środa, 1 lutego 2012

Rozdział 15.

Gdy Yv się obudziła Nathana już nie było. Na szafce obok łóżka zobaczyła kartkę, a w niej koślawym pismem były słowa:
„Nie denerwuj się, jeśli zaspałaś na uczelnię. Wszystko załatwiłem, dziś i jutro wraz z Jess macie wolne. Po tym, co wczoraj widziałem uznałem, że odpoczynek się przyda. Nie dam rady przyjść na trening ale jak wrócę ze studia chcę Cię widzieć u siebie ;D
Całuje, Nathan”
Po przeczytaniu liściku na twarzy Yvonne pojawił się duży uśmiech. Spojrzała na godzinę, parę minut po 10. Znalazła komórkę i wysłała chłopakowi smsa.
„A może wpadniesz do mnie? J”
Zaraz potem dostała odpowiedź: „Kusisz. Ale chętnie. Będę 19-20”
Wystukała ostatniego smsa: „OK, będę czekać ;**”
Wygramoliła się z łóżka i poszła do pokoju Jessici w poszukiwaniu swoich ubrań. Przyjaciółka jeszcze spała, więc Yv po cichu zabrała swoje rzeczy i kosmetyczkę i przebrała się w łazience. Potem zabrała się za przygotowywanie śniadania, czyli naleśników. Właśnie skończyła smażyć ostatniego, gdy rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyła, a przed sobą ujrzała swojego wykładowcę z uczelni, i jak przypuszczała, jego żonę.
- Dzień dobry – przywitała się.
- Witaj – powiedział pan – Jesteśmy rodzicami Jessici i Nathana.
- Rozumiem, proszę wejść. Jess jeszcze śpi – oznajmiła Yv, gdy zamknęła drzwi za państwem Sykes.
- Już nie! – krzyknęła z pokoju Jess.
Rodzice dziewczyny od razu poszli do jej pokoju, a po kilku minutach wrócili całą trójką, Jess oczywiście kuśtykała. Yv zrobiła herbatę i wszyscy zasiedli do śniadania.
- Dziękujemy, że zajęłaś się naszą córką – powiedziała pani Sykes.
- To nic takiego … - zaczęła Yv ale przerwała jej Jess.
- I nie tylko mi pomogła, Nathanowi również – i opowiedziała rodzicom chorobę brata – Jest dla mnie jak siostra, i w dodatku Nath za nią szaleje…
Gdy Yvonne usłyszała ostatnie słowa zakrztusiła się kawałkiem naleśnika, którego właśnie przeżuwała. Czuła na sobie pytający wzrok państwa Sykes i zawstydzona opuściła głowę.
- Jessico, nie wyjawiaj takich tajemnic – upomniał córkę pan Sykes.
Yv podniosła głowę i zobaczyła uśmiech na jego twarzy.
- Chyba będziemy się zbierać, kochanie – zwrócił się do żony, na co ona przytaknęła.
Yv została w kuchni, gdy Jess odprowadzała rodziców do drzwi. Już mieli wychodzić, gdy pan Sykes jeszcze na chwilę wrócił do kuchni i szepnął do Yvonne.
- Jess nie musiała nic mówić, na zajęciach, jak Was obserwowałem dało się wyczuć, jak to się mówi…. Wiem, chemię między Wami. Nie martw się, mi to nie przeszkadza, dobra z Ciebie dziewczyna, nawet zbyt dobra dla mojego syna – uśmiechnął się do Yv i pożegnał.
Yvonne była w szoku po słowach taty Jessici, względem czego zbiła szklankę.
- Co się stało? – zapytała Jess słysząc hałas.
- Mogę się już nie pokazywać na zajęciach u twojego taty…. – oznajmiła i zabrała się za sprzątanie stłuczonego szkła.
Potem obie dziewczyny rozsiadły się w salonie i skakały z nudów po kanałach.

Tymczasem w studiu
Chłopcy już od kilku godzin próbowali nagrać nowa piosenkę, niestety z marnym skutkiem ale tylko do momentu, kiedy Nathan dostał smsa.
- Czekajcie chłopaki – oznajmił, a na jego twarzy automatycznie pojawił się uśmiech, gdy czytał smsa.
- Od kogo? – dopytywał Siva.
- A jak myślisz, pewnie, że od Yvonne. Spójrz na niego, jest cały w skowronkach – poinformował przyjaciół Jay.
- I co? Mów nam tu szybko – nakazał Tom.
- Powiedziała, że jestem kochany i umówiliśmy się na dzisiaj – oznajmił Nath.
- Tylko tyle? – niedowierzał Tom.
- Będzie miał więcej do opowiedzenia jutro – zachichotał Jay.
- Fakt – przyznał mu rację Tom.
- A dzisiejszą noc też spędzili razem – kontynuował Jay.
- Uuu, musiało być ostro – zaśmiał się Tom i zarobił butelką po głowie od Nathana.
- Nie przeginaj – oświadczył Nathan.
- Dobra, spokój – uciszał wszystkich Max – Weźcie się w garść i do roboty, jeśli chcecie wyjść dziś ze studia.
Koledzy posłuchali go i zabrali się do pracy.

U Yvonne i Jessici
Dziewczyny siedziały przed telewizorem, gdy odezwała się komórka Yv.
„Jeśli dacie radę, przyjdźcie na trening o 13. Wtedy będziemy mieli wolna salę. Trener”
Odczytała smsa przyjaciółce, odpisała trenerowi i wstała z kanapy.
- W takim razie się zbieram, dochodzi 12 – oświadczyła Yvonne.
- A ja? – zapytała z nutką nadziei w głosie Jess.
- Nawet mowy nie ma, zostajesz, przyjadę po swoje rzeczy po treningu.
- A to nie zostajesz jeszcze dzisiaj? – Jess posłała pytające spojrzenie przyjaciółce.
- Nie, umówiłam się z Nathanem – i na samą myśl o spotkaniu Yv uśmiechnęła się.
- Coś się kroi – zachichotała Jessica.
Yvonne spojrzała na nią dziwnie, ubrała się, pożegnała z Jess i wyszła z mieszkania.
Tym razem trening przebiegał spokojnie, gdyż trener specjalnie przełożył godzinę spotkania, żeby nie dzielić boiska z tamtą drużyną i ewentualnie nie nabawić się innych kontuzji. Trener udzielił podopiecznym kilku rad i oddał głos Yvonne, która opowiedziała z dokładnymi szczegółami o taktykach przeciwnej drużyny. Potem, z kolei dziewczyny opowiedziały Yv o innych drużynach biorących udział w turnieju.
- Mam pomysł – oświadczyła Yv po chwili ciszy – Nie możemy dopuścić, żeby te kretynki dostały się do ligi ale też chcemy być na pierwszym miejscu. Dogadajmy się z dwiema drużynami grającymi na naszym poziomie. My damy im 1 i 2 miejsce pod warunkiem, że pomogą nam pozbyć się Polek. Co myślicie?
- To dobry pomysł ale nie wiemy, czy będą chciały iść na taki układ – odezwała się Eve.
- Mam nadzieję, że się uda. A resztę zobaczymy w czasie turnieju, bo jak na razie trudno przewidzieć wyniki meczów.
Cała drużyna wraz z trenerem zgodziła się na taki układ. W sumie 3 miejsce nie jest złe, do ligi się dostaną, a potem już śmiało mogą wygrać. Przebrane opuściły szatnię i wróciły do swoich domów. Yvonne wróciła po rzeczy do Jess, posiedziała u niej 2 godziny i wróciła do siebie, żeby się trochę przygotować przed przyjściem Natha. Nastawiła pranie, już za dużo ubrań się nazbierało. Wzięła orzeźwiającą kąpiel, umalowała się i przebrała. Teraz pozostało czekać na chłopaka.
Parę minut po 19 Yv usłyszała dzwonek do drzwi. Otworzyła drzwi i oparła się o nie. Na widok chłopaka na jej twarzy pojawił się uśmiech, Nathan też się uśmiechał.
- Tak wcześnie? Myślałam, że się spóźnisz – Yv zaczęła droczyć się z chłopakiem.
- To źle? Jak chcesz mogę przyjść trochę później – mówiąc to cofnął się do tyłu.
- Chyba śnisz – powiedziała Yv stanowczym tonem i przyciągnęła Nathana do siebie.
- Nie mogłem się doczekać – szepnął.
Yv zamknęła drzwi na klucz. Chłopak podszedł do niej delikatnie popychając na drzwi. Ona ponownie przyciągnęła go do siebie opierając ręce na jego ramionach, a ich twarze złączyły się w namiętnym pocałunku. Po chwili Yvonne delikatnie odepchnęła Nathana od siebie. Chłopak zrobił urażoną minę ale Yv dała mu całusa i pociągnęła za rękę do kuchni.
- Czego się napijesz? – zapytała – Woda, sok, herbata… Alkohol?
- Alkohol? – rozweselił się Nath – Zależy co masz.
- Tylko wino ….
- Nie dobrze, czekaj, skoczę do sklepu – zakomunikował Nath i wyszedł.
- Tylko nie myśl, że uda Ci się mnie upić – zawołała za nim.
Poszła do salonu i usiadła na kanapie. Chłopak wrócił 10 minut później. Na ławie postawił sześć butelek piwa. Yvonne uśmiechnęła się tylko i poszła do kuchni po szklanki i otwieracz.
- No co? Ja nie będę pić z butelki – oznajmiła widząc minę Nathana.
Rozsiedli się na kanapie pijąc przy tym trunek. Między czasie obsypywali się całusami i pocałunkami bądź też opowiadali sobie różne rzeczy ze swojego życia. Można by pomyśleć, para idealna. Wreszcie opróżnili wszystkie butelki, alkohol trochę szumiał im w głowach.
Było późno, Nath odstawił ostatnią butelkę i przysunął się do Yv, oczy mu błyszczały. Musnął jej wargi, a dziewczyna odwzajemniła pocałunek, który trwał kilka dłuższych chwil. Nathan całował Yv coraz namiętniej, aż w końcu pocałunek ten był pełny pożądania. Powoli chłopak zaczął całować jej szyję.
- Nath – jęknęła Yv oszołomiona jego pieszczotami – Chodźmy do pokoju ….
Powoli wstali, Nath nie wypuszczał z objęć Yvonne. Po ciemku weszli do pokoju dziewczyny, a chłopak odwrócił ją do siebie przodem. Rozsunął suwak jej bluzy i zsunął ją z jej ramion. Dziewczyna to samo zrobiła z jego bejsbolówką. Popchnął ją na łóżko i sam usiadł na niej okrakiem. Ręce oparł przy jej głowie i pochylił się nad nią. Kontynuował pieszczoty, całował jej szyję, ramiona. Po kilku minutach role się odwróciły, teraz Yvonne siedziała na Nathanie, który trzymał ręce na jej udach i obsypywała go pocałunkami błądząc dłońmi po jego klatce. Po kolejnych paru minutach Yv położyła się na plecach, a Nathan szepnął jej do ucha.
- Kocham Cię.
- Też Cię kocham – również szepnęła Yv i wtuliła się w chłopaka. 


Ten rozdział jest stanowczo za długi O.O
Komentujcie ;D

9 komentarzy:

  1. fantastyczne :D
    czekam na kolejne z niecierpliwością ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awww...Rozmarzyłam się :P
      Pisz długie , bo tak ciekawiej !!!

      Usuń
  2. ja tu dam za dlugi! im dluzszy tym lepszy ;p swietne ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Romantycznie ! ;* .. Podoba mi się ; ]

    OdpowiedzUsuń
  4. I znów, gdy czytam Twoje opowiadanie moja wyobraźnia działa ;* Suuper!! xD
    Pisz dalej... ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. jak już myślałam, że te pieszczoty się inaczej skończą xd
    świetny rozdział Kinqa :) i czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. super :) uwielbiam takie sceny romantyczno-erotyczne .

    OdpowiedzUsuń
  7. ahhhhhhh... SUPER!

    OdpowiedzUsuń
  8. ah świetny rozdział <3
    - hilal

    OdpowiedzUsuń