piątek, 6 stycznia 2012

Rozdział 3.

Yvonne rozmawiała z lekarzem półtorej godziny. Gdy wyszła była zmęczona ale jednocześnie szczęśliwa. Dowiedziała się, że po upływie 3 tygodni i operacji kolana powinna wrócić do pełnej sprawności. Z uśmiechem na twarzy wróciła do domu i zadzwoniła do Jess informując ją, że przyjmuje jej propozycję. Chwilę potem dostała sms’a z adresem koleżanki. Wykonała też telefon do Johna, swojego przełożonego w sprawie animacji, której projekt znalazła w skrzynce na listy i rozsiadła się na kanapie włączając telewizor. Poskakała po kanałach, by znaleźć jakiś godny uwagi. Zostawiła na muzycznym i nie zdążyła odstawić pustej szklanki, gdy wypuściła ją z dłoni na widok… Nathana. Obejrzała cały teledysk nie mrugając okiem. Była pod wielkim wrażeniem nie tyle piosenki, co głosów chłopaków. Jej serce biło jak oszalałe. Po piosence wyłączyła telewizor i wzięła laptopa. Chciała zacząć robić animację lecz nie mogła się skupić. W myślach miała ciągle tą piosenkę. Wkurzona sama na siebie wyłączyła program do animacji i zaczęła poszukiwania reszty piosenek. Z każdą kolejna zakochiwała się w zespole tym samym za wszelką cenę odsuwała od siebie myśli, że mogłaby się zakochać w którymś z chłopaków, a dokładnie w Nathanie.
- Faceci to świnie – przypomniała sobie polskie powiedzenie.
Resztę dnia spędziła przed laptopem chcąc nie chcąc słuchając piosenek The Wanted. Nie była w stanie wyłączyć laptopa, to było silniejsze od niej dopóki nie zadzwoniła komórka Yvonne. Tym razem dzwonił tata dziewczyny. Rozmawiali długo i o wszystkim. Dziewczyna cieszyła się, że może znów pogadać z tatą. Ale w pewnym momencie tata Yvonne powiedział, że jej były chłopak się o nią pytał na co uśmiech znikł jej z twarzy. Pożegnała się z tatą i rzuciła komórką, która wylądowała na podłodze. Zdenerwowana wyłączyła laptopa, podniosła telefon i pomaszerowała do łazienki. Wzięła szybki prysznic i poszła do sypialni się położyć. Długo wierciła się w łóżku nie mogąc zasnąć. W końcu usiadła na jego brzegu i się rozpłakała, dała upust emocjom i wspomnieniom. Jej były chłopak, Hubert, bardzo go kochała, byli razem 3 lata ale ją zdradził. Nie tak dosłownie, ale całował się z inną.
Wreszcie usnęła. Obudził ją budzik ustawiony na godzinę 8. Zwlokła się z łóżka. O dziwo nie musiała podpierać się na kuli. Podeszła do szafy i wybrała z niej czarne spodnie, różowy top i szarą bluzę. Przebrała się, umalowała, uczesała. Na śniadanie zjadła 2 kanapki i wypiła herbatę. Umówiła się z Jessicą, że przyjedzie na 9, było za 20. Założyła adidasy i kurtkę i wyszła z mieszkania. Tym razem pojechała samochodem.
Przed drzwiami mieszkania pojawiła się punktualnie. Zapukała. Drzwi otworzyła Jess:
- Cześć. Wchodź – zaprosiła ją Jess i dodała po chwili – Napijesz się czegoś?
- Nie, dzięki. Jestem tylko na chwilę. Zrobię zastrzyk Nathanowi i wracam do siebie, mam zlecenie.
- Wyjdziesz dopiero jak uda Ci się go przekonać, jest strasznie uparty.
- Poradzę sobie. Gdzie jest?
- Nie będę z Tobą wchodziła, bo nie chcę słuchać jego krzyków – podała Yvonne zastrzyk i wskazała drzwi pokoju Natha.
Yvonne ostrożnie otworzyła drzwi i weszła do pokoju. Chłopak leżał w łóżku przykryty po same uszy. Oglądał telewizję ale gdy zobaczył, że ktoś wchodzi wyłączył.
- Cześć – przywitała się Yvonne.
- Hej, już myślałem, że to Jess – dziewczyna uśmiechnęła się tylko.
Chłopak przyglądał się chwilę dziewczynie. Przerwał milczenie.
- Tak się zastanawiam, czy my się znamy.
- Wczoraj w szpitalu się poznaliśmy – uśmiechnęła się.
- Racja. Siadaj, nie stój tak. Przypomnij mi swoje imię – poprosił.
- Yvonne.
- Nathan, miło mi.
- Mi również. Przyszłam na prośbę twojej siostry – mówiąc to pokazała mu strzykawkę. Chłopak zasępił się.
- Wiem, że mnie to nie ominie ale to boli… - jęknął.
- Będzie bolało, jeśli będziesz o tym myślał i będziesz spięty.
- Łatwo Ci mówić. Na samą myśl mam ciarki i robi mi się gorąco.
- Taki duży facet a boi się małej igły – zaśmiała się Yvonne chcąc rozluźnić atmosferę.
- Nie śmiej się – ostrzegł Nath.
- Pokaż ramię – chłopak popatrzył na nią, by się upewnić – No szybciej – ponagliła.
Z wielkim bólem odsłonił swoje ramię. Dziewczyna przejechała palcami po jego ciele, które było bardzo gorące.
- Zaraz wracam – oznajmiła i wyszła. Wróciła po chwili niosąc w ręku mały ręcznik – zsuń kołdrę.
Nathan był zdziwiony ale wykonał polecenie. Oczom dziewczyny ukazał się nagi tors. Yvonne chwilę patrzyła się na to zjawisko przypominając sobie jednocześnie wczorajszy teledysk. Uśmiechnęła się do siebie na reakcję swoich szalonych myśli. Mokrym ręcznikiem dotknęła ciała chłopaka. Po jego minie wywnioskowała, że się mu to podoba. Chciała w ten sposób zbić choć trochę temperaturę. Nathan zamknął oczy a dziewczyna nadal błądziła po jego torsie i ramieniu.
- Gotowe – powiedziała w końcu.
- Ale co? – chłopak nie rozumiał.
- Nawet nie poczułeś jak zrobiłam Ci zastrzyk – uśmiechnęła się.
- Jesteś aniołem – rzekł po chwili, był w szoku – Dziękuję.
- Nie ma sprawy, a teraz się zmywam. Mam swoje sprawy, wpadnę jutro.
- Będę czekać. Cześć.
Yvonne posłała mu uśmiech i wyszła z pokoju. 

5 komentarzy:

  1. super! ;*
    czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo Fajne. Czekam na następny rozdział !

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam ! ;**
    Takie inne, oryginalne. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. nawet nie masz pojęcia jak mnie wciągnęłaś tym opowiadaniem :) czekam na kolejny rozdział ;p

    OdpowiedzUsuń