrzegł Yv i obaj wyszli z mieszkania.
Yvonne osunęła się po ścianie.
- Natalie, wszystko w porządku? – zapytała przyjaciółkę.
- Tak, to jest na porządku dziennym ale ty, nie wyglądasz najlepiej.
Yv podniosła się z podłogi i podeszła do lustra. Z brwi wypływała na jej policzek mała strużka krwi.
- Idę się umyć i spać. Za dużo wrażeń na dzisiaj – oznajmiła przyjaciółce.
Następnego dnia obudziła się z wielkim bólem głowy, a także wielkim limem pod okiem. Przed wyjściem próbowała jakoś to zatuszować, niestety bezskutecznie. O 9 umówiła się z chłopakami. Postanowiła zabrać ze sobą Nati. Po pierwsze, nie znała miasta, po drugie, nie chciała jej zostawić samej. Gdy tylko przywitały się z chłopcami, Ci od razu zaczęli zadawać pytania Yvonne, co jej się stało. Skłamała, że po ciemku szła do kuchni i uderzyła głową w ostry kant szafki. Oczywiście, nie uwierzyli jej. Zabrali się do pracy. Zespół biegał po plaży, kąpał się w morzu, a za nim biegał również kamerzysta. Niektóre sceny musieli powtarzać do znudzenia. Do wieczora nakręcili tylko jedno ujęcie. Po pracy chłopaki zaprosili Natalie i Yv na kolację do swojego apartamentu. Potem całą siódemką rozsiedli się w salonie. Oglądali jakiś film, gdy nagle siedzący obok Yvonne Harry zadał jej pytanie.
- Możemy pogadać? – szepnął do niej.
Dziewczyna się zgodziła. Poszła za chłopakiem do jego pokoju.

Perspektywa Harry’ego
Siedzieli w salonie i oglądali jakiś nudny film. „Teraz albo nigdy” pomyślał loczek i szepnął Yv na ucho, dziewczyna zgodziła się. Poszli do jego pokoju. Chłopak zamknął za nimi drzwi na klucz tak, żeby ona tego nie zauważyła.
- O co chodzi? – zapytała.
Milczał, jakby ważył słowa.
- O Ciebie.
- O mnie? A dokładniej? – oparła się o szafę.
Chłopak podszedł do niej.
- Podobasz mi się – wypalił prosto z mostu. Jako jedyny z zespołu był bardzo bezpośredni.
- Co ty wygadujesz? – Yv była w szoku.
- Zresztą, nie tylko mi. Zayn za tobą szalał, on tobie też nie był obojętny. Co do Nialla, mogę się założyć, że też na Ciebie leci ale tego nie okazuje. Widziałem was w samolocie. Tylko nie zaprzeczaj. A Nathan miał po prostu za dużo szczęścia, że Cię spotkał.
Yvonne słuchała tego z uwagą coraz mniej rozumiejąc, ale nie chciała rozumieć.
- Z każdym z nich coś Cię łączy, tylko nie ze mną. Oddałbym wszystko, by być na miejscu Natha…
- Harry, czy ty wiesz, co ty mówisz?
- Tak, jestem tego świadomy – oboje przez chwilę patrzyli na siebie – Pozwól mi się pocałować.
Harry nie zważając na to co powie Yv podszedł do niej. Jedną dłonią musnął jej policzek, a drugą oparł o szafę. 
- Harry, ja mam chłopaka, nie chcę go zdradzić… - broniła się dziewczyna.
- Tylko raz, nikt się nie dowie. A mnie uszczęśliwisz.
Twarz chłopaka była coraz bliżej twarzy Yv. Ich czoła stykały się, a po chwili i usta złączyły w pocałunku. Nie był on namiętny, lecz delikatny, pełny uczucia ze strony chłopaka. Dziewczyna nie protestowała, Harry był bardzo przekonywującym i stanowczym chłopakiem. W końcu Yonne odepchnęła go od siebie i roztrzęsiona wyszła z pokoju. Udała się prosto na balkon apartamentu. Usiadła w kącie i objęła ramionami nogi. Właśnie całowała się z Harrym mimo iż Nathan czeka na nią w Londynie.


Pisany w pośpiechu,więc nie wyszedł tak, jak trzeba ;(

poniedziałek, 27 lutego 2012

Rozdział 24.

Przez kolejne dwa dni nie działo się nic ciekawego. We wtorek, po nocy spędzonej z Nathanem, po nudnych wykładach i treningu Yvonne pojechała z koleżankami z drużyny do klubu, z którego wróciła zalana w trupa. Nazajutrz sama się sobie dziwiła, jak wróciła w takim stanie do domu. Natomiast w środę miała spędzić całe popołudnie z Eweliną i Krzyśkiem. Mimo iż widziała się z Nathanem na uczelni usychała z tęsknoty z chłopakiem. Jak się okazało, nie widziała się z nim również przez kilka kolejnych dni. A to spotkała się z Natalie i obmyślały cały plan pod kryptonimem „Hiszpania”, a to wraz z drużyną miała mecz, jeszcze innym razem Ewelina wyciągnęła ją na zakupy. Dopiero w sobotę późnym wieczorem znalazła czas dla Nathana. Chciała mu powiedzieć o tym, że chłopaki z One Direction zaproponowali jej „pracę”. Bała się tylko jego reakcji. Umówili się w mieszkaniu chłopaka. Poszli do jego pokoju, gdzie Nath od razu zaczął całować dziewczynę, a także dobierać się do niej.
- Też tęskniłam ale poczekaj – uśmiechnęła się i delikatnie odepchnęła chłopaka – Najpierw musimy pogadać.
- Mam się bać? – zapytał poważnie.
- Na pewno będziesz zazdrosny.
- Więc słucham.
Yv opowiedziała Nathowi wszystko.
- Brzmi ok  ale nie podoba mi się, że miałabyś z nimi mieszkać. Sama – zaakcentował ostatnie słowo.
- Dlatego rozmawiałam z Natalie. Zgodziła się, żebym zatrzymała się u niej na ten czas.
- Brzmi lepiej. Ale i tak nie ufam Zayn’owi.
- Tylko jemu? Tam będzie jeszcze Harry, najbardziej rozchwytywany przez fanki oraz blond włosy, niebieskooki Niall – Yvonne droczyła się z chłopakiem.
- Nawet się nie waż, bo obiję im te śliczne mordki – Nathan mówiąc to był strasznie poważny, więc Yv wzięła sobie do serca jego słowa.
- Ty mój zazdrośniku – po czym pocałowała Nathana namiętnie – Ale się zgadzasz?
- Nie mam innego wyjścia.
Potem, po kilku dniach rozłąki musieli nadrobić ten czas. Nathan zamknął drzwi na klucz, by ktoś nieproszony nie wparował do pokoju. Szybko pozbyli się swoich ubrań i wylądowali w łóżku kochając się. Gdy wróciła rano do swojego mieszkania od razu w pamiętniku zapisała notkę:
„Wszystko załatwione. Jadę do Hiszpanii. Pierwszy powód to praca nad teledyskiem One Direction. Drugi to pomoc Natalie. Według niej, Mike i Paul są zdolni do wszystkiego, więc muszę uważać, żeby nie popełnić błędu. Jadę na dwa tygodnie ale jestem pewna, że mój pobyt się przedłuży. I Nathan nie może się o niczym dowiedzieć, on by ucierpiał najbardziej w tym wszystkim L”
Do Świąt Bożego Narodzenia zostały niecałe dwa tygodnie. Zespół miał je spędzić oddzielnie, każdy ze swoją rodziną w rodzinnym mieście. Yvonne również miała jechać do Polski. Ale już na Sylwestra wszyscy wrócili do Londynu, gdzie w domu Toma, Maxa i Seeva odbyć się miała wielka impreza.
Sylwestrowa noc miała być ostatnia wspólną nocą Yvonne i Nathana. Do północy wraz ze wszystkimi bawili się, wspólnie tańcząc i pijąc alkohol. O 24 wyszli na wielki taras, by przywitać Nowy Rok. Wznieśli toast, po czym chłopcy wystrzelili fajerwerki.
- Chyba nic tu po nas – do Yv podszedł Nathan szepcząc jej do ucha.
Dziewczyna uśmiechnęła się do niego porozumiewawczo. Weszli z powrotem do domu, zahaczyli jeszcze o kuchnię, z której Nath wziął 4 piwa i schodami zeszli do piwnicy, gdzie była siłownia i kilka innych pomieszczeń. Chłopak otworzył drzwi prowadzące właśnie do siłowni. Przepuścił Yvonne pierwszą i zamknął drzwi na klucz. Usiedli w kącie na materacach wtuleni w siebie. Opróżnili butelki. Nathan w pewnej chwili położył swoją dłoń na kolanie dziewczyny i powoli przesuwał ją coraz wyżej. Drugą rękę wsunął pod jej bluzkę. Zaczęli się całować. Nath szybko pozbył się ubrań Yv, gdyż dziewczyna miała na sobie tylko krótką mini i top na ramiączka. Gdy oboje byli już nadzy chłopak położył ją na plecach i przez kilka minut świdrował jej ciało wzrokiem.
- Jesteś piękna – szepnął i złożył na jej szyi pocałunek.
- Onieśmielasz mnie – odpowiedziała mu, na co oboje zaśmiali się.
Nathan zaczął całować jej ciało, ramiona, dekolt, piersi, brzuch. Yvonne wiła się pod wpływem jego pieszczot. Potem wszedł w nią, lecz już nie tak delikatnie jak za pierwszym razem. Był władczy, prawie brutalny. Cicho pojękiwała, gdy poruszał się w niej. Oplotła do nogami, by wzmocnić doznania. Było jej tak dobrze, że wbiła w plecy chłopaka paznokcie, a on tylko wyszczerzył się w uśmiechu. Kochali się dobrych kilkanaście minut. Po czym chłopak po stosunku zmęczony opadł na materac obok. Klatki piersiowe obojga unosiły się i opadały szybko.
- Seks z Tobą uzależnia – oznajmiła Yvonne kładąc głowę na klatce Nathana.
Całowała jego tors, a dłońmi błądziła po całym ciele. W końcu wsłuchując się w swoje przyśpieszone oddechy zasnęli.
Rano Yvonne poczuła, jak ktoś wodzi palcem po jej ramieniu, a po chwili całą dłoń na swoim udzie.
- Nath… - jęknęła Yv.
- Tak, skarbie? – zapytał niewinnie.
- Która godzina? – zapytała odwracając się do chłopaka przodem.
- Kilka minut po 8 – i pocałował ją namiętnie.
- Zaraz muszę wstawać.
- Wiem – zrobił smutną minkę, lecz zaraz się rozchmurzył – Ale miałem nadzieję na coś jeszcze – oznajmił uśmiechając się seksownie.
- I chyba wiem na co… - nie dokończyła, bo chłopak zamknął jej usta swoimi jednocześnie zdzierając z nich kołdrę i siadając okrakiem.
- Nath, tylko szybko – poprosiła.
- Szybki numerek? Dla mnie bomba – po czym oboje wybuchli śmiechem.
Nathan ponownie w nią wszedł. Był to stosunek namiętny, dziki, no i szybki. Gdy skończyli podnieśli się z materaca i zaczęli ubierać. Yvonne nie miała łatwo. Nathan cały czas jej przeszkadzał, a to obejmował ją, a to całował gdzie tylko mógł. Wreszcie ubrani opuścili siłownię. W całym domu panował jeden wielki chaos, a wszyscy jeszcze spali.
Dwa dni po Sylwestrze Yvonne, Natalie i One Direction miało wyjechać do Hiszpanii na całe dwa tygodnie. Na lotnisku pożegnaniom nie było końca, szczególnie Nathan i Yonne nie mogli się rozstać. Wreszcie wsiedli do samolotu i odlecieli…

Hmmmm, nie wiem, co powiedzieć na ten rozdział ;D
I to by było na tyle szalonych nocy Yvonne i Nathana ;)

sobota, 25 lutego 2012

Rozdział 23.

Jessica od razu podbiegła do Yvonne i klepnęła ją kilka razy w plecy.
- Natalie? – zapytała Yv uspokajając ddech.
- Witaj Yvonne – przywitała się Natalie uśmiechając się.
- Jejku, co tu robisz? – zadała kolejne pytanie Yv podchodząc do Natalie, żeby ją uściskać.
- Tom to mój brat. Kiedyś Ci mówiłam, że mam brata w Londynie.
- Ale nigdy nie powiedziałaś, że to Tom.
- Teraz już wiesz. Cieszę się, że się znowu widzimy, tęskniłam za tobą – oznajmiła Natalie i ponownie wpadły sobie w ramiona.
- Znacie się? – zapytała Naresha w imieniu swoim, a także Jess, Michell i Kelsey.
- Tak, poznałyśmy się w Hiszpanii. Byłam tam jakiś czas zanim przyjechałam do Londynu – opowiedziała w wielkim skrócie Yvonne.
- Kiedyś szła wieczorem ulicą i prawie wpadła mi pod samochód. I tak jakoś się zaprzyjaźniłyśmy – dokończyła Natalie.
- Dobra dziewczyny, pogadamy przy kolacji. A teraz wynoście na stół półmiski – zarządziła Kelsey.
Tom przedstawił siostrę Nathanowi i wszyscy zasiedli do wspólnej kolacji. Gdy skończyli dziewczyny nagnały chłopaków do zmywania, a same rozsiadły się przed telewizorem z butelką wina. W pewnej chwili Natalie podniosła się z fotela mówiąc, że idzie się przejść. Dała znak Yv, żeby ta do niej dołączyła. Chwilę po tym jak Natalie opuściła salon zadzwoniła komórka Yvonne.
- Ewelina dzwoni – oznajmiła dziewczynom i również wyszła z salonu. To była prawda. Odebrała. Ewe pytała, gdzie jest i kiedy wróci.
- Nie mam pojęcia, może wcale nie wrócę na noc. Nie martwcie się o mnie. Pa – i rozłączyła się.
Założyła buty i kurtkę i wyszła przed dom, gdzie czekała Nati. W milczeniu spacerowały między drzewami.
- Co jest? – pierwsza przerwała ciszę Yvonne. Widziała na twarzy i po oczach przyjaciółki, że nie wszystko jest w porządku.
- Przed Tobą nic się nie ukryje – i obie uśmiechnęły się delikatnie – Pamiętasz Paul’a i Mike’a?
- To Ci, co organizowali nocne wyścigi, w których brałaś udział? – upewniła się Yv, a Natalie pokiwała głową.
- Kiedy wyjechałaś z Hiszpanii wszystko się posypało. Uległam wypadkowi i skasowałam im wózek, który trochę kosztował. Oni się nieźle wkurzyli i od tamtej pory jestem ich niewolnicą. Muszę robić wszystko, co mi każą inaczej… - jej głos się załamał, a z oczu popłynęły łzy.
Yvonne przytuliła mocno dziewczynę.
- Dlaczego nie zadzwoniłaś, nie napisałaś do mnie wcześniej? – zapytała cicho Yv.
- Nie chcę, żeby inni mieli przeze mnie kłopoty. Nawet teraz jestem pod nadzorem, ciągle dzwonią. Ledwo wybłagałam, żeby tu przyjechać. Yv, ja nie daję rady, nie chcę tam wracać – Natalie rozpłakała się na dobre.
Yvonne nie wiedziała, jak pocieszyć przyjaciółkę. Sama była bliska płaczu. Stały pod drzewem i tuliły się do siebie dobre 30 minut. Kiedy w końcu Nati opanowała płacz Yv spojrzała na przyjaciółkę.
- Pomogę Ci ale musisz mi dokładnie wszystko opowiedzieć – oznajmiła Yvonne.
- Nie możesz! Nie wiesz, do czego są zdolni – protestowała Nati.
- Kiedy musisz wrócić?
- Na święta mam być z powrotem…
- Coś wymyślę do tego czasu. Będzie dobrze, zobaczysz. A teraz wracajmy do reszty – oznajmiła Yvonne. W głowie już miała plan pomocy przyjaciółce. Teraz musiała go tylko wcielić w życie.
Dziewczyny wróciły do domu. Wszyscy siedzieli w salonie, chłopcy mieli nietęgie miny. Michelle, Kelsey i Naresha opróżniały właśnie drugą butelkę wina.
- Kochane! Dla was też mamy! – zawołała Michelle do Yvonne i Natalie.
Obie przysiadły się do towarzystwa. Po godzinie opróżniona została trzecia butelka wina, a dziewczyny chciały jeszcze. Wysłały więc Yv do kuchni. Dziewczyna szukała kolejnej butelki, gdy ktoś objął ją od tyłu. To był Nathan.
- Nie pij więcej – poprosił.
- Aż tak ze mną źle? – zapytała i pocałowała chłopaka – Zaniosę im tylko, ok?
Chłopak kiwnął głową na zgodę. Yv po chwili wróciła i wtuliła się w Nathana.
- Wracamy? – rzucił propozycję.
- Tak.
Pożegnali się z przyjaciółmi i opuścili ich dom. Pojechali do mieszkania Nathana. Najpierw poszli do kuchni napić się czegoś. Nathan stał oparty o blat. Yv podeszła do niego i pocałowała go namiętnie jednocześnie prowadząc go do pokoju. Gdy weszli do środka Nath oparł się o drzwi.
- Zasłużyłeś na nagrodę – Yv szepnęła mu do ucha.
Oczy chłopaka automatycznie zabłysły. Rozumiejąc aluzję przekręcił klucz w drzwiach i zaczęli się namiętnie całować. Powoli pozbywali się swoich ubrań. Najpierw Yvonne rozebrała chłopaka z bluzy i koszulki, by po chwili Nath rozebrał ją do stanika. Spojrzała mu w oczy. Chciała tego, teraz, z nim. Całowała jego tors, a dłońmi rozpinała pasek w jego spodniach, potem rozporek. On to samo zrobił z jej spodniami. Oboje zostali w samej bieliźnie. Nathan delikatnie popchnął dziewczynę na łóżko i usiadł na niej okrakiem. Całował ją po całym ciele, dotykał jej skóry. W końcu rozebrał ją do naga. Yvonne nie został mu dłużna. Całowali się jeszcze przez chwilę, a potem chłopak delikatnie w nią wszedł.
Przez resztę nocy uprawiali dziki i namiętny seks, ani na moment nie zasypiając.

Dwa rozdziały jednego dnia, nie za dużo? ;)
Uff, piersza noc za nimi ;D
Ten rozdział mi się podoba ;)

Rozdział 22.

- Yvonne, wstawaj! – dziewczyna usłyszała nad uchem głośny krzyk, a po chwili dostała poduszką.
- Co jest? – zapytała Yv siadając i jednocześnie zakrywając się kołdrą, gdyż była w samej bieliźnie– Odbiło Ci? – dodała po chwili widząc, kto w nią rzucił.
- To wstawaj, musimy się zbierać i wracamy do Londynu – poinformowała ją Jessica.
- Nie musiałaś we mnie rzucać – powiedziała z pretensją w głosie Yv – Już wstaję.
- Czekamy wszyscy w kuchni – oznajmiła Jess i wyszła z pokoju.
Yvonne szybko wstała z łóżka, wzięła ciuchy i skierowała się do łazienki. Po drodze spojrzała na godzinę, 5:27. Gdy zakończyła poranną toaletę wróciła do pokoju i spakowała swoje rzeczy. Zeszła do kuchni i usiadła pomiędzy Jayem i Jessicą. Napili się herbaty, spakowali torby do samochodu i pożegnali się z państwem Sykes. Tym razem też prowadziła Yvonne, wolała jechać 3 godziny bez przerwy niż te 3 godziny siedzieć i się nudzić. Z drugiej strony było to dla niej odprężające. Drogi o tej porze były puste, więc też szybko znaleźli się w Londynie. Yv podrzuciła przyjaciół do ich mieszkań. Gdy wróciła do swojego nikogo nie zastała. Jak zwykle torbę rzuciła w kąt swojego pokoju, przebrała się, zjadła szybko śniadanie, wzięła książki i wyszła z mieszkania. 15 minut później parkowała przed budynkiem uczelni.
W klasie byli już Jess, Nathan i Jay siedzący na swoich miejscach.
- Pytaliście, jakie tematy przerabiali, gdy nas nie było? – Yvonne zadała pytanie przyjaciołom.
- Nie – odpowiedzieli zgodnie.
- Super – zostawiła książki na ławce i rozejrzała się po klasie.
Jedyną osobą, która wszystko na bieżąco ogarniała był David. Chcąc nie chcąc Yv ruszyła w jego stronę. Wiedziała, że będzie trudno się z nim dogadać.
- Hej – przywitała się z nim, chłopak przytaknął głową – Mógłbyś mi pokazać swoje notatki z ostatnich kilku dni?
David nic nie odpowiedział tylko popatrzył się na dziewczynę.
- Co? Nathan nie załatwił notatek od tatusia? – zadrwił.
- Bejbe, mnie to nie wzrusza, co tam sobie wymyślasz. A potem się dziwisz, że żadna dziewczyna Cię nie chce, bo jesteś zakochanym w sobie dupkiem – oboje przez chwile piorunowali się wzrokiem, aż chłopak podał Yvonne swoje kartki.
Dziewczyna zaczęła je przeglądać. Z każdym kolejnym zdaniem coraz mniej rozumiała.
- Co to ma być? – zapytała Davida.
Chłopak zaczął jej wszystko tłumaczyć. Nie wiadomo kiedy Yvonne usiadła na krześle obok niego. Siedzieli tak oboje dopóki do klasy nie wszedł ojciec Nathana i Jessici i nie zaczął wykładu. Jak zwykle, wszystkie wykłady były nudne, każdy nie mógł się doczekać końca zajęć. Yv miała po zajęciach jechać do firmy, spotkać się z szefem. Po ostatnim dzwonku szybko opuściła klasę. Wyszła przed budynek, gdy ktoś zawołał.
- Yvonne, czekaj – dziewczyna odwróciła się i zobaczyła Davida – Chyba nie myślałaś, że tak szybko się mnie pozbędziesz. Pomogłem Ci, czekam na rewanż.
- Mógłbyś zrobić coś raz, bezinteresownie. Czego chcesz? – zapytała oschle.
David nic nie odpowiedział, zrobił tylko krok w stronę dziewczyny. Ta przeczuwając, co się może stać zrobiła krok w tył, lecz chłopak złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie, próbując pocałować. Dziewczyna próbowała uwolnić swoją rękę z uścisku ale chłopak był za silny. Jego twarz była coraz bliżej twarzy Yvonne.
- Puść mnie! – krzyknęła.
Wnet ktoś odciągnął Davida w tył za kurtkę. Zanim Yv się zorientowała Nathan rzucił się na chłopaka z pięściami. Uderzył go w twarz raz, drugi, potem trzeci. David nie był w stanie się bronić, gdyż był to niespodziewany atak.
- Jeszcze raz to się powtórzy, a nie ręczę za siebie – oznajmił wściekły Nathan.
W jego oczach nie widać było innych emocji niż wściekłość. Widać to było także po jego dłoniach, które się trzęsły. Spojrzał na swojego przeciwnika pogardliwie i podszedł do Yvonne.
- Wszystko dobrze? – zapytał troskliwie.
Yv nie odpowiedziała mu na pytanie, gdyż była w szoku. Nath przytulił ją do siebie.
- Przepraszam… - wyszeptała.
- Nie przepraszaj. Prędzej, czy później to się musiało stać – Yv na słowa Nathana uśmiechnęła się delikatnie.
- Cieszę się, że Ciebie mam – usta Yvonne i Nathana złączyły się w pocałunku.
- Mogę z tobą jechać? – zapytał chłopak.
- Lepiej wróć do domu, nie wiem, ile się zejdzie.
- Pozwól, że Cię chociaż odwiozę – obstawał przy swoim.
- Niech będzie.
Wsiedli do samochodu dziewczyny i pojechali na drugi koniec Londynu. Zanim Yv wysiadła z auta pożegnała się z Nathanem namiętnym pocałunkiem. Weszła do budynku firmy, a Nath odjechał. Zameldowała się w recepcji, gdzie dostała plakietkę i ruszyła korytarzem w poszukiwaniu biura swojego szefa. Jak się okazało, biuro znajdowało się na ostatnim piętrze. Nie chciała wchodzić po schodach, więc skorzystała z windy. Szła długim korytarzem, aż na samym końcu znalazła drzwi z nazwiskiem szefa. Zapukała.
- Proszę – usłyszała i nacisnęła klamkę.
- Dzień dobry – przywitała się Yv.
- Witaj Yvonne. Miło Cię widzieć – Jack również się przywitał – Proszę, rozgość się. Napijesz się czegoś?
- Tak, poproszę.
Jack po chwili podał jej szklankę wody.
- Zaprosiłem Cię, bo dostałem zlecenie od pewnego zespołu na nakręcenie teledysku. I pomyślałem, że ty byś się świetnie nadawała.
- Co to za zespół?
- Znasz ich. Powinni zaraz tu być, poczekajmy jeszcze chwilę.
Oboje siedzieli w ciszy i czekali na zespół. Zadzwonił telefon na biurku Jacka.
- Tak, wprowadźcie ich – powiedział do słuchawki – Już są, zaraz przyjdą – tym razem zwrócił się do Yvonne.
Po kilku minutach drzwi do biura otworzyły się i weszło pięciu mężczyzn.
- Witajcie One Direction! – zawołał do nich Jack i uścisnął wszystkim dłonie.
Yv nie spodziewała się, że miałaby pracować do chłopaków. Była w takim samym szoku jak oni, gdy ją zobaczyli.
- Yvonne? – zapytali równocześnie Niall i Zayn.
- Witajcie chłopcy – przywitała się z nimi.
Chłopcy rozsiedli się na kanapach. Harry, Liam i Louis na kanapie na przeciwko Yv, Zayna i Nialla. Dziewczyna lubiła cały zespół ale najlepszy kontakt miała właśnie z Zaynem i Niallem. Z nimi mogła zawsze pogadać, mogła nazwać ich nawet przyjaciółmi.
- Tak więc – zaczął Liam zwracając się do Yvonne – Zaproponowaliśmy Jack’owi, aby znalazł nam kogoś, kto byłby w stanie skleić teledysk ze scen, które wcześniej nakręcimy.
- Ok, na razie kumam – odpowiedziała Yv.
- Jack pokazał nam kilka prac i wybraliśmy najlepszą, jak się okazuje, twoją. Jesteśmy pod wrażeniem – kontynuował Harry.
- Bez wahania zgodziliśmy się „zatrudnić” autorkę – zakończył Louis.
- No dobra, powiedzmy, że wstępnie się zgadzam. Macie już jakiś pomysł, wybrane miejsce, ekipę, i tak dalej? – oznajmiła Yvonne.
- Tak. Mamy w planach, by dopiero po Nowym Roku zacząć pracę nad teledyskiem. Zajęłoby to jakieś dwa tygodnie – poinformował tym razem Niall.
- Do teledysku potrzebna nam plaża, więc wybraliśmy Hiszpanię – wtrącił się Harry.
- Wynajęlibyśmy apartament… - zaczął Zayn ale Yv mu przerwała.
- Co proszę?! – niedowierzała.
- No musielibyśmy gdzieś mieszkać – rzekł Louis.
- Dwa tygodnie. Hiszpania. To jeszcze rozumiem, ale jak ja powiem Nathanowi, że miałabym mieszkać z pięcioma facetami w jednym apartamencie? – zadała pytanie chłopakom jednocześnie przyglądając się każdemu z nich.
- Przecież nic Ci nie zrobimy. Zresztą, ja i Louis mamy dziewczyny, Hary jest dla Ciebie za młody, co do Nialla i Zayna pewności nie mam – zaśmiał się Liam.
- Ej! Yvonne jest dla mnie jak siostra – oburzył się Niall – Nie zrobię jej krzywdy.
- Ale milczenie Zayna mówi samo za siebie  - ciągnął Louis.
Oczy wszystkich spoczęły na brunecie i Yvonne.
- Weźcie się opanujcie, dobrze wiecie, że mam chłopaka – oznajmiła dziewczyna.
- Zawsze mogłabyś z nim zerwać. Zayn to dobry kandydat na chłopaka… - zaczął Harry ale nie dokończył, bo w jego stronę poleciała komórka Yv. W ostatniej chwili Liam zdążył ja złapać.
- Głupi zawsze ma szczęście – fuknęła i podniosła się z kanapy kierując się do wyjścia. Po drodze odebrała swój telefon.
- Yv, więc jak, zgadzasz się? – zapytał Niall.
- Zastanowię się. Jakby co, dam znać. Do widzenia – pożegnała się z Jack’iem – Cześć – powiedziała do chłopaków i opuściła biuro szefa.
Od razu zadzwoniła do Nathana, żeby po nią przyjechał. W recepcji oddała plakietkę i wyszła przed budynek. Nath przyjechał 15 minut później. Wsiadła do auta i ruszyli.
- Gdzie jedziemy? – zapytała Yvonne widząc, jak Nathan wyjeżdża poza teren miasta.
- Do domu Maxa, Toma i Sivy. Przyjechała siostra Toma i zaprosił wszystkich na kolację – oznajmił chłopak.
Wreszcie dojechali na miejsce. Znaleźli się przed wielkim domem, do którego prowadził długi podjazd wyłożony kostką. Cała posesja ogrodzona była wysokim murem. Wokół domu było mnóstwo zieleni, drzew, kwiatów, krzewów. Trochę z boku znajdował się inny budynek. „Zapewne garaże” pomyślała Yv widząc duże drzwi. Nathan pociągnął ją za rękę. Weszli po schodkach i znaleźli się przed drzwiami wejściowymi. Chłopak nacisnął dzwonek. Po chwili otworzył im Max.
- Wchodźcie – zaprosił ich do środka.
Zdjęli kurtki i buty i weszli dalej. Dziewczyna była pod wrażeniem domu, wszędzie były otwarte przestrzenie, błyszczące podłogi. Modne i gustowne meble. Yv nie mogła się napatrzeć na to wszystko, dlatego Nath prowadził dziewczynę, by ta się nie przewróciła. Weszli do salonu. Para przywitała się z resztą chłopaków.
- Gdzie dziewczyny? – zapytała Yv.
- W kuchni – oznajmił Jay i wskazał kierunek.
Yvonne poszła we wskazanym kierunku zostawiając chłopaków samych.
- Hej dziewczyny! – zawołała do Michelle, Nareshy i Kelsey, po czym z każdą ucałowała się w policzek. Z Jess się nie witała, bo już się dziś widziały.
- Słyszałam, że siostra Toma przyjechała – zaczęła rozmowę Yv.
- Tak, jest na górze, rozmawia przez telefon – oznajmiła Naresha.
- Pomóc Wam? – zaproponowała Yv.
- Jak chcesz możesz ustawić talerze i ułożyć sztućce – powiedziała Michelle.
- Tak jest! Już się biorę do roboty – zasalutowała Yv.
Wzięła stos talerzy i miała z nimi iść do jadalni, gdy drogę zagrodził jej Nathan.
- Cześć dziewczyny – przywitał się – Daj, ja to zaniosę – zwrócił się do Yv i wziął talerze. Natomiast ona wzięła sztućce i poszła za chłopakiem.
Przy pomocy Natha Yvonne szybko uporała się z zastawą i wróciła do kuchni, gdzie dziewczyny kończyły przygotowywanie dań.
- Yv, spróbuj tego, nie brakuje tu czegoś? – zapytała Kelsey i podała jej łyżkę.
Yvonne właśnie smakowała sosu, gdy do kuchni weszła siostra Toma. Dziewczyna zakrztusiła się na jej widok.


Macie rozdział ;D
Komentujcie, jeśli możecie ;)

czwartek, 23 lutego 2012

Dziękuję ;**

Dziś, czyli 23 lutego 2012 ilość wyświetleń mojego bloga przekroczyła 10 000!! Jestem Wam bardzo wdzięczna, że chce Wam się czytać te moje fantazje ;*** Dziękuję również za te wszystkie komentarze, których ilość bardzo się waha ;D (Zauważyłam ostatnio, że coraz mniej komentujecie ;( ale zdaję sobie sprawę, że to tylko moja wina, gdyż ostatnie rozdziały nie zadowalały mnie)

DZIĘKUJĘ ;***

środa, 22 lutego 2012

Rozdział 21.

Tym razem prowadził Nathan, który uparł się, że wtedy dojadą szybciej do centrum miasta. Po kilku minutach jazdy wjechali na parking przed wielkim centrum handlowym. Mieli tylko godzinę czasu na kupienie prezentów więc się rozdzielili. Jessica chciała kupić prezent dla swojej chrześniaczki i pociągnęła ze sobą Yvonne, gdyż ta miała jej doradzić w wyborze. Chłopcy poszli w swoją stronę. Dziewczyny przez pierwsze pół godziny szukały prezentu, dopiero pod koniec Jessica zdecydowała się kupić zestaw 2 pięknych lalek ze wszystkim akcesoriami, ogromnego miśka i ubranko, tj. niebieska sukieneczka w kwiatki i z falbankami, a do tego czarny sweterek. Całość wyglądała naprawdę świetnie.
Chłopcom kupienie prezentu zajęło 15 minut. Nathan też kupił wielkiego miśka dla swojego chrześniaka ale zamiast zestawu lalek wybrał samochód zdalnie sterowany. Gdy z Jayem wyszli ze sklepu spotkali się z dziewczynami.
- Nathan, tu czegoś brakuje – powiedziała Jess, gdy zobaczyła prezent Natha.
Całą czwórką weszli do sklepu z dziecięcymi ubraniami. Jessica biegała między półkami i oglądała ubranka. W końcu podeszła do przyjaciół i pokazała im, co wybrała: jeansy, biała koszulka z krótkim rękawkiem, bejsbolówka i czapka z daszkiem
- Czy ty chcesz z tego chłopca zrobić drugiego Nathana? – zapytał Jay ze zdziwieniem i dodał po chwili – Biedne dziecko.
Po tych słowach dostał kuksańca w bok od przyjaciela. Zapakowali do samochodu zakupy i wrócili do domu państwa Sykes. Gdy wysiadali z auta dochodziła 11, a goście mieli pojawić się przed 12, więc dziewczyny miały niecałą godzinę, aby się przygotować. W tym celu zajęły tylko dla siebie łazienkę na piętrze, gdyż ułożenie włosów i umalowanie się zajmuje sporo czasu. Chłopcy musieli skorzystać z drugiej łazienki na parterze. Potem wróciły do pokoi. Jess do swojego, który miała dzielić z Jayem, a Yv do pokoju Nathana, który uparł się, że dziewczyna będzie spać u niego.
- Gotowy? – zapytała Yvonne Natha siedzącego na brzegu łóżka, gdy weszła do jego pokoju, chłopak pokiwał tylko głową – Muszę się przebrać.
- I? – dopytywał.
- Albo wychodzisz albo się odwracasz.
- Jestem u siebie i nie chce mi się nigdzie wychodzić, co nie znaczy, że się odwrócę – po czym wyszczerzył się w uśmiechu.
- Ejjj, nie bądź taki – Yv zrobiła smutną minkę – Chociaż na chwilkę.
- Nie ma nic za darmo – targował się.
- Nagroda będzie ale jak się przebiorę – ciągnęła dalej Yvonne.
- Tylko spodnie.
- Wygrałeś – odpowiedziała dziewczyna po chwili zastanowienia. Chłopak uśmiechnął się triumfalnie i odwrócił, aby Yv mogła się przebrać.
Gdy skończyła podeszła do chłopaka. Delikatnie popchnęła go na łóżko i usiadła na nim okrakiem. Pochyliła się nad Nathanem i wpiła w jego usta. On przesunął swoimi dłońmi po jej udach zatrzymując się na biodrach. Potem powoli zaczął przesuwać swoje dłonie jeszcze wyżej tym samym unosząc koszulkę dziewczyny, która odsłaniała coraz więcej ciała Yv. Aż w końcu dziewczyna została przed Nathanem w samym staniku. Chłopak nie czekając dłużej przewrócił Yvonne na plecy, a sam pochylił się nad nią. Zaczął składać pocałunki na szyi, ramionach i dekolcie swojej dziewczyny. Każde z nich oddychało szybciej, ich serca biły jak szalone. Pożądali siebie nawzajem.
Wnet usłyszeli za drzwiami krzyki. Nathan przestał obsypywać ciało dziewczyny pocałunkami.
- Jay! Nawet się nie waż wchodzić do ich pokoju! – krzyczała Jessica.
- No to jak im powiemy, że goście przyjechali? – pytał Jay.
- Tak się wydzierasz, że na pewno usłyszeli – oznajmiła z sarkazmem dziewczyna – Wynocha na dół.
Krzyki ustały i znowu zapanowała cisza. Nath nadal pochylał się nad Yv ale nie był w stanie dokończyć tego, co zaczął. „Kłótnia” Jaya z Jessicą zburzyła całą atmosferę.
- Zamorduję go kiedyś – oznajmił Nathan i rzucił się na łóżko obok Yv.
- Gdybyś był cierpliwy i jeszcze trochę poczekał nic by Ci nie przeszkodziło ale ty nie możesz się powstrzymać – powiedziała dziewczyna.
- To niby moja wina? To ty jesteś dziewczyną. I teraz strzelam focha – udał obrażonego. Wstał z łóżka i podszedł do drzwi.
- Czekaj – poprosiła.
Yv podeszła do niego.
- Nie gniewaj się – posłała mu ciepły uśmiech i namiętnie pocałowała – A teraz się ubiorę i zejdziemy na dół.
Jak powiedziała, tak zrobili. Gdy schodzili po schodach Nathan złapał Yvonne za rękę i tak weszli do salonu, gdzie wszyscy już byli. Chłopak przedstawił swoją dziewczynę rodzinie, a potem został „zaatakowany” przez swojego chrześniaka, który do niego przybiegł. Nath od razu wziął go na ręce i zaczął się bawić z chłopcem. Widać, że Peter, tak miał na imię chłopiec, uwielbiał Nathana. Nawet podczas wspólnego obiadu nie odstępował go na krok. Wreszcie wszyscy rozsiedli się w salonie. Babcia Sykes przyniosła tort, bliźniaki zdmuchnęli świeczki i dostali prezenty, przy czym nie obeszło się bez krzyków zachwytu.
Yvonne siedziała z Nathanem na kanapie trzymając się za ręce. W pewnej chwili oparła swoją głowę o jego ramię, gdyż poczuła ogromne zmęczenie. Co prawda, nie spała ostatnio dobrze, poprzedniego dnia turniej, a dziś musiała wcześnie wstać. Zanim się obejrzała jej powieki się zamknęły i pogrążyła się we śnie.
Yv obudziła się na łóżku przykryta kocem w pokoju Nathana. Była sama. Spojrzała na szafkę nocną, na której stał zegarek, 16:38. A na 17 była umówiona z Hubertem. Opuściła łóżko i poszła do łazienki. Poprawiła włosy i makijaż. W salonie był tylko Nathan.
- Gdzie wszyscy? – spytała chłopaka przysiadając się do niego.
- Poszli nad staw – uśmiechnął się – Jak się spało?
- Dobrze, dziękuję. Nath, mówiłam Ci, że muszę się spotkać z Hubertem, więc zaraz muszę wyjść.
- Mogę iść z tobą? Będę trzymał się z dala.
- Jasne, w końcu nie wiem, jak trafić – pocałowała chłopaka w policzek i razem opuścili dom.
Na miejską plażę dotarli po 10 minutach. Nathan został w samochodzie, a Yv podeszła do czekającego już Huberta.
Przywitali się poprzez podanie sobie dłoni i usiedli na piasku. Przez kilka minut panowała cisza, żadne z nich nie chciało zacząć rozmowy.
- Zależało mi na spotkaniu, bo chciałem wyjaśnić wszystko między nami – zaczął Hubert.
- To i tak nie będzie miało teraz znaczenia ale słucham.
Chłopak zaczął swoją opowieść. Mówił o tym, jak Patrycja go szantażowała, że jeśli nie zrobi tego, co ona chce, zrobi krzywdę Iwonie.
- Kochałem Cię, chciałem Cię ochronić ale tylko zraniłem. Powinienem był Ci wszystko powiedzieć. Byłem naiwny …
- Jak długo to trwało? – zapytała Yvonne.
Chłopak nie odpowiedział od razu, był zamyślony, jakby ważył słowa.
- Od stycznia, czyli pół roku… - nie dokończył, gdyż zobaczył łzy spływające po twarzy dziewczyny.
- A ja głupia nic nie zauważyłam – powiedziała szlochając.
- Przestań, to tylko i wyłącznie moja wina – szepnął i dotknął dłonią ramienia Yv.
- Nie wierzę, że przez pół roku tylko się całowaliście – oznajmiła Yvonne przerywając głuchą ciszę.
Hubert ponownie nie odpowiedział od razu na pytanie.
- Tak, masz rację. Zanim się dowiedziałaś przespałem się z nią… To była jedna jedyna noc, której strasznie żałuję… - powiedział i również się rozpłakał.
Siedzieli i płakali dobre 15 minut.
- Kochałam Cię, a ty zrobiłeś mi takie świństwo – mówiąc to podniosła się z ziemi – Zakończmy to wreszcie i zniknij z mojego życia, tak będzie lepiej. Po co roztrząsać to kilka razy…
Chłopak również stanął na nogi.
- Tak, tak będzie dla nas najlepiej. Mogę Cię ostatni raz przytulić? – zapytał nieśmiało Hubert.
Yvonne kiwnęła głową na znak zgody. Chłopak objął ją swoimi ramionami, a dziewczyna wtuliła się w niego.

Perspektywa Nathana
Widział, jak jego dziewczyna wita się z byłym chłopakiem. Chwilę potem oboje siedzieli już na piasku. Minuty mijały, a oni ciągle rozmawiali. Po jakiejś godzinie coś się zmieniło. Yvonne wstała, coś mówiła do chłopaka. Chwilę potem on ją obejmował. W Nathanie wszystko zawrzało. Chciał już wysiąść z samochodu i do nich podejść ale Yvonne odwróciła się i szła w stronę auta. Wyszedł jej naprzeciw. Na twarzy dziewczyny zobaczył łzy. Szybko otarł jej policzki i przytulił.
- Wszystko skończone, nie musisz być zazdrosny – uśmiechnęła się do Natha przez łzy – Kocham Cię.
- Ufam Ci i też Cię kocham – szepnął jej do ucha.
Wsiedli do samochodu i wrócili do domu. Gdy tylko przekroczyli próg ich oczom ukazał się nietypowy widok. Zobaczyli Jaya kurczowo trzymającego się poręczy schodów. Na jego plecach siedziała Jessica, a bliźniaki trzymały się każde innej nogi Jaya.
- Ratunku! – zawołał w stronę Yvonne i Nathana.
- A Wam co? – zapytał z dziwnym wyrazem twarzy Nath.
- Widocznie musiałeś zasłużyć – wtrąciła się Yv.
Po jej słowach Jay leżał już na podłodze, a Jess i dzieciaki na nim.
- Ał… - jęknął McGuiness.
Słysząc huk z kuchni wyjrzała mama bliźniąt. Nie skomentowała zajścia tylko uśmiechnęła się do siebie.
- Chodźcie na kolację – dodała po chwili.
Wszyscy posłusznie zasiedli do stołu i zjedli kolację.
- Jestem już zmęczona, położyłabym się spać… - szepnęła Yv do Nathana. To było kłamstwo, tak naprawdę chciała zostać z nim sam na sam.
- Chodź – odpowiedział i pociągnął ja za rękę do swojego pokoju.  
Pierwszy poszedł wziąć prysznic. Wrócił po 10 minutach w luźnej koszulce i dresach. Po chłopaku łazienkę zajęła Yvonne. Prysznic zajął jej znacznie więcej czasu niż Nathanowi. Nie chcąc dłużej zajmować łazienki założyła tylko bieliznę oraz krótkie spodenki i owinięta w ręcznik wróciła do pokoju. Gdy weszła chłopak leżał na łóżku ale szybko wstał na jej widok.
- Tylko nie wyobrażaj sobie nie wiadomo czego – ostrzegła Yvonne.
- Jak mam tego nie robić skoro sama mnie prowokujesz – zrobił minę zbitego psa i zaczął zbliżać się do dziewczyny.
Ona zrobiła krok w tył i wpadła na drzwi. Nath uśmiechnął się triumfalnie. Przekręcił klucz w drzwiach i wziął Yv na ręce, po czym położył ją na łóżku pochylając się nad nią. Dziewczyna pozbawiła Sykesa koszulki. Chwilę potem chłopak całował jej szyję, ramiona, dekolt. Zsunął z niej ręcznik i popatrzył chytrze.
- Zrobiłaś to specjalnie.
- Tak kotku – pocałowała namiętnie chłopaka.
Oboje się uśmiechnęli i chłopak wrócił do przerwanych czynności całując też jej brzuch. Yvonne rozpływała się pod wpływem jego pieszczot. Po kilkunastu minutach chłopak zmęczony legł obok niej.
- Jesteś niesamowity – szepnęła oszołomiona Yv.
Chwilę leżeli tak w ciszy, gdy tym razem Yvonne najpierw zaczęła błądzić dłonią po torsie Nathana, by chwilę potem całować jego szyję i klatkę. W końcu zmęczeni zasnęli.



Końcówka koślawa ;(
Komentujcie, mówcie, co Wam się podoba bądź nie podoba ;D
Przynajmniej wiem, że czytacie ;**

sobota, 18 lutego 2012

Rozdział 20.

- Kto zaburza mój sen? – jęknęła Yv słysząc swoją komórkę.
Jedną ręką przeszukała kieszenie, tam jej nie było. Przekręciła się na plecy i wtedy poczuła coś twardego. To właśnie była komórka. Dziewczyna spojrzała na wyświetlacz: Jessica.
- Tak? – zapytała Yvonne.
- Spałaś – poznała po głosie Jess – Sorry, że Cię obudziłam ale mam prośbę. Weź jutro ze sobą jakieś eleganckie ciuchy i ciuchy na zmianę. Mamy jutro rodzinne święto, a Ty i Jay idziecie z nami. Być może będziemy musieli zostać także na noc.
 - Ty chyba żartujesz, nigdzie nie idę z Wami – zaprzeczyła Yv.
- Uważaj, bo Nath się zgodzi. A teraz idź spać. Do jutra.
- Pa – pożegnała się Yv i rozłączyła w chwili, gdy drzwi do jej pokoju się otworzyły i stanęła w nich Ewelina.
Yv popatrzyła na nią spode łba.
- Jeśli chcesz gadać o moim chłopaku to możesz wyjść – uprzedziła siostrę.
- Nie – uśmiechnęła się Ewelina – Jak turniej?
Yv opowiedziała wszystko siostrze ale zachowała dla siebie incydenty z chłopakami.
- A jutro masz jakieś plany? – zapytała Ew.
- Mam. Przepraszam, że nie mam dla Was czasu. Wybraliście kiepski moment na odwiedziny – zasmuciła się Yvonne – Ale w środę już będę miała czas, obiecuję – po czym podeszła do Eweliny i ją uścisnęła.
- A ja to co? – zapytał Krzysiek, który pojawił się nie wiadomo skąd.
- No chodź tu – rzekła Yv i jego też uściskała – A teraz muszę się wykąpać i spakować.
Całą trójką opuścili pokój, Yvonne skierowała się do łazienki. Stanęła przed lustrem. Przeczesała szczotką swoje włosy. „Fuck! Nie mogę jutro się tak pokazać rodzinie Nathana!” pomyślała i „wybiegła” z łazienki, gdyż nadal kulała. Wciągnęła kurtkę i buty, wzięła pieniądze i opuściła mieszkanie. Udała się do pobliskiej drogerii. Na początku do koszyka wrzuciła farbę do włosów, a potem kilka innych kosmetyków. Zapłaciła i wróciła do mieszkania zamykając się w łazience. Wykąpała się, umalowała włosy i owinięta w ręczniki poszła do swojego pokoju wybrać i spakować ubrania. Spakowała też prostownicę i kosmetyki. Ubrała się, wysuszyła włosy, nastawiła budzik i wreszcie położyła się spać.
Okrutny budzik punktualnie o 5 zaczął dzwonić. Dziewczyna od razu go wyłączyła i zwlokła się z łóżka. Po cichu zakradła się do kuchni, by zrobić sobie herbaty. Na śniadanie było jeszcze zbyt wcześnie. Gdy wypiła herbatę wróciła do pokoju i ubrała się w jeansy, t-shirt i bluzę z kapturem. Do torby wrzuciła jeszcze dwie pary butów, a trzecie wciągnęła na stopy. Rozejrzała się po pokoju. „Chyba wszystko wzięłam” pomyślała. Wzięła torbę i wyszła z pokoju. Zahaczyła jeszcze o łazienkę. Umyła zęby, twarz i uczesała swoje włosy w kucyk. Wychodząc z łazienki otrzymała smsa.
„Jesteśmy na dole, nie chcemy budzić twoich gości” napisała Jess.
Yvonne odpisała szybko „OK, już schodzę”.
Schowała komórkę do kieszeni. Wzięła z wieszaka kurtkę, torbę zawiesiła na ramieniu i wyszła zamykając drzwi mieszkania. Drugi komplet kluczy zostawiła Ewelinie i Krzyśkowi.
- Gotowi? – zapytała przyjaciół Yv.
- Tak ale niezbyt wyspani – ziewnął Jay.
Nathan na powitanie pocałował swoją dziewczynę. Torby schowali do bagażnika samochodu. Yv zajęła miejsce kierowcy, Nath zasiadł na fotelu obok, a Jessica i Jay z tyłu. Podczas podróży rozmowa się nie kleiła. Jay i Jess szybko zasnęli, a Nathan co jakiś czas podpowiadał Yvonne, jak ma jechać.
Wreszcie po 3 godzinach jazdy samochodem wjechali do Gloucester. Od razu pojechali do domu rodzinnego Natha i Jessici. Nie zdążyli wysiąść z auta, gdy przed dom wyszła starsza pani, babcia rodzeństwa. Przywitała się z wnuczętami i Jayem, po czym Nathan przedstawił Yv swojej babci.
- Babciu, to Yvonne, moja… - Nathan zatrzymał się na chwilę - …dziewczyna – dodał speszony.
- Witaj dziecko – przywitała się pani Sykes i uścisnęła dziewczynę.
Zaprosiła wszystkich do środka na śniadanie.
- Byłam pewna, że nie przyjedziecie – oznajmiła starsza pani.
- Mieliśmy przyjechać dla towarzystwa, Yv ma do załatwienia sprawę ale wieczorem Jessice się przypomniało i jesteśmy – opowiedział Nathan.
Cała czwórka siedziała przy stole i jadła śniadanie, gdy babcia Natha i Jess oświadczyła przerywając chwilową ciszę.
- W rzeczywistości razem wyglądacie znacznie lepiej niż na zdjęciu – zwróciła się do Nathana i Yvonne, których miny wyrażały WTF?!
- Babciu, co mamy przez to rozumieć? – zapytał niepewnie Nath.
Kobieta wyszła z kuchni i po chwili wróciła niosąc w ręku gazetę, którą położyła przed parą. Na okładce wielkimi literami widniał napis „Nathan Sykes zajęty?”. Chłopak od razu otworzył gazetę szukając artykułu. Gdy go wreszcie znalazł ich oczom ukazało się zdjęcie, jak całował się z Yvonne.
- To z wczoraj… - szepnęła zszokowana Yv i oboje zanurzyli się w lekturze.
Yv już w połowie artykułu odsunęła od siebie czasopismo. Nathan też tego nie skomentował, więc ponownie zapanowała cisza.
- Yvonne, teraz jesteś narażona na gniew fanek Natha – rzekła Jess po przeczytaniu artykułu.
- Nie przejmujcie się takimi głupotami – oznajmiła pani Sykes.
- Mogłam się tego spodziewać – dodała Yv – Jestem w szoku, że tak szybko odkryli moje nazwisko.
- To było oczywiste, zdjęcie jest z wczoraj, wystarczyło zagadać z sędzią i gotowe – odpowiedział inteligentnie Jay.
- Dziękuję za śniadanie – powiedziała Yv i wstała od stołu, gdyż odechciało jej się już jeść.
- Babciu, gdzie jest dziadek? – zapytała Jess.
- A gdzie może być, tylko nad stawem z tymi swoimi rybami – uśmiechnęła się kobieta.
- Pozwolisz babciu, że pójdziemy się przywitać z dziadkiem, a potem pojedziemy do miasta, nie mamy prezentów dla dzieciaków – oświadczył Nathan i pocałował babcię w policzek.
- Witaj dziadku! – krzyknęli Jess z Nathanem i przywitali się z mężczyzną, który stał z wędką na pomoście.
- Witajcie dzieciaki! – uściskał ich – Jay – podał rękę chłopakowi – A ta piękna dama? – zapytał pan Sykes, a Yv zawstydziła się.
- Ta piękna dama to moja dziewczyna, Yvonne – przedstawił ją Nathan obejmując w talii.
- Miło mi pana poznać – powiedziała Yv i podała mężczyźnie rękę.
- Mi również. Wreszcie znalazłeś sobie dziewczynę – zwrócił się do wnuka, a Nath wyszczerzył się w uśmiechu.
- Dziadku, nie tylko ja jestem już zajęty - Nathan nadal się uśmiechał – Nie zapominajmy o Jessice i Jayu.
- Jesteście razem? – zapytał dziadek, a para pokiwała twierdząco głowami – Wiedziałem, to była tylko kwestia czasu – rzekł i wraz z Nathanem wybuchnęli śmiechem.
- Dzięki dziadku – powiedziała z nutką ironii Jess.
Yvonne z dziwnym wyrazem twarzy przyglądała się tej sytuacji. Nathan to zauważył i szepnął jej do ucha.
- To normalne, zawsze z dziadkiem możemy o wszystkim pogadać i pożartować. Mój ojciec ma taki sam charakter.
Yv uśmiechnęła się niepewnie i przypomniała sobie rozmowę z ojcem Natha, gdy wraz z żoną przyszedł do mieszkania Jessici. 
- Tak, twój tata jest bardzo bezpośredni – szepnęła do siebie. 
Jeszcze chwilę postali na pomoście, a potem wsiedli do samochodu i pojechali do miasta na zakupy.


 20!!! ;D Z tej okazji dziękuję Wam z całego serca, że czytacie moje opowiadanie, gdyby nie Wy nie wytrwałabym tyle czasu ;***
Dziękuję też za wszystkie komentarze ;***
A rozdział, nudny jak flaki z olejem, jako, że jest 20 powinien być ciekawszy ...

poniedziałek, 13 lutego 2012

Rozdział 19.

- Załatwiłam. Dziewczyny z Northampton i Birmingham zgodziły się na nasz układ – oznajmiła szeptem Eve – Teraz musimy tylko wygrać wszystkie mecze oprócz tych dwóch.
- Mówiły coś? – zapytała Melanie.
- Nie, szybko się zgodziły, bo też już zdążyły pokłócić się z Polkami – zakończyła Eve.
Chwilę potem rozpoczął się pierwszy mecz. Już na początku Londyn strzelił kilka goli, lecz szybko stracił przewagę. Prowadził Manchester, który z kolejnymi minutami gry powiększał swoją przewagę.
- Yv do cholery! – krzyknęła Jess do Yv, kiedy ta po raz kolejny przepuściła szansę na trafienie gola. Upadła na kolana i schowała twarz w dłonie. Trener zarządził czas. Wszystkie pretensje skierowane były w stronę Yvonne, która cierpliwie ich słuchała. Po ostatnich naradach mecz wznowiono. Yv zeszła z boiska, a jej miejsce zajęła Carla. Wściekła na samą siebie usiadła na podłodze i obserwowała grę. Jej drużyna z trudem nadrobiła stratę tym samym remisując. Tuż przed gwizdkiem oznaczającym koniec meczu Carla trafiła ostatnią bramkę, co spowodowało wygraną Londynu. Wygrały ale po ich minach nie było widać szczęścia. Całą grupą wróciły do szatni, gdzie czekali już Nathan i Jay.
- Wiem! Zawaliłam! – krzyknęła Yvonne, gdy dziewczyny znów zaczęły mieć pretensje – Nie musicie mnie dobijać – po czym otworzyła swoją szafkę, wygrzebała z torby telefon i zwróciła się do Jess – Chodź, musisz mi pomóc. A wy tu poczekajcie – poprosiła chłopaków.
Jessica posłusznie wyszła z szatni za przyjaciółką.
- O co chodzi? – zapytała Jess, a Yv opowiedziała jej całą historię z Zaynem - Nie wierzę, że to przez niego nie mogłaś się skupić na grze… - rzekła zdziwiona Jess.
- Dlatego musisz mi pomóc – oświadczyła Yv.
- Nie pozbędziesz się go tak łatwo. I lepiej, żeby Nath się nie dowiedział. Na początku kariery obu zespołów Harry chciał się ze mną umówić, a jak powiedziałam o tym Nathanowi gotowy był dać mu w zęby – opowiedziała swoją historię Jessica.
- Dlatego załatwmy to szybko i po cichu, mam tylko nadzieję, że Zayn nic mu nie powie – powiedziała Yvonne i weszły z Jess do damskiej toalety. Chwilę potem wystukała smsa do Zayna.
„Jak chcesz się spotkać, czekam w damskiej toalecie kocie ;D Zachowaj dyskrecję”
- A teraz masz mój telefon, wejdź do kabiny i nagrywaj całą rozmowę, żeby w razie czego nie mógł nic wmówić Nathowi.
Yv rozpuściła włosy i właśnie przeglądała się w lustrze, gdy w drzwiach ujrzała postać Zayna. Postanowiła grać. Uśmiechnęła się do niego prowokacyjnie, a chłopak widząc ten uśmiech podszedł do niej pewnym krokiem. Dziewczyna odwróciła się do niego przodem. Brunet oparł swoje dłonie na jej biodrach i przybliżył swoją twarz, by móc pocałować Yv, lecz ta zaśmiała się ironicznie i odepchnęła zdezorientowanego chłopaka.
- Jak to szło? „I powinienem był skorzystać z tej szansy” – zacytowała słowa piosenki – Ale nie skorzystałeś, a drugiej szansy nie dostaniesz.
- Igrasz z ogniem – oświadczył, gdy otrząsnął się z szoku.
- Ty niby jesteś tym ogniem? – w głosie Yv nadal dało się słyszeć ironię.
- Uważaj na słowa… - zaczął ale Yv mu przerwała.
- Co? Twoja duma źle to znosi? – zakpiła i minęła chłopaka kierując się do wyjścia.
Zayn szybko złapał ją za rękę przyciągając do siebie. Ich nosy prawie się stykały.
- Taka podobasz mi się bardziej – szepnął jej do ucha – Myślę, że odbicie Cię Nathanowi to nie będzie duży problem.
- Kotuś, pomarzyć każdy może – mówiąc to przejechała paznokciem po szyi Zayna, a potem odsunęła się od niego.
Odwróciła się. Szła do wyjścia, gdy usłyszała głos chłopaka.
- Jestem bardziej niż pewny, że Nathan Cię jeszcze nie zaliczył – oświadczył pewnym tonem.
Yvonne zobaczyła na jego twarzy triumfujący uśmiech, gdy ponownie stała twarzą do niego. Nadal była opanowana mimo iż w środku się w niej wszystko gotowało.
- Gdybyś była ze mną, już nieraz byśmy TO robili – ciągnął Zayn.
- Właśnie, gdybym z tobą była ale nie jestem. Zawsze byłeś zabawny – wybuchnęła śmiechem Yvonne, a za nią dało się słyszeć śmiech Jess zamkniętej w kabinie.
- Kto tam jest? – zapytał wściekły brunet i podszedł do drzwi z zamiarem ich otworzenia.
Yvonne chcąc ratować sytuację rzuciła w Zayna stojącym w kącie wiadrem. Na chwilę go oszołomiła, bo chłopak zatoczył się i oparł o umywalkę.
- Jess, wiej! – krzyknęła Yv.
Gdy Jess wybiegała z kabiny Zayn złapał ją za rękę. Próbowała mu się wyrwać, niestety bezskutecznie. Yv bez wahania złapała za szczotkę i zaczęła nią okładać chłopaka, aż w końcu puścił Jessicę.
- Nie zadzieraj ze mną – Yv zwróciła się na odchodne do chłopaka i wraz z Jessicą wybiegły na korytarz – Nagrałaś wszystko? – upewniła się.
Przyjaciółki przybiły „piątkę” i w świetnych humorach wróciły do szatni. Reszta drużyny wraz z Nathanem i Jayem patrzyła na nie dziwnie.
- Dziewczyny, przepraszam za moje wcześniejsze zachowanie. Obiecuję, że teraz bez problemu wygramy – oświadczyła Yvonne, a wszystkie dziewczyny ją uściskały.
- Co wam jest? – zapytał zdezorientowany Jay.
Ani Jess, ani Yv mu nie odpowiedziała. Obie usiadły na ławce w bezpiecznej odległości i przez słuchawki przesłuchały całą rozmowę na koniec wybuchając głośnym śmiechem.
- Zawsze myślałem, że to nam odwala – szepnął Jay do Natha, który wzruszył tylko ramionami.
Skończyły, Yv odłożyła komórkę, wzięła bluzę i podeszła do swojego chłopaka.
- Chodź, przejdziemy się – poprosiła i za ręce wyszli z szatni.
 W ciszy przemierzali korytarze. Yvonne szukała ustronnego miejsca, w którym mogliby się na kilka minut zaszyć. W końcu znaleźli jakiś mały korytarz nie śledzony przez kamery. Yv oparła się plecami o ścianę i za bluzę przyciągnęła chłopaka do siebie. Nath oparł się jedną dłonią tuż przy jej głowie, a drugą położył na jej biodrze. Oboje się uśmiechnęli i złączyli usta w namiętnym pocałunku. Yv powoli rozsunęła suwak w jego bluzie, a dłonie przesuwała po jego klatce. Chwilę potem dłonie wsunęła pod koszulkę Natha. Yv przerwała pocałunek i zaczęła delikatnie dotykać ustami szyi Nathana nadal dłońmi błądząc po jego torsie. Chłopak pod wpływem pieszczot zaczął oddychać szybciej i oparł się drugą rekę o ścianę. Dziewczyna w tym czasie napawała się zapachem jego perfum. „Niby nic wielkiego, a na facetów zawsze działa” pomyślała Yv.
- Kocham… Cię… - szepnął Nath z przerwami i tym razem on złożył na jej szyi pocałunek.
- Ekhem… - usłyszeli w oddali – Może nie tak publicznie? – zapytał jakiś mężczyzna.
Oboje zwrócili głowy w tamtą stronę i zobaczyli nie jednego, a pięciu chłopaków.
- Nathan, nie chcieliśmy przeszkadzać ale szukaliśmy Cię – pierwszy z uśmiechem na twarzy przemówił Louis.
Nath z Yv opanowali swoje emocje i podeszli do chłopców.
- Siema Nathan – 1D przywitało się z Nathem.
- Cześć Yvonne – następnie zwrócili się do dziewczyny, na co ona zrobiła face palma.
- Nie gadam z wami, bo nam przerwaliście – i udała obrażoną.
- Znacie się? – zapytał zdziwiony Nathan ale nikt nie odpowiedział od razu na jego pytanie.
- Tak, jakiś czas temu przeprowadziła z nami wywiad. Była genialna… – rzekł po chwili Liam widząc wzrok Yv mówiący „Zróbcie coś!”.
- Drużyna HT Londyn proszona jest na salę – Liamowi przerwał głos spikera.
- Aha, zaraz kolejny mecz gramy, idę. Na razie  - powiedziała do chłopaków, a Nathanowi szepnęła na ucho – Też Cię kocham – i pobiegła na salę.
Nathan z 1D też ruszyli w tym kierunku. Na trybunach znaleźli Jaya i usiedli obok niego. Rozpoczął się mecz. Tym razem Yv od początku zdobywała kolejne punkty dla swojej drużyny.

 Tymczasem na trybunach
Zayn siedział ramie w ramię z Nathanem. Postanowił się zemścić na Yvonne.
- Jak obstawiasz, ile twoja dziewczyna strzeli bramek? – zapytał Natha.
- To krótkie mecze, więc obstawiam, najwięcej 10 – odpowiedział po chwili zastanowienia.
- Co tak słabo? Jestem pewien, że strzeli więcej niż 10 – ciągnął Zayn – Może się założymy? – zaproponował.
- Założyć się możemy ale o co? – przystał na tą propozycję Nath.
- Zwycięzca da buziaka Yv.
Nathan popatrzył na Zayna dzikim wzrokiem.
- Mowy nie ma – powiedział stanowczo Nathan – Yv jest moja.
- Wyluzuj, przecież nie chodzi mi o pocałunek, tylko o buziak w policzek – przekonywał Zayn.
- Nie, bo to ja będę miał kłopoty jak się o tym dowie – upierał się przy swoim Nath – Nie zakładam się – zakończył stanowczym tonem.
„Jeszcze zobaczymy” pomyślał Zayn i wrócił do oglądania meczu.
- Widzisz, wygrałem – oświadczył po meczu, tak jak mówił Yvonne strzeliła więcej niż 10 bramek – I teraz powinienem odebrać nagrodę.
- Nawet się nie waż – ostrzegł go Nathan.
- Spokojnie, żartuję przecież – poklepał Natha po ramieniu i znikł.
Oczywiście blefował. Zobaczył Yv zmierzającą samą do szatni i poszedł za nią.

W szatni
Gdy tylko Yv weszła do szatni usłyszała dźwięk swojej komórki, ktoś dzwonił. Szybko otworzyła szafkę i odebrała telefon. Dzwonił… Hubert. Przyjechał do Gloucester na tydzień i chciałby się z nią spotkać, gdyż zależy mu na rozmowie. Yvonne wiedziała, że ją to nie ominie i wstępnie umówiła się z nim, że następnego dnia, w niedzielę pojedzie do Gloucester. Przez ten telefon straciła dobry humor. Odłożyła telefon z powrotem do szafki i oparła czoło o zimny metal. Wtem poczuła dłonie na swoich ramionach. Przypomniała jej się wcześniejsza sytuacja z Nathem, więc myślała, że to on. Chłopak odgarnął jej włosy z karku i delikatnie musnął jej skórę. Yvonne przeszły ciarki. Odwróciła się i doznała szoku.
- Zayn?! – krzyknęła i potknęła się o ławkę w ostatniej chwili łapiąc równowagę.
Bez namysłu zamachnęła się i walnęła go w twarz.
- Odpieprz się!  - krzyknęła ponownie.
- Widzisz, nie wmówisz mi, że między nami nic nie ma – powiedział dumnie i opuścił szatnię – Nie poddam się.
Yvonne odkręciła zimną wodę i wsadziła pod nią obolałą dłoń.
- Trzech jak na jeden dzień to za dużo – powiedziała sama do siebie.
Mówiąc to, miała na myśli Nathana, Zayna i Huberta. Nathan był jej chłopakiem, kochała go, a Zayn i Hubert mogliby zniknąć wreszcie z jej życia.  Z Hubertem miała zakończyć wszystko jutro. Natomiast zdawała sobie sprawę, że z Zaynem i Davidem mogą być problemy.
- Fuck, David… - załamała się dziewczyna.
Usłyszała głosy dziewczyn, więc opłukała twarz i wróciła do towarzystwa. Chciała usiąść przy Nathanie ale ponownie rozległ się dźwięk jej komórki. Niechętnie odebrała. Tym razem dzwonił jej szef. Ma się po niedzieli stawić w firmie. Jeszcze tego brakowało. Wreszcie zajęła miejsce przy swoim chłopaku tuląc się do niego. Chłopak był zdziwiony jej szybkimi zmianami nastroju. W ciszy spędzili resztę dnia, wychodząc z szatni tylko na obiad i kolejne mecze. Dziewczyny z Northampton i Birmingham bez problemu wygrały z Polkami nie odnosząc przy tym większych kontuzji. A to oznaczało, że zbierały siły, aby wykorzystać to na drużynie Yvonne. Gdy Northampton grało z Birmingham o pierwsze miejsce, w sąsiedniej sali Londyn przygotowywał się do meczu z Polską o trzecie miejsce.
Gwizdek sędziego oznajmił początek meczu. Londyn szybko przejął piłkę i strzelił pierwszego gola. Po tej bramce gra stała się brutalna. Polki zaczęły faulować i trener musiał zmienić kilka dziewczyn. Zarządził czas.
- Dziewczyny – wydyszała Yv – musimy wypracować przewagę, abym kilka minut przed końcem mogła zrealizować swój plan. O nic więcej nie proszę. Damy radę?
- Tak! – krzyknęły i wróciły na boisko.
Skupiły się i za wszelką cenę starały strzelić kilka bramek. Prowadziły 18 do 10, a do końca zostało 5 minut. „Teraz albo nigdy” pomyślała Yv. Właśnie dostała piłkę i biegła do bramki przeciwniczek. Wnet obok niej pojawiła się Patrycja z szyderczym uśmiechem na twarzy. Yv wiedziała, że dziewczyna szykuje się, by ją znokautować. W jednej chwili wykonały identyczny ruch, co spowodowało, że obie wylądowały na ziemi jednocześnie sycząc z bólu. Do Yvonne i Patrycji podbiegło dwóch sędziów, którzy zgodnie wyciągnęli w ich stronę dwie czerwone kartki. O to chodził Yv, wykonała plan i przy pomocy koleżanek zeszła z boiska.
- Teraz wygrajcie – powiedziała do nich.
Londyn wygrał. Dziewczyny chciały się odwdzięczyć Yv, że ryzykowała, aby im pomóc.
Rozdano nagrody, na zakończenie ponownie zaśpiewało One Direction. Dziewczyny w świetnych humorach, z pucharem i medalami wróciły do szatni.
- Teraz trzeba to oblać, nie? – rzuciła propozycję Melanie.
- Nie dzisiaj – poprosiła Yv – I nie jutro, ani też w poniedziałek. Wstrzymajmy się do wtorku, proszę.
- Zgoda, w sumie też już wolałabym wrócić do domu. Wtorek należy do nas! – krzyknęła Eve.
Dziewczyny przebrały się, oczywiście Nathan i Jay stali za drzwiami. Pożegnały się, a Nathan wraz z Jess i Jayem odwieźli Yvonne do jej mieszkania.
- Spotkamy się jutro? – zapytał Nath, gdy dziewczyna wysiadała z samochodu.
- Zapomniałam powiedzieć ale muszę jutro jechać do Gloucester, Hubert przyjechał i muszę z nim wszystko wyjaśnić – oznajmiła.
-Możemy jechać z tobą? – zapytała Jessica – My odwiedzilibyśmy babcię i dziadka, a Ty załatwiłabyś swoje sprawy.
- Mi nie przeszkadza. Ale jedziemy moim autem – na co chłopaki zachichotali – Stawcie się u mnie o 6 – oświadczyła Yv.
- Tak jest – zasalutowali jej. Pomachała Jayowi i Jessice, a Nathana pocałowała.
Kulejąc weszła do mieszkania i poszła prosto do swojego pokoju. Rzuciła torbę w kąt, a sama walnęła się na łóżko i od razu zasnęła. Zmęczenie i kac po wczorajszej dyskotece dało o sobie znać. 


Nie mam siły nawet tego skomentować O.O
Jeśli uda Wam się przez to przebrnąć, gratuluję ;**

sobota, 11 lutego 2012

Rozdział 18.

Szybko dojechali na miejsce, o tej porze jeszcze nie było korków. Turniej miał się rozpocząć oficjalnie o 9 ale trener chciał, żeby spotkać się już o 8. Yvonne wysiadając z samochodu zaliczyła by glebę ale Nath w porę ją złapał.
- Dzięki – szepnęła Yv i pocałowała chłopaka, a on się uśmiechnął.
- Co z Tobą? – zapytała Jess widząc całą sytuację.
- Chyba kaca mam, nie widać? W dodatku po 6 moja kochana siostrzyczka dobijała się do moich drzwi, zobaczyła Nathana bez koszulki i, Bóg wie, co sobie pomyślała – opowiedziała na jednym oddechu Yv – I chciałabym po prostu w jednym kawałku wrócić do domu – skończyła poirytowana.
Dziewczyny wyjęły z bagażnika swoje torby i wraz z resztą drużyny, którą spotkały przed halą, weszły do środka. Nathan z Jayem poszli za dziewczynami. Musieli poczekać przed drzwiami do szatni, gdy  przebierały się w dresy, a gdy już się przebrały zaprosiły ich do środka. Szatnia była duża, pod ścianami były szafki, na środku stał kosz z napojami, stolik, ławki, dwie kanapy, a za drzwiami łazienki i prysznice, pełna wygoda. Gdy trener omawiał z podopiecznymi po raz kolejny taktykę gry, Nathan bawił się włosami Yv, a Jay grał z nudów na komórce. Parę minut przed 9 drzwi do szatni otworzyły się i pojawiła się w nich jakaś pani, która zaprosiła drużynę na oficjalne rozpoczęcie. Cała grupa poszła za nią do jakiejś sali, gdzie przygotowana była scena. Wszystkie drużyny także się schodziły. Najpierw na scenie pojawił się główny organizator-fundator turnieju. Kolejno witał każdą drużynę, po czym, dana drużyna głośno klaskała.
- Ponownie witam wszystkie drużyny i życzę zwycięstwa! A na zakończenie zapraszam na scenę zespół One Direction, który zakończy dzisiejszą inaugurację piosenką „Up All Night”. Ale nie martwcie się, zespół zaśpiewa również po wręczeniu nagród. Zapraszamy One Direction! – zakończył organizator i opuścił scenę ustępując miejsca pięciu chłopakom. Na sali rozległy się głośne oklaski i piski fanek.
W chwili, gdy Yvonne zobaczyła wchodzącego na scenę Zayna ugięły się pod nią kolana. Wróciły wszystkie wspomnienia sprzed 2 miesięcy, kiedy to dopiero pojawiła się w Londynie, a obecny szef wysłał ją na koncert 1D, by zrobiła z nimi wywiad. Po wywiadzie chłopcy zaprosili ją na kolację, podczas której Zayn przystawiał się do niej. Na początku nie zdawała sobie z tego sprawy, miłe słówka, komplementy, każda dziewczyna o tym marzy. Yv była pod urokiem chłopaka, w końcu Zayn to bardzo przystojny chłopak, tego nie da się ukryć. Po kryjomu napisał jej na serwetce swój numer i poprosił, by się w wolnej chwili odezwała. Yvonne postanowiła, że nie zadzwoni do chłopaka ale kolacja była tak udana, że zmieniła zdanie i na drugi dzień skontaktowała się z Zaynem. Od tego momentu spotkali się jeszcze kilka razy. Wydawało się, że coś może z tego być. Niestety, wszystko skończyło się tak szybko, jak zaczęło. Pewnego dnia Zayn oświadczył, że zaczynają nagrywać płytę i nie będzie miał teraz czasu, obiecał dzwonić i pisać w każdej możliwej chwili, na obietnicach się skończyło, a Yv zrozumiała, że to koniec mimo, iż miała nadzieję na coś więcej.
Teraz znowu spotkała Zayna z tą tylko różnicą, że była związana z Nathanem. Zayn to już przeszłość, teraz mógł być tylko jej kolegą. To i tak mogłoby spowodować zazdrość Natha mimo, iż darzył sympatią Zayna. Yvonne przeczuwała kłopoty, więc zaczęła się powoli cofać do tyłu nie spuszczając wzroku z Zayna. Chciała niepostrzeżenie opuścić salę, lecz zatrzymała ją Jess.
- Co jest? – zapytała.
- Nic, boję się, co wymyśliły te kretynki z Polski – po części powiedziała prawdę, po części skłamała. Mecz z dziewczynami z Polski to pikuś w porównaniu z tym, co mogłoby się ewentualnie wydarzyć pomiędzy Nathanem, Yvonne i Zaynem – Idę do Natha.
Jak powiedziała tak zrobiła. Podeszła do swojego chłopaka i się do niego przytuliła. Nathan objął ją ramieniem i pocałował czule. I w tej właśnie chwili wzrok Yvonne i Zayna spotkał się…

Na scenie
Organizator zaprosił chłopaków na scenę. Cała piątka wbiegła na scenę, rozległy się oklaski i piski dziewczyn. Przywitali się i przedstawili.
- Jestem Liam.
- Harry.
- Louis.
- Niall.
- I Zayn… - wtedy jego wzrok spoczął na całującej się parze. „Przecież to Nathan” – pomyślał chłopak i spojrzał na dziewczynę obok niego. „Yvonne?!” krzyknął w myślach. Po chwili i ona na niego spojrzała. Mógłby na nią patrzeć godzinami ale stojący obok Niall szturchnął go w bok. Zayn ocknął się z amoku i cofnął kilka kroków. Przyjaciele podeszli do niego.
- Co jest, stary? – zapytał Liam.
- Może zaśpiewamy naszą nową piosenkę? – rzucił propozycję Zayn.
Reszta popatrzyła na niego zdziwiona.
- Rozejrzyjcie się, Yvonne jest w tym tłumie – oznajmił chłopak z błyskiem w oczach.
- To dla niej napisałeś tą piosenkę, tak? – dopytywał Louis.
- Tak, ta piosenka świetnie tu pasuje. Widziałem, jak się całowała z Nathanem – powiedział smutnym głosem – Straciłem swoją szansę. Więc, śpiewamy, czy nie?
- Tak – powiedzieli zgodnie Niall, Louis, Harry i Liam.
Podeszli do swoich mikrofonów i głos zabrał Harry.

W tłumie
Yvonne stała wtulona w Nathana ale ciągle gapiła się na Zayna. Widziała, że zespół się naradzał, a gdy ponownie znaleźli się przy mikrofonach głos zabrał Harry.
- Zmieniliśmy trochę plany i postanowiliśmy po raz pierwszy zaśpiewać Wam naszą nową piosenkę „I should’ve kissed you”, którą napisał Zayn. Zaczynamy!
Po słowach Harry’ego rozległy się pierwsze dźwięki i chłopcy zaczęli śpiewać.


Liam: Ciągle odtwarzam w mojej głowie
Wszystko co mi powiedziałaś
Leżę przebudzony, by przekonać siebie, że
to nie był tylko sen
Bo byłaś właśnie tam
Harry: I powinienem był skorzystać z tej szansy
Liam: Ale przestraszyłem się 

Harry: I straciłem ją po raz kolejny

Harry: To jedyne o czym myślę
Jesteś wszystkim o czym myślę

Wszyscy: Czy Twoje serce należy już do kogoś innego?
Czy myślisz o kimś innym?
Przepraszam Cię, jestem po prostu zagubiony
Powiedz mi tylko - Czy skończył mi się czas?
Czy Twoje serce jest złamane?
Co do mnie teraz czujesz?
Nie mogę uwierzyć, że pozwoliłem Ci odejść, kiedy
kiedy powinienem był Cię pocałować

Liam: Każdego ranka wychodzę z domu
Zawsze Cię szukam
Widzę Cię za każdym razem, gdy zamykam oczy
Co teraz zrobię?
Wszyscy moi przyjaciele mówią
Zayn: Że to nie na moje siły
Liam: Ale w Twoich oczach
Zayn: Widzę jak na mnie patrzyłaś.

Zayn i harry: To jedyne o czym myślę
Jesteś wszystkim, o czym myślę.

Wszyscy: Czy Twoje serce należy już do kogoś innego?
Czy myślisz o kimś innym?
Przepraszam Cię, jestem po prostu zagubiony
Powiedz mi tylko - Czy skończył mi się czas?
Czy Twoje serce jest złamane?
Co do mnie teraz czujesz?
Nie mogę uwierzyć, że pozwoliłem Ci odejść, kiedy
kiedy powinienem był Cię pocałować

Zayn: Kiedy tutaj stałaś
Tylko o uderzenie serca dalej
Kiedy tańczyliśmy
I na mnie spojrzałaś
Gdybym wtedy wiedział
Że będę czuć się w ten sposób
Gdybym mógł cofnąć czas
Nigdy nie pozwoliłbym Ci odejść


Wszyscy: Czy Twoje serce należy już do kogoś innego?
Czy myślisz o kimś innym?
Przepraszam Cię, jestem po prostu zagubiony
Powiedz mi tylko - Czy skończył mi się czas?
Czy Twoje serce jest złamane?
Co do mnie teraz czujesz?
Nie mogę uwierzyć, że pozwoliłem Ci odejść, kiedy
kiedy powinienem był Cię pocałować


Serce Yvonne biło jak szalone, z wielką uwagą słuchała słów piosenki. Ta piosenka była skierowana do niej, doskonale to czuła. Oderwała wzrok od Zayna i popatrzyła na Natha. Poczuła do siebie odrazę, gdy przez jej myśli przebiegł plan zerwania z Nathanem i bycia z Zaynem. Powoli z jej oczu zaczęły płynąć łzy. „Kocham tylko Natha” pomyślała i jeszcze bardziej wtuliła się w chłopaka. Trwała tak do końca piosenki. Gdy zespół zszedł ze sceny głośno oklaskiwany, z głośników dobył się dźwięk komentującego.
- Za chwilę odbędzie się pierwszy mecz, zapraszamy wszystkich na salę. Mecz rozegrany zostanie przez HT London i HT Manchester.
Dryżyna Yv pociągnęła ją na salę, żeby zrobić szybką rozgrzewkę przed meczem. Dziewczyna nie mogła się na niczym skupić, była roztrzęsiona. Jej zachowanie nie uszło uwadze jej koleżankom. 


Pod ostatnim rozdziałem pobiłyście rekord komentarzy, dziękuję ;**
I oby tak dalej ;D
Oraz obiecuję Wam jeszcze więcej akcji ;D