Ani chłopakom z One Direction, a nie dziewczynom rozmowa się nie kleiła. Liam smsował ze swoją dziewczyną, Danielle. Louis spał, Harry pogrążony był we własnych myślach, a Niall z Zaynem o czymś żywo dyskutowali. Natalie i Yvonne słuchały muzyki.
Po pół godzinie lotu do Yv podszedł Zayn.
- Możemy pogadać? – zapytał, dziewczyna kiwnęła głową na znak zgody.
Odeszli na bok, by nikt ich nie podsłuchiwał.
- Więc…. Ja…. Chciałem tylko …. – plątał się chłopak.
- Mów śmiało – Yv uśmiechnęła się do Zayna zachęcająco.
- No… Bo chciałem zapytać, czy…. Natalie, ma chłopaka…. – chłopak wreszcie wydusił z siebie te słowa.
- Nie ma – dziewczyna odpowiedziała na jego pytanie.
Widziała, że Zayn odetchnął z ulgą.
- Natalie Ci się podoba? – zapytała tym razem Yvonne.
Chłopak zmieszany tym pytaniem przeczesał placami swoją bujną, czarną czuprynę.
- Na razie sam nie wiem…. Muszę ją poznać.
- Świetnie, teraz masz okazję, przysiądź się do niej – ponagliła bruneta Yv. Miała odejść ale chłopak zatrzymał ją jeszcze na chwilę.
- Yv, miałaś rację. Nie kochałem Cię wystarczająco mocno, by móc z tobą być. Przepraszam Cię za wszystko.
- Nie masz za co przepraszać. A teraz idź do niej – uśmiechnęła się do niego.
- Przyjaciele?
- Zawsze – po czym oboje uścisnęli się.
Zayn podszedł do Natalie i po chwili już siedział obok niej. Yvonne nie mając innego wyjścia podeszła do Nialla.
- Mogę się przysiąść? Zayn mnie wyeksmitował z mojej miejscówki.
- Jasne, siadaj – oznajmił blondyn – Już go nie kręcisz? – zapytał, gdy dziewczyna zajęła miejsce.
- Jak widać nie. Będę płakać – zrobiła smutną minkę, a po chwili oboje wybuchli śmiechem.
Zapanowała cisza. W końcu Niall wyciągnął swoją komórkę i zalogował się na twittera. Wystarczył jeden wpis, by fanki zawaliły mu skrzynkę wiadomościami. Blondyn czytał tylko niektóre z nich ale na żadne nie odpisywał.
- Ale Ty jesteś… - zaczęła Yv.
- No jaki? – Nailler uśmiechnął się.
- Niewdzięczny. Mógłbyś odpisać kilku fankom, i tak siedzisz w samolocie i się nudzisz.
- Nie chce mi się szukać w miarę normalnych wiadomości…
- Irytujesz mnie. Chodź, razem poszukajmy, będzie łatwiej.
- Skoro chcesz.
Yvonne oparła głowę na ramieniu blondyna i razem pogrążyli się w lekturze.
- Mam już dosyć… - jęknął Niall po godzinie i zwrócił twarz w stronę Yv.
- Tak szybko?
- Wszystkie te wiadomości mają taką samą treść, nie widzę sensu w kontynuowaniu tego.
- Maruda jesteś i tyle – oznajmiła dziewczyna i również spojrzała w kierunku Nialla.
Ich oczy spotkały się, a usta dzieliły milimetry. Wpatrywali się w siebie.
- Masz ładne oczy – oznajmiła Yv po chwili milczenia uśmiechając się i odsunęła twarz od twarzy chłopaka.
- Proszę zająć swoje miejsca i zapiąć pasy. Za kilka minut rozpocznie się lądowanie – rozległ się głos stewardesy.
- Dobra, idę przerwać gołąbeczkom – powiedziała Yvonne i wstała.
Z Zaynem wrócili na swoje miejsca i zapięli pasy bezpieczeństwa. Tymczasem w głowie Nialla kłębiły się myśli.
„Czy ja się dobrze czuję? Przecież Yvonne to moja przyjaciółka, nigdy nie patrzyłem na nią, jak na dziewczynę. A teraz, gdy patrzyłem jej w oczy chciałem w nich utonąć, zatracić się…. Nie! Niall! Opanuj się chłopie. Nie kocham jej, ona jest z Nathanem, a to mój kumpel. Kumplom nie robi się takich rzeczy”
- Niall? Niall! Wylądowaliśmy, zbieraj się – poinformował przyjaciela brunet. Ten dopiero po chwili zajarzył, o co chodzi.
Perspektywa Yvonne
Miała zapytać Natalie o jej rozmowę z Zaynem ale postanowiła, że zrobi to później. Właśnie rozpoczęło się lądowanie. Bała się, to najgorsza część lotu. Zacisnęła pięści, a gdy zamknęła oczy przed nią pojawił się obraz błękitnych oczu Nialla. Przez chwilę rozkoszowała się tym widokiem.
„Głupia, przecież to tylko oczy… Oczy Nialla, mojego PRZYJACIELA. Nathan powinien mnie trzymać na smyczy”
20 minut później opuszczali lotnisko. Wsiedli do wynajętego vana. Kierowca najpierw zawiózł dziewczyny do mieszkania Natalie.
Dziewczyny pożegnały się z chłopakami, wzięły swoje bagaże i zniknęły w klatce schodowej. Wjechały windą na szóste piętro. W mieszkaniu szybko rozpakowały się. Między czasie zjadły obiad i wreszcie zasiadły przed telewizorem. Właśnie Natalie opowiadała Yvonne o rozmowie z Zaynem, gdy rozległ się dzwonek do drzwi. Natalie poszła zobaczyć, kto to. Wróciła jednak szybko. Była wystraszona.
- Idź do pokoju i nie wychodź – oznajmiła.
Yvonne posłusznie wykonała polecenie. Zamknęła się w pokoju ale nadal stała przy drzwiach nasłuchując. Usłyszała dwa męskie głosy. „To pewnie Paul i Mike” pomyślała. Nasłuchiwała dalej ale nic nie słyszała. Po kilkunastu minutach wreszcie coś usłyszała. Był to krzyk Natalie. Bez zastanowienia wybiegła z pokoju. W salonie na podłodze ujrzała Natalie trzymającą się za wargę.
- A to kto? – zapytał ostro jeden z mężczyzn.
- Przyprowadziłaś nam nową koleżankę? – zapytał drugi ale znacznie łagodniej.
- Co?! Dobrze bić kobietę?! – krzyknęła Yv i chciała podejść do Natalie ale jeden z nich ją zatrzymał.
- Mała, nie tak gwałtownie, bo możesz skończyć jak ona – syknął najwyższy.
- Mike, puść ją! – tym razem krzyknęła Nati.
- Uderzysz mnie? Proszę bardzo! Facet bijący dziewczynę to nie facet, to gnida! – krzyczała dalej Yv.
Po tych słowach Mike przyparł ją do ściany.
- Jesteś impulsywna. Ale też i piękna – kontynuował Mike, po czym położył swoją dłoń na jej pośladku.
-Koleś, wal się na ryj!... – nie dokończyła, bo dostała pięścią w twarz.
Poczuła ból. A chwilę potem Mike włożył jej rękę pod bluzkę.
- Czy ja niewyraźnie mówię?! – i odepchnęła chłopaka, który ponownie wymierzył jej cios.
- Mike, daj spokój. Jeszcze będzie na wszystko czas. Na dziś wystarczy – oznajmił Paul.
- Pilnuj się – Mike ostrzegł Yv i obaj wyszli z mieszkania.
Yvonne osunęła się po ścianie.
- Natalie, wszystko w porządku? – zapytała przyjaciółkę.
- Tak, to jest na porządku dziennym ale ty, nie wyglądasz najlepiej.
Yv podniosła się z podłogi i podeszła do lustra. Z brwi wypływała na jej policzek mała strużka krwi.
- Idę się umyć i spać. Za dużo wrażeń na dzisiaj – oznajmiła przyjaciółce.
Następnego dnia obudziła się z wielkim bólem głowy, a także wielkim limem pod okiem. Przed wyjściem próbowała jakoś to zatuszować, niestety bezskutecznie. O 9 umówiła się z chłopakami. Postanowiła zabrać ze sobą Nati. Po pierwsze, nie znała miasta, po drugie, nie chciała jej zostawić samej. Gdy tylko przywitały się z chłopcami, Ci od razu zaczęli zadawać pytania Yvonne, co jej się stało. Skłamała, że po ciemku szła do kuchni i uderzyła głową w ostry kant szafki. Oczywiście, nie uwierzyli jej. Zabrali się do pracy. Zespół biegał po plaży, kąpał się w morzu, a za nim biegał również kamerzysta. Niektóre sceny musieli powtarzać do znudzenia. Do wieczora nakręcili tylko jedno ujęcie. Po pracy chłopaki zaprosili Natalie i Yv na kolację do swojego apartamentu. Potem całą siódemką rozsiedli się w salonie. Oglądali jakiś film, gdy nagle siedzący obok Yvonne Harry zadał jej pytanie.
- Możemy pogadać? – szepnął do niej.
Dziewczyna się zgodziła. Poszła za chłopakiem do jego pokoju.
Perspektywa Harry’ego
Siedzieli w salonie i oglądali jakiś nudny film. „Teraz albo nigdy” pomyślał loczek i szepnął Yv na ucho, dziewczyna zgodziła się. Poszli do jego pokoju. Chłopak zamknął za nimi drzwi na klucz tak, żeby ona tego nie zauważyła.
- O co chodzi? – zapytała.
Milczał, jakby ważył słowa.
- O Ciebie.
- O mnie? A dokładniej? – oparła się o szafę.
Chłopak podszedł do niej.
- Podobasz mi się – wypalił prosto z mostu. Jako jedyny z zespołu był bardzo bezpośredni.
- Co ty wygadujesz? – Yv była w szoku.
- Zresztą, nie tylko mi. Zayn za tobą szalał, on tobie też nie był obojętny. Co do Nialla, mogę się założyć, że też na Ciebie leci ale tego nie okazuje. Widziałem was w samolocie. Tylko nie zaprzeczaj. A Nathan miał po prostu za dużo szczęścia, że Cię spotkał.
Yvonne słuchała tego z uwagą coraz mniej rozumiejąc, ale nie chciała rozumieć.
- Z każdym z nich coś Cię łączy, tylko nie ze mną. Oddałbym wszystko, by być na miejscu Natha…
- Harry, czy ty wiesz, co ty mówisz?
- Tak, jestem tego świadomy – oboje przez chwilę patrzyli na siebie – Pozwól mi się pocałować.
Harry nie zważając na to co powie Yv podszedł do niej. Jedną dłonią musnął jej policzek, a drugą oparł o szafę.
- Harry, ja mam chłopaka, nie chcę go zdradzić… - broniła się dziewczyna.
- Tylko raz, nikt się nie dowie. A mnie uszczęśliwisz.
Twarz chłopaka była coraz bliżej twarzy Yv. Ich czoła stykały się, a po chwili i usta złączyły w pocałunku. Nie był on namiętny, lecz delikatny, pełny uczucia ze strony chłopaka. Dziewczyna nie protestowała, Harry był bardzo przekonywującym i stanowczym chłopakiem. W końcu Yonne odepchnęła go od siebie i roztrzęsiona wyszła z pokoju. Udała się prosto na balkon apartamentu. Usiadła w kącie i objęła ramionami nogi. Właśnie całowała się z Harrym mimo iż Nathan czeka na nią w Londynie.
Pisany w pośpiechu,więc nie wyszedł tak, jak trzeba ;(