poniedziałek, 13 lutego 2012

Rozdział 19.

- Załatwiłam. Dziewczyny z Northampton i Birmingham zgodziły się na nasz układ – oznajmiła szeptem Eve – Teraz musimy tylko wygrać wszystkie mecze oprócz tych dwóch.
- Mówiły coś? – zapytała Melanie.
- Nie, szybko się zgodziły, bo też już zdążyły pokłócić się z Polkami – zakończyła Eve.
Chwilę potem rozpoczął się pierwszy mecz. Już na początku Londyn strzelił kilka goli, lecz szybko stracił przewagę. Prowadził Manchester, który z kolejnymi minutami gry powiększał swoją przewagę.
- Yv do cholery! – krzyknęła Jess do Yv, kiedy ta po raz kolejny przepuściła szansę na trafienie gola. Upadła na kolana i schowała twarz w dłonie. Trener zarządził czas. Wszystkie pretensje skierowane były w stronę Yvonne, która cierpliwie ich słuchała. Po ostatnich naradach mecz wznowiono. Yv zeszła z boiska, a jej miejsce zajęła Carla. Wściekła na samą siebie usiadła na podłodze i obserwowała grę. Jej drużyna z trudem nadrobiła stratę tym samym remisując. Tuż przed gwizdkiem oznaczającym koniec meczu Carla trafiła ostatnią bramkę, co spowodowało wygraną Londynu. Wygrały ale po ich minach nie było widać szczęścia. Całą grupą wróciły do szatni, gdzie czekali już Nathan i Jay.
- Wiem! Zawaliłam! – krzyknęła Yvonne, gdy dziewczyny znów zaczęły mieć pretensje – Nie musicie mnie dobijać – po czym otworzyła swoją szafkę, wygrzebała z torby telefon i zwróciła się do Jess – Chodź, musisz mi pomóc. A wy tu poczekajcie – poprosiła chłopaków.
Jessica posłusznie wyszła z szatni za przyjaciółką.
- O co chodzi? – zapytała Jess, a Yv opowiedziała jej całą historię z Zaynem - Nie wierzę, że to przez niego nie mogłaś się skupić na grze… - rzekła zdziwiona Jess.
- Dlatego musisz mi pomóc – oświadczyła Yv.
- Nie pozbędziesz się go tak łatwo. I lepiej, żeby Nath się nie dowiedział. Na początku kariery obu zespołów Harry chciał się ze mną umówić, a jak powiedziałam o tym Nathanowi gotowy był dać mu w zęby – opowiedziała swoją historię Jessica.
- Dlatego załatwmy to szybko i po cichu, mam tylko nadzieję, że Zayn nic mu nie powie – powiedziała Yvonne i weszły z Jess do damskiej toalety. Chwilę potem wystukała smsa do Zayna.
„Jak chcesz się spotkać, czekam w damskiej toalecie kocie ;D Zachowaj dyskrecję”
- A teraz masz mój telefon, wejdź do kabiny i nagrywaj całą rozmowę, żeby w razie czego nie mógł nic wmówić Nathowi.
Yv rozpuściła włosy i właśnie przeglądała się w lustrze, gdy w drzwiach ujrzała postać Zayna. Postanowiła grać. Uśmiechnęła się do niego prowokacyjnie, a chłopak widząc ten uśmiech podszedł do niej pewnym krokiem. Dziewczyna odwróciła się do niego przodem. Brunet oparł swoje dłonie na jej biodrach i przybliżył swoją twarz, by móc pocałować Yv, lecz ta zaśmiała się ironicznie i odepchnęła zdezorientowanego chłopaka.
- Jak to szło? „I powinienem był skorzystać z tej szansy” – zacytowała słowa piosenki – Ale nie skorzystałeś, a drugiej szansy nie dostaniesz.
- Igrasz z ogniem – oświadczył, gdy otrząsnął się z szoku.
- Ty niby jesteś tym ogniem? – w głosie Yv nadal dało się słyszeć ironię.
- Uważaj na słowa… - zaczął ale Yv mu przerwała.
- Co? Twoja duma źle to znosi? – zakpiła i minęła chłopaka kierując się do wyjścia.
Zayn szybko złapał ją za rękę przyciągając do siebie. Ich nosy prawie się stykały.
- Taka podobasz mi się bardziej – szepnął jej do ucha – Myślę, że odbicie Cię Nathanowi to nie będzie duży problem.
- Kotuś, pomarzyć każdy może – mówiąc to przejechała paznokciem po szyi Zayna, a potem odsunęła się od niego.
Odwróciła się. Szła do wyjścia, gdy usłyszała głos chłopaka.
- Jestem bardziej niż pewny, że Nathan Cię jeszcze nie zaliczył – oświadczył pewnym tonem.
Yvonne zobaczyła na jego twarzy triumfujący uśmiech, gdy ponownie stała twarzą do niego. Nadal była opanowana mimo iż w środku się w niej wszystko gotowało.
- Gdybyś była ze mną, już nieraz byśmy TO robili – ciągnął Zayn.
- Właśnie, gdybym z tobą była ale nie jestem. Zawsze byłeś zabawny – wybuchnęła śmiechem Yvonne, a za nią dało się słyszeć śmiech Jess zamkniętej w kabinie.
- Kto tam jest? – zapytał wściekły brunet i podszedł do drzwi z zamiarem ich otworzenia.
Yvonne chcąc ratować sytuację rzuciła w Zayna stojącym w kącie wiadrem. Na chwilę go oszołomiła, bo chłopak zatoczył się i oparł o umywalkę.
- Jess, wiej! – krzyknęła Yv.
Gdy Jess wybiegała z kabiny Zayn złapał ją za rękę. Próbowała mu się wyrwać, niestety bezskutecznie. Yv bez wahania złapała za szczotkę i zaczęła nią okładać chłopaka, aż w końcu puścił Jessicę.
- Nie zadzieraj ze mną – Yv zwróciła się na odchodne do chłopaka i wraz z Jessicą wybiegły na korytarz – Nagrałaś wszystko? – upewniła się.
Przyjaciółki przybiły „piątkę” i w świetnych humorach wróciły do szatni. Reszta drużyny wraz z Nathanem i Jayem patrzyła na nie dziwnie.
- Dziewczyny, przepraszam za moje wcześniejsze zachowanie. Obiecuję, że teraz bez problemu wygramy – oświadczyła Yvonne, a wszystkie dziewczyny ją uściskały.
- Co wam jest? – zapytał zdezorientowany Jay.
Ani Jess, ani Yv mu nie odpowiedziała. Obie usiadły na ławce w bezpiecznej odległości i przez słuchawki przesłuchały całą rozmowę na koniec wybuchając głośnym śmiechem.
- Zawsze myślałem, że to nam odwala – szepnął Jay do Natha, który wzruszył tylko ramionami.
Skończyły, Yv odłożyła komórkę, wzięła bluzę i podeszła do swojego chłopaka.
- Chodź, przejdziemy się – poprosiła i za ręce wyszli z szatni.
 W ciszy przemierzali korytarze. Yvonne szukała ustronnego miejsca, w którym mogliby się na kilka minut zaszyć. W końcu znaleźli jakiś mały korytarz nie śledzony przez kamery. Yv oparła się plecami o ścianę i za bluzę przyciągnęła chłopaka do siebie. Nath oparł się jedną dłonią tuż przy jej głowie, a drugą położył na jej biodrze. Oboje się uśmiechnęli i złączyli usta w namiętnym pocałunku. Yv powoli rozsunęła suwak w jego bluzie, a dłonie przesuwała po jego klatce. Chwilę potem dłonie wsunęła pod koszulkę Natha. Yv przerwała pocałunek i zaczęła delikatnie dotykać ustami szyi Nathana nadal dłońmi błądząc po jego torsie. Chłopak pod wpływem pieszczot zaczął oddychać szybciej i oparł się drugą rekę o ścianę. Dziewczyna w tym czasie napawała się zapachem jego perfum. „Niby nic wielkiego, a na facetów zawsze działa” pomyślała Yv.
- Kocham… Cię… - szepnął Nath z przerwami i tym razem on złożył na jej szyi pocałunek.
- Ekhem… - usłyszeli w oddali – Może nie tak publicznie? – zapytał jakiś mężczyzna.
Oboje zwrócili głowy w tamtą stronę i zobaczyli nie jednego, a pięciu chłopaków.
- Nathan, nie chcieliśmy przeszkadzać ale szukaliśmy Cię – pierwszy z uśmiechem na twarzy przemówił Louis.
Nath z Yv opanowali swoje emocje i podeszli do chłopców.
- Siema Nathan – 1D przywitało się z Nathem.
- Cześć Yvonne – następnie zwrócili się do dziewczyny, na co ona zrobiła face palma.
- Nie gadam z wami, bo nam przerwaliście – i udała obrażoną.
- Znacie się? – zapytał zdziwiony Nathan ale nikt nie odpowiedział od razu na jego pytanie.
- Tak, jakiś czas temu przeprowadziła z nami wywiad. Była genialna… – rzekł po chwili Liam widząc wzrok Yv mówiący „Zróbcie coś!”.
- Drużyna HT Londyn proszona jest na salę – Liamowi przerwał głos spikera.
- Aha, zaraz kolejny mecz gramy, idę. Na razie  - powiedziała do chłopaków, a Nathanowi szepnęła na ucho – Też Cię kocham – i pobiegła na salę.
Nathan z 1D też ruszyli w tym kierunku. Na trybunach znaleźli Jaya i usiedli obok niego. Rozpoczął się mecz. Tym razem Yv od początku zdobywała kolejne punkty dla swojej drużyny.

 Tymczasem na trybunach
Zayn siedział ramie w ramię z Nathanem. Postanowił się zemścić na Yvonne.
- Jak obstawiasz, ile twoja dziewczyna strzeli bramek? – zapytał Natha.
- To krótkie mecze, więc obstawiam, najwięcej 10 – odpowiedział po chwili zastanowienia.
- Co tak słabo? Jestem pewien, że strzeli więcej niż 10 – ciągnął Zayn – Może się założymy? – zaproponował.
- Założyć się możemy ale o co? – przystał na tą propozycję Nath.
- Zwycięzca da buziaka Yv.
Nathan popatrzył na Zayna dzikim wzrokiem.
- Mowy nie ma – powiedział stanowczo Nathan – Yv jest moja.
- Wyluzuj, przecież nie chodzi mi o pocałunek, tylko o buziak w policzek – przekonywał Zayn.
- Nie, bo to ja będę miał kłopoty jak się o tym dowie – upierał się przy swoim Nath – Nie zakładam się – zakończył stanowczym tonem.
„Jeszcze zobaczymy” pomyślał Zayn i wrócił do oglądania meczu.
- Widzisz, wygrałem – oświadczył po meczu, tak jak mówił Yvonne strzeliła więcej niż 10 bramek – I teraz powinienem odebrać nagrodę.
- Nawet się nie waż – ostrzegł go Nathan.
- Spokojnie, żartuję przecież – poklepał Natha po ramieniu i znikł.
Oczywiście blefował. Zobaczył Yv zmierzającą samą do szatni i poszedł za nią.

W szatni
Gdy tylko Yv weszła do szatni usłyszała dźwięk swojej komórki, ktoś dzwonił. Szybko otworzyła szafkę i odebrała telefon. Dzwonił… Hubert. Przyjechał do Gloucester na tydzień i chciałby się z nią spotkać, gdyż zależy mu na rozmowie. Yvonne wiedziała, że ją to nie ominie i wstępnie umówiła się z nim, że następnego dnia, w niedzielę pojedzie do Gloucester. Przez ten telefon straciła dobry humor. Odłożyła telefon z powrotem do szafki i oparła czoło o zimny metal. Wtem poczuła dłonie na swoich ramionach. Przypomniała jej się wcześniejsza sytuacja z Nathem, więc myślała, że to on. Chłopak odgarnął jej włosy z karku i delikatnie musnął jej skórę. Yvonne przeszły ciarki. Odwróciła się i doznała szoku.
- Zayn?! – krzyknęła i potknęła się o ławkę w ostatniej chwili łapiąc równowagę.
Bez namysłu zamachnęła się i walnęła go w twarz.
- Odpieprz się!  - krzyknęła ponownie.
- Widzisz, nie wmówisz mi, że między nami nic nie ma – powiedział dumnie i opuścił szatnię – Nie poddam się.
Yvonne odkręciła zimną wodę i wsadziła pod nią obolałą dłoń.
- Trzech jak na jeden dzień to za dużo – powiedziała sama do siebie.
Mówiąc to, miała na myśli Nathana, Zayna i Huberta. Nathan był jej chłopakiem, kochała go, a Zayn i Hubert mogliby zniknąć wreszcie z jej życia.  Z Hubertem miała zakończyć wszystko jutro. Natomiast zdawała sobie sprawę, że z Zaynem i Davidem mogą być problemy.
- Fuck, David… - załamała się dziewczyna.
Usłyszała głosy dziewczyn, więc opłukała twarz i wróciła do towarzystwa. Chciała usiąść przy Nathanie ale ponownie rozległ się dźwięk jej komórki. Niechętnie odebrała. Tym razem dzwonił jej szef. Ma się po niedzieli stawić w firmie. Jeszcze tego brakowało. Wreszcie zajęła miejsce przy swoim chłopaku tuląc się do niego. Chłopak był zdziwiony jej szybkimi zmianami nastroju. W ciszy spędzili resztę dnia, wychodząc z szatni tylko na obiad i kolejne mecze. Dziewczyny z Northampton i Birmingham bez problemu wygrały z Polkami nie odnosząc przy tym większych kontuzji. A to oznaczało, że zbierały siły, aby wykorzystać to na drużynie Yvonne. Gdy Northampton grało z Birmingham o pierwsze miejsce, w sąsiedniej sali Londyn przygotowywał się do meczu z Polską o trzecie miejsce.
Gwizdek sędziego oznajmił początek meczu. Londyn szybko przejął piłkę i strzelił pierwszego gola. Po tej bramce gra stała się brutalna. Polki zaczęły faulować i trener musiał zmienić kilka dziewczyn. Zarządził czas.
- Dziewczyny – wydyszała Yv – musimy wypracować przewagę, abym kilka minut przed końcem mogła zrealizować swój plan. O nic więcej nie proszę. Damy radę?
- Tak! – krzyknęły i wróciły na boisko.
Skupiły się i za wszelką cenę starały strzelić kilka bramek. Prowadziły 18 do 10, a do końca zostało 5 minut. „Teraz albo nigdy” pomyślała Yv. Właśnie dostała piłkę i biegła do bramki przeciwniczek. Wnet obok niej pojawiła się Patrycja z szyderczym uśmiechem na twarzy. Yv wiedziała, że dziewczyna szykuje się, by ją znokautować. W jednej chwili wykonały identyczny ruch, co spowodowało, że obie wylądowały na ziemi jednocześnie sycząc z bólu. Do Yvonne i Patrycji podbiegło dwóch sędziów, którzy zgodnie wyciągnęli w ich stronę dwie czerwone kartki. O to chodził Yv, wykonała plan i przy pomocy koleżanek zeszła z boiska.
- Teraz wygrajcie – powiedziała do nich.
Londyn wygrał. Dziewczyny chciały się odwdzięczyć Yv, że ryzykowała, aby im pomóc.
Rozdano nagrody, na zakończenie ponownie zaśpiewało One Direction. Dziewczyny w świetnych humorach, z pucharem i medalami wróciły do szatni.
- Teraz trzeba to oblać, nie? – rzuciła propozycję Melanie.
- Nie dzisiaj – poprosiła Yv – I nie jutro, ani też w poniedziałek. Wstrzymajmy się do wtorku, proszę.
- Zgoda, w sumie też już wolałabym wrócić do domu. Wtorek należy do nas! – krzyknęła Eve.
Dziewczyny przebrały się, oczywiście Nathan i Jay stali za drzwiami. Pożegnały się, a Nathan wraz z Jess i Jayem odwieźli Yvonne do jej mieszkania.
- Spotkamy się jutro? – zapytał Nath, gdy dziewczyna wysiadała z samochodu.
- Zapomniałam powiedzieć ale muszę jutro jechać do Gloucester, Hubert przyjechał i muszę z nim wszystko wyjaśnić – oznajmiła.
-Możemy jechać z tobą? – zapytała Jessica – My odwiedzilibyśmy babcię i dziadka, a Ty załatwiłabyś swoje sprawy.
- Mi nie przeszkadza. Ale jedziemy moim autem – na co chłopaki zachichotali – Stawcie się u mnie o 6 – oświadczyła Yv.
- Tak jest – zasalutowali jej. Pomachała Jayowi i Jessice, a Nathana pocałowała.
Kulejąc weszła do mieszkania i poszła prosto do swojego pokoju. Rzuciła torbę w kąt, a sama walnęła się na łóżko i od razu zasnęła. Zmęczenie i kac po wczorajszej dyskotece dało o sobie znać. 


Nie mam siły nawet tego skomentować O.O
Jeśli uda Wam się przez to przebrnąć, gratuluję ;**

8 komentarzy:

  1. nie rób mi tu żadnych "O.O", bo dla mnie Twój rozdział jest WSPANIAŁY, zresztą jak wszystkie! ;*
    czekam z niecierpliwością na kolejne ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram !
      Czytałam z zapartym tchem ! :*** Super ;)

      Usuń
    2. Popieram dziewczyny! Super rozdział :*****

      Usuń
  2. joanna szczepanik13 lutego 2012 20:08

    super:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie marudź , ten rozdział jest świetny

    OdpowiedzUsuń
  4. jak ty nie chcesz komentować to ja to zrobie:
    SUPER! ŚWIETNE! BOSKIE!
    I dzieje się oj dzieje! XD

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham to ♥

    możesz skomentować , tak , że to jest świetne , boskie [ długo by wymieniać ]

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział ~< 333

    OdpowiedzUsuń