sobota, 18 lutego 2012

Rozdział 20.

- Kto zaburza mój sen? – jęknęła Yv słysząc swoją komórkę.
Jedną ręką przeszukała kieszenie, tam jej nie było. Przekręciła się na plecy i wtedy poczuła coś twardego. To właśnie była komórka. Dziewczyna spojrzała na wyświetlacz: Jessica.
- Tak? – zapytała Yvonne.
- Spałaś – poznała po głosie Jess – Sorry, że Cię obudziłam ale mam prośbę. Weź jutro ze sobą jakieś eleganckie ciuchy i ciuchy na zmianę. Mamy jutro rodzinne święto, a Ty i Jay idziecie z nami. Być może będziemy musieli zostać także na noc.
 - Ty chyba żartujesz, nigdzie nie idę z Wami – zaprzeczyła Yv.
- Uważaj, bo Nath się zgodzi. A teraz idź spać. Do jutra.
- Pa – pożegnała się Yv i rozłączyła w chwili, gdy drzwi do jej pokoju się otworzyły i stanęła w nich Ewelina.
Yv popatrzyła na nią spode łba.
- Jeśli chcesz gadać o moim chłopaku to możesz wyjść – uprzedziła siostrę.
- Nie – uśmiechnęła się Ewelina – Jak turniej?
Yv opowiedziała wszystko siostrze ale zachowała dla siebie incydenty z chłopakami.
- A jutro masz jakieś plany? – zapytała Ew.
- Mam. Przepraszam, że nie mam dla Was czasu. Wybraliście kiepski moment na odwiedziny – zasmuciła się Yvonne – Ale w środę już będę miała czas, obiecuję – po czym podeszła do Eweliny i ją uścisnęła.
- A ja to co? – zapytał Krzysiek, który pojawił się nie wiadomo skąd.
- No chodź tu – rzekła Yv i jego też uściskała – A teraz muszę się wykąpać i spakować.
Całą trójką opuścili pokój, Yvonne skierowała się do łazienki. Stanęła przed lustrem. Przeczesała szczotką swoje włosy. „Fuck! Nie mogę jutro się tak pokazać rodzinie Nathana!” pomyślała i „wybiegła” z łazienki, gdyż nadal kulała. Wciągnęła kurtkę i buty, wzięła pieniądze i opuściła mieszkanie. Udała się do pobliskiej drogerii. Na początku do koszyka wrzuciła farbę do włosów, a potem kilka innych kosmetyków. Zapłaciła i wróciła do mieszkania zamykając się w łazience. Wykąpała się, umalowała włosy i owinięta w ręczniki poszła do swojego pokoju wybrać i spakować ubrania. Spakowała też prostownicę i kosmetyki. Ubrała się, wysuszyła włosy, nastawiła budzik i wreszcie położyła się spać.
Okrutny budzik punktualnie o 5 zaczął dzwonić. Dziewczyna od razu go wyłączyła i zwlokła się z łóżka. Po cichu zakradła się do kuchni, by zrobić sobie herbaty. Na śniadanie było jeszcze zbyt wcześnie. Gdy wypiła herbatę wróciła do pokoju i ubrała się w jeansy, t-shirt i bluzę z kapturem. Do torby wrzuciła jeszcze dwie pary butów, a trzecie wciągnęła na stopy. Rozejrzała się po pokoju. „Chyba wszystko wzięłam” pomyślała. Wzięła torbę i wyszła z pokoju. Zahaczyła jeszcze o łazienkę. Umyła zęby, twarz i uczesała swoje włosy w kucyk. Wychodząc z łazienki otrzymała smsa.
„Jesteśmy na dole, nie chcemy budzić twoich gości” napisała Jess.
Yvonne odpisała szybko „OK, już schodzę”.
Schowała komórkę do kieszeni. Wzięła z wieszaka kurtkę, torbę zawiesiła na ramieniu i wyszła zamykając drzwi mieszkania. Drugi komplet kluczy zostawiła Ewelinie i Krzyśkowi.
- Gotowi? – zapytała przyjaciół Yv.
- Tak ale niezbyt wyspani – ziewnął Jay.
Nathan na powitanie pocałował swoją dziewczynę. Torby schowali do bagażnika samochodu. Yv zajęła miejsce kierowcy, Nath zasiadł na fotelu obok, a Jessica i Jay z tyłu. Podczas podróży rozmowa się nie kleiła. Jay i Jess szybko zasnęli, a Nathan co jakiś czas podpowiadał Yvonne, jak ma jechać.
Wreszcie po 3 godzinach jazdy samochodem wjechali do Gloucester. Od razu pojechali do domu rodzinnego Natha i Jessici. Nie zdążyli wysiąść z auta, gdy przed dom wyszła starsza pani, babcia rodzeństwa. Przywitała się z wnuczętami i Jayem, po czym Nathan przedstawił Yv swojej babci.
- Babciu, to Yvonne, moja… - Nathan zatrzymał się na chwilę - …dziewczyna – dodał speszony.
- Witaj dziecko – przywitała się pani Sykes i uścisnęła dziewczynę.
Zaprosiła wszystkich do środka na śniadanie.
- Byłam pewna, że nie przyjedziecie – oznajmiła starsza pani.
- Mieliśmy przyjechać dla towarzystwa, Yv ma do załatwienia sprawę ale wieczorem Jessice się przypomniało i jesteśmy – opowiedział Nathan.
Cała czwórka siedziała przy stole i jadła śniadanie, gdy babcia Natha i Jess oświadczyła przerywając chwilową ciszę.
- W rzeczywistości razem wyglądacie znacznie lepiej niż na zdjęciu – zwróciła się do Nathana i Yvonne, których miny wyrażały WTF?!
- Babciu, co mamy przez to rozumieć? – zapytał niepewnie Nath.
Kobieta wyszła z kuchni i po chwili wróciła niosąc w ręku gazetę, którą położyła przed parą. Na okładce wielkimi literami widniał napis „Nathan Sykes zajęty?”. Chłopak od razu otworzył gazetę szukając artykułu. Gdy go wreszcie znalazł ich oczom ukazało się zdjęcie, jak całował się z Yvonne.
- To z wczoraj… - szepnęła zszokowana Yv i oboje zanurzyli się w lekturze.
Yv już w połowie artykułu odsunęła od siebie czasopismo. Nathan też tego nie skomentował, więc ponownie zapanowała cisza.
- Yvonne, teraz jesteś narażona na gniew fanek Natha – rzekła Jess po przeczytaniu artykułu.
- Nie przejmujcie się takimi głupotami – oznajmiła pani Sykes.
- Mogłam się tego spodziewać – dodała Yv – Jestem w szoku, że tak szybko odkryli moje nazwisko.
- To było oczywiste, zdjęcie jest z wczoraj, wystarczyło zagadać z sędzią i gotowe – odpowiedział inteligentnie Jay.
- Dziękuję za śniadanie – powiedziała Yv i wstała od stołu, gdyż odechciało jej się już jeść.
- Babciu, gdzie jest dziadek? – zapytała Jess.
- A gdzie może być, tylko nad stawem z tymi swoimi rybami – uśmiechnęła się kobieta.
- Pozwolisz babciu, że pójdziemy się przywitać z dziadkiem, a potem pojedziemy do miasta, nie mamy prezentów dla dzieciaków – oświadczył Nathan i pocałował babcię w policzek.
- Witaj dziadku! – krzyknęli Jess z Nathanem i przywitali się z mężczyzną, który stał z wędką na pomoście.
- Witajcie dzieciaki! – uściskał ich – Jay – podał rękę chłopakowi – A ta piękna dama? – zapytał pan Sykes, a Yv zawstydziła się.
- Ta piękna dama to moja dziewczyna, Yvonne – przedstawił ją Nathan obejmując w talii.
- Miło mi pana poznać – powiedziała Yv i podała mężczyźnie rękę.
- Mi również. Wreszcie znalazłeś sobie dziewczynę – zwrócił się do wnuka, a Nath wyszczerzył się w uśmiechu.
- Dziadku, nie tylko ja jestem już zajęty - Nathan nadal się uśmiechał – Nie zapominajmy o Jessice i Jayu.
- Jesteście razem? – zapytał dziadek, a para pokiwała twierdząco głowami – Wiedziałem, to była tylko kwestia czasu – rzekł i wraz z Nathanem wybuchnęli śmiechem.
- Dzięki dziadku – powiedziała z nutką ironii Jess.
Yvonne z dziwnym wyrazem twarzy przyglądała się tej sytuacji. Nathan to zauważył i szepnął jej do ucha.
- To normalne, zawsze z dziadkiem możemy o wszystkim pogadać i pożartować. Mój ojciec ma taki sam charakter.
Yv uśmiechnęła się niepewnie i przypomniała sobie rozmowę z ojcem Natha, gdy wraz z żoną przyszedł do mieszkania Jessici. 
- Tak, twój tata jest bardzo bezpośredni – szepnęła do siebie. 
Jeszcze chwilę postali na pomoście, a potem wsiedli do samochodu i pojechali do miasta na zakupy.


 20!!! ;D Z tej okazji dziękuję Wam z całego serca, że czytacie moje opowiadanie, gdyby nie Wy nie wytrwałabym tyle czasu ;***
Dziękuję też za wszystkie komentarze ;***
A rozdział, nudny jak flaki z olejem, jako, że jest 20 powinien być ciekawszy ...

10 komentarzy:

  1. świetny rozdział :)
    ach, te okrutne budziki : /
    czekam na kolejny xd.

    OdpowiedzUsuń
  2. Eeee tam nudy ^^ Mnie się podoba i to bardzi dodawaj więcej :):***

    OdpowiedzUsuń
  3. super rozdział :) nie jest nudny

    OdpowiedzUsuń
  4. ej Kinga , Kinga .

    zacznij nas słuchać i zrozum ,że my mamy rację .
    To jest boskie , megaa i świetne <3
    Uwielbiam !

    ;***

    OdpowiedzUsuń
  5. to nie są flaki z olejem, tylko po prostu CUDO! ♥
    te miłe, rodzinne spotkania ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie flaki z olejem?! Przyjmij sobie do wiadomości, że my wiemy lepiej! Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział ! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. super opowiadanie xx
    zapraszam do mnie >> http://twpolishfanfic.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowne :*
    Czekam na więcej! XD

    OdpowiedzUsuń