Dziewczyna wróciła do mieszkania i od razu wzięła się za robienie animacji. Na jej skończenie miała jeszcze 4 dni, czyli do soboty, ale samo wykonanie było dość trudne i pracochłonne. Otóż w sobotę miała się stawić w szpitalu na operację. Dlatego też te 4 dni mijały w tym samym schemacie. Rano jechała do Nathana robić mu zastrzyki i po godzinie była z powrotem u siebie.
Ostatniego dnia jako, że zabrakło jej pomysłów jak odwrócić uwagę Natha, kazała mu śpiewać. Szybko wybrał piosenkę i zaczął śpiewać tym samym przyglądając się Yvonne.
- Odwróć głowę – poprosiła speszona. Chłopak tylko się uśmiechnął i pokręcił głową na znak protestu.
Właśnie przygotowywała zastrzyk kiedy Nathan śpiewając zaczął „wyć”. Chociaż tak naprawdę bardzo jej się to podobało, to było takie podniecające. Z wrażenia upuściła strzykawkę. Chciała ją podnieść ale on był szybszy.
- Nie spodziewałem się takiej reakcji – zaczął.
- Czyli jakiej? – Yvonne próbowała udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku.
- Kłamiesz, tak naprawdę lubisz jak śpiewam, a mój głos potęguje twoje odczucia – oznajmił po czym dziewczyna wbiła mu igłę w ramię. Nathan syknął – Nie mogłaś delikatniej?
- Trzeba było mnie nie denerwować.
- Ja tylko stwierdziłem fakty…
- Nic o mnie nie wiesz – przerwała mu – Myślisz, że jak jesteś gwiazdą to wszystkie dziewczyny na Ciebie lecą. Wiedz, że nie wszystkie - dodała po czym wstała i wyszła z pokoju chłopaka.
Przed wyjściem poprosiła jeszcze Jess, żeby sprawdziła następnego dnia, czy dostała się na studia, bo ona będzie w tym czasie w szpitalu. Pożegnała się i wróciła do domu.
Całą drogę myślała o sytuacji w pokoju Nathana. No dobra, uwielbiała jego głos, miała prawo tak zareagować, a on wyobraził sobie nie wiadomo co. Nie myślała na razie o nim jak o chłopaku, z którym mogłaby być, tylko jak o koledze. „Mój przyszły chłopak nie będzie miał łatwo mnie zdobyć” pomyślała i uśmiechnęła się.
W sobotni poranek wstała zanim zadzwonił budzik. Jak co ranek wybrała sobie ubrania, uczesała się, zjadła śniadanie. Rzeczy potrzebne w szpitalu spakowała wczoraj wieczorem. Przed wyjściem sprawdziła wszystko. Klucze od mieszkania zostawiła u sąsiadki, miłej starszej pani informując ją, że przyjdzie odebrać je za tydzień. Gdy zjawiła się w szpitalu zrobiono jej wszystkie podstawowe badania. Ustaliła z lekarzem resztę szczegółów i tego samego dnia zabrano ją na blok operacyjny. Yvonne się nie bała, gdyż wiedziała, że jej to pomoże. Dostała zastrzyk, a po paru minutach zasnęła.
Obudziła się następnego dnia z wielkim bólem głowy. Leżała na szpitalnym łóżku w białej sali. Nie było to przyjemne uczucie. Po jakimś czasie przyszedł lekarz z pielęgniarką, od której dostała leki przeciwbólowe. Zbadał ją, sprawdził szwy, zapisał coś na tabliczce i wyszedł ta szybko jak się pojawił. Dziewczyna całe przedpołudnie spędziła nudząc się. Chwilę przed porą obiadową zjawiła się Jessica.
- Hej – przywitała się – Przyniosłam Ci owoce – oznajmiła i zaczęła wyjmować je z torby.
- Cześć. Dzięki za owoce i, że do mnie wpadłaś. Samemu można się zanudzić.
- Jak się czujesz? – zapytała Jess.
- Jeszcze mnie trochę głowa boli, a po za tym bardzo dobrze – odpowiedziała Yvonne i zaczęła obierać pomarańczę.
- Byłam wczoraj na uczelni. Obie się dostałyśmy. Jutro zaczynają się pierwsze zajęcia.
- Świetnie. Do soboty raczej nie uda mi się wyjść ze szpitala.
- Przecież wiem. Wytłumaczę Cię – obie dziewczyny posłały sobie uśmiech.
- Nie chcę być wścibska ale zastanawia mnie, co się stało między tobą i Nathanem w piątek…
Yvonne westchnęła i opowiedziała Jess wszystko wraz ze swoimi przemyśleniami na temat jej i Natha.
- Ja go normalnie zamorduję! – oburzyła się Jessica – Jak on mógł!
- Spokojnie, przecież nic się nie stało. Mam nadzieję, że zrozumiał i to się więcej nie powtórzy. I obiecaj, że nic mu nie powiesz – poprosiła Yvonne.
Jess się zgodziła. Potem dziewczyna opowiedziała o swoich problemach z chłopakiem, a dokładnie z Jayem, kumplem Nathana. Otóż, Jess była nim szaleńczo zauroczona, a on nie zwracał na nią uwagi. Razem ponarzekały na płeć męską. Potem rozmawiały o piłce ręcznej. I tak zleciało im całe popołudnie. Dziewczyny przytuliły się na pożegnanie i Jessica wyszła.
rozdział naprawdę jest super!
OdpowiedzUsuńczekam na next :)
Świetne :) Czekam na nexta ;)) Ciekawe jak bd relacje między Yvonne a Nathen :)
OdpowiedzUsuńRównież zapraszam na mojego bloga ;dd
bardzo fajny rozdział :) następny dawaj ;)
OdpowiedzUsuńlove.
świetne ; )
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny rozdział ;*