niedziela, 1 stycznia 2012

Rozdział 2.

Siedziały obie w ciszy, którą jednak przerwała Jessica.
- Chyba nie jesteś stąd, przynajmniej tak wywnioskowałam z twojego akcentu – zaczęła nieśmiało.
- Trafna uwaga – uśmiechnęła się Yvonne – Jestem Polką, przyjechałam pod koniec sierpnia na leczenie, studia i do pracy, a między czasie chcę wrócić do piłki ręcznej.
- Szykuje się długi pobyt skoro takie ambitne plany.
- To prawda, chce tu zostać, czy na zawsze czas pokaże.
- A te kule? Mam rozumieć, że kontuzja kolana?
- Dokładnie tak. To był ostatni mecz, wygramy to przechodzimy do reprezentacji. No i wygrałyśmy, dziewczyny przeszły tyle, że beze mnie. Ja z kontuzją nie miałam szans nawet na to, żeby wrócić do gry. Mogłabym chodzić ale nie grać. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym zrezygnować z piłki. Więc jestem tutaj. Wariatka ze mnie, nie?
- Nie, wcale tak nie myślę. Nawet Cię rozumiem – pocieszyła ją Jess – Też gram w piłkę ręczną i szczerze Cię podziwiam. Nie chciałabym być na miejscu mojego brata, gdybym miała kontuzję – zaśmiała się na samą myśl, Yvonne próbowała sobie to wyobrazić i również się uśmiechnęła – A na jakie studia się wybierasz? – kontynuowała.
- Studia informatyczne, z tego co czytałam to ta uczelnia jest jedyną w Londynie. Wczoraj pisałam testy wstępne, ciekawe czy się dostanę.
- Co za zbieg okoliczności! Ja też chciałabym się tam dostać. Dziwne, że Cię nie zauważyłam.
- Wczoraj byłam bez kuli, a dzisiaj już nie szło bez nich iść, straszny ból. Zanim wyszłam z domu musiałam zrobić sobie zastrzyk – na to ostatnie zdanie Jess się wzdrygnęła.
- Sama? – szepnęła, na co Yvonne pokiwała jej głową – Nie boję się zastrzyków w porównaniu z moim bratem, ale przeraża mnie myśl, że miałabym sama sobie wbić igłę …
- Wolę to zamiast leżenia w szpitalu. Zresztą i tak czeka mnie tygodniowy pobyt, zależy tylko od lekarza kiedy operacja.
- Fakt, to nie jest przyjemne. Będę mogła Cię odwiedzić?
- Jasne, przecież nie mogę Ci zabronić.
- Spróbowałabyś tylko – odpowiedziała Jess i obie wybuchły śmiechem – Fajnie mi się z tobą rozmawia – dodała po chwili.
- Mi również… - drzwi gabinetu otworzyły się i pojawił się w nich Tom.
Chłopak poprosił Jessicę do gabinetu. Grzecznie przeprosiła Yvonne i znikła za drzwiami. Po kilkunastu minutach drzwi znowu się otworzyły ale tym razem wyszła z niego cała trójka. Co dziwne, ani Jess, ani Tom nie podtrzymywali …. „Zaraz, jak on miał na imię?” zastanawiała się Yvonne. „Nathan, no tak”.  Nikt go nie podtrzymywał. Widocznie czuł się trochę lepiej ale był bardzo blady. Chłopak usiadł na krześle, a Jess popatrzyła na niego wściekłym wzrokiem, który zaraz skierowała na Toma.
- Dziękuję – szepnął Nathan.
- Na razie mi nie dziękuj, zobaczymy jak się będziesz sprawował przez ten tydzień.
- Będę grzeczny, obiecuję – oznajmił Nath.
- Dobra, spadać do samochodu, zaraz przyjdę – nakazała im Jess, po czym obaj wyszli.
- Ale Ty dla nich miła jesteś – skarciła dziewczynę Yvonne.
- Bo mnie zdenerwowali. Lekarz chciał Nathana zatrzymać w szpitalu pod kroplówką, bo ma jakieś groźne przeziębienie, a ten jak to usłyszał mało z krzesła nie spadł. Zaczął się wykręcać, pytać, czy nie ma innego wyjścia. Otóż jest inne wyjście. Nath będzie leżał przez tydzień w łóżku w domu i codziennie będzie dostawał zastrzyki. Nawet nie spytał, co ja o tym myślę. W dodatku nie wziął pod uwagę tego, kto mu będzie te zastrzyki robił. A Tom go poparł. Kurczę, tak to miałabym przez tydzień spokój…
- Nie dziwię się mu, zrobiłabym tak samo.
- I Ty przeciwko mnie?
- Skądże – zaprzeczyła Yvonne.
- Tak się zastanawiałam, czy może Ty byś nie miała nic przeciwko, żeby mu te zastrzyki robić? – powiedziała ostrożnie Jessica – Bym się trochę na nim zemściła.
- Tak, a potem Nathan będzie zły na mnie. Zastanowię się.
- Dzięki! Daj komórkę, zapiszę Ci swój numer. Masz czas do jutra. Jak podejmiesz decyzję, dzwoń.
- Jasne. A teraz idź już, czekają na Ciebie.
- Ok, ja też Cię nie zatrzymuję – powiedziała Jess, przytuliła nową koleżankę i wyszła, a Yvonne skierowała się do gabinetu lekarskiego.

5 komentarzy:

  1. Strasznie chcę się dowiedzieć, co będzie dalej z zastrzykami xD Po prostu super rozdział! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A gdzie będą te zastrzyki ?? Hehe bardzo ciekawy rozdział :) Zapraszam również do mojego bloga ::


    http://thestoryofthewanted.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. No też się zastanawiam gdzie ? :P

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny :) dawaj następny :D
    love.

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny rozdział! jak to czytałam to przypomniało mi się jak sama chodziłam o kulach z powodu kontuzji kolana... bardzo mi się podoba ten nowy pomysł na opowiadanie. jest taki życiowy :)

    OdpowiedzUsuń