W ciszy przemierzali korytarze. Przy drzwiach do szatni stał oparty o ścianę Jay. Jego mina była pełna zdziwienia, gdy zobaczył twarz Yvonne.
- Nie mogłeś jej obronić? – zapytał Jay Natha.
- Wiesz, przed drzwiami raczej nie mógł – odpowiedziała mu Yv i weszła do szatni.
W szatni była cała drużyna.
- Yvonne! Co Ci się stało? – pierwsza krzyknęła Jessica, a w ślad za nią poszły inne dziewczyny.
- Powiem ale ma być cisza! – Yv uspokajała koleżanki.
Gdy reszta dziewczyn zajęła swoje miejsce Yv opowiedziała im wszystko. O Hubercie, bo to od niego się wszystko zaczęło, o problemach, ciągłych kłótniach w drużynie, nie zgraniu podczas meczów. Jess w tym czasie opatrywała jej ranę. Dziewczyny słuchały uważnie i z każdą chwilą były w coraz większym szoku.
- Tak więc, uważajcie na nie, są zdolne do wszystkiego. Śmiem nawet twierdzić, że Patrycja, ich kapitan, że to ona mnie sfaulowała powodując kontuzję kolana. Chciała mnie wykluczyć z drużyny, i udało jej się to – zakończyła Yvonne.
- Ale teraz jesteś z nami i cieszymy się z tego powodu. Na nas nie będziesz narzekać – powiedziała Eve z poważną miną, a wszystkie dziewczyny się zaśmiały.
- I o chłopaka też nie musisz się martwić, mój brat na pewno jest zainteresowany – oznajmiła Jessica z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Zaraz oberwiesz – powiedziała Yv i rzuciła piłką w przyjaciółkę, bez skutku, gdyż Jess zdążyła ją złapać.
- Jak możesz, rzucać w koleżankę piłką? – oburzyła się Jess i wybuchnęła śmiechem.
- Dobra dziewczyny, chyba czas iść na salę – oznajmiła Ana przez śmiech.
Tymczasem u Nathana i Jaya
- Co się stało? – pytał Jay przyjaciela, gdy Yvonne zniknęła za drzwiami.
Nathan nadal nie mógł dojść do siebie po tym, co zobaczył.
- Nathan, powiesz mi wreszcie? – dopytywał Jay.
- Czekaj cierpliwie – upomniał go Nath – Nie uwierzysz – i opowiedział wszystko.
- Dwa razy ją znokautowała? –nie dowierzał Jay.
- No przecież powiedziałem, żebyś ty ją widział…
- Tak, to musiał być piękny widok – zaśmiał się Jay i zapanowała cisza – Nathan, słyszysz? Dziewczyny o Tobie mówią – oznajmił i przystawił ucho do drzwi, Nath zrobił to samo – Yv rzuciła w moją Jessicę.
- I dobrze zrobiła – po czym Jay dał mu sójkę w bok.
Z uśmiechami na twarzy odsunęli się od drzwi, gdy usłyszeli, że dziewczyny będą zaraz wychodzić.
Dziewczyny wyszły z szatni, a Nathan z Jayem podeszli do Jessicy i Yvonne.
- Trochę lepiej wyglądasz – szepnął Nath Yv do ucha.
- Teraz, a jutro będzie wielkie limo. I nie zdziw się, jeśli nasz trening będzie „trochę” brutalny – poinformowała Yv.
- Bardziej niż to co dziś widziałem? – zapytał Nathan.
- Tak – westchnęła Yvonne.
- Uważaj na siebie, proszę.
- Postaram się – po czym chłopak mocno ją przytulił i pociągnął Jaya na trybuny.
Obie drużyny rozpoczęły swoje rozgrzewki. Yvonne co raz to posyłała mordercze spojrzenia dziewczynom z drugiej drużyny. One też nie pozostawały dłużne. W końcu trenerzy wybrali składy, Yvonne przypomniała koleżankom, na co mają w szczególności uważać i rozpoczęły mecz. Gra była spokojna ale tylko do przerwy, gdy okazało się, że drużyna Yv ma kilka punktów przewagi. Czuła w powietrzu napięcie, że teraz będzie tylko gorzej. Po kilku minutach przerwy rozległ się gwizdek. Drużyny ponownie weszły na boisko.
Pierwszą bramkę w tej połowie zdobyła drużyna Patrycji. Oczywiście nie obyło się bez faulu. Yv doskonale wiedziała, że w Polsce tylko taką grę cenią. Postanowiła robić to samo, co przeciwniczki. Pamiętała trochę technik, więc, gdy kolejne jej koleżanki zostały sfaulowane ona odwdzięczała się tym samym. Aż w pewnej minucie gry Patrycja podcięła Jessicę tak, że ta upadła i nie mogła wstać. Reszta podbiegła do niej wraz z Jayem, który podniósł ją z podłogi. Yvonne widziała, jak jej przeciwniczka przybija piątkę z przyjaciółkami i nie hamując złości wzięła piłkę.
- Patrycja! – krzyknęła i wycelowała w nią. Piłka idealnie trafiła w twarz dziewczyny.
- Jeszcze się policzymy! – odpowiedziała Patrycja.
Trenerzy ogłosili koniec treningu i wygłosili ostre reprymendy podopiecznym.
- Yvonne, przenocujesz dziś u mnie? – zapytała Jess przyjaciółkę, gdy przebierały się w szatni – Nie chcę zostać sama z Jayem i Nathem.
- Z Jayem?
- Oświadczył, że będzie się o mnie troszczył, a przecież nic mi nie jest.
- Jasne. Nie, nic Ci nie jest, tylko nie możesz sama stanąć.
- Jutro obejrzy mnie lekarz, pasuje?
- Pasuje – odpowiedziała Yvonne.
Jay zaniósł Jess do samochodu, a sami pojechali z Yv do swoich mieszkań po ubrania.
Gdy tylko weszli do mieszkania Jessici i Nathana, Yvonne zajęła się swoją przyjaciółką. Zrobiła zimny okład, nasmarowała kremem bolącą nogę i mocno zabandażowała, żeby zmniejszyć ból. Jay z Nathanem zrobili w tym czasie kanapki na kolację.
Obie dziewczyny nie mogły zasnąć, najpierw rozmawiały, Yv opowiadała jej wszystko o sobie, o życiu w Polsce. Potem nastała cisza, którą przerwał Jay wchodząc do pokoju Jessici.
- Nathan na Ciebie czeka – szepnął w stronę Yv i posłał jej uśmiech. Dziewczyna zwlokła się z kanapy i wyszła, zostawiając Jay i Jess samych.
Nath siedział w salonie i bawił się komórką. Uśmiechnął się, gdy zobaczył Yv.
- Jestem – szepnęła i usiadła obok chłopaka – Tylko nie gadajmy o dzisiejszym dniu.
- Ok, ale muszę przyznać, że mnie zaskoczyłaś.
- Daj spokój, pierwszy raz uderzyłam dziewczynę…
- Jak na pierwszy raz było całkiem nieźle – oznajmił, a uśmiech nie znikał z jego twarzy.
- Skończ – powiedziała i oboje spojrzeli sobie w oczy.
Nathan objął ją ramieniem i delikatnie pocałował. Chwilę potem ten pocałunek zamienił się w pocałunek namiętny i pełny pożądania.
- Jay raczej nie zostawi teraz Jess, więc nie masz gdzie spać – szepnął Nath, gdy łapali oddech.
- Jakieś propozycje? – zapytała Yvonne i ujrzała błysk w oczach chłopaka.
- Chodź do mnie.
- Wiedziałam – szepnęła i dała mu buziaka.
Wstali z kanapy. Chłopak objął Yv od tyłu w tali i całował w szyję, gdy szli do jego pokoju. Położyli się na łóżku, Yvonne wtuliła się w Nathana. W jego silnych ramionach poczuła się bezpiecznie, zapomniała o wydarzeniach dzisiejszego dnia, a po chwili zasnęła.
_________________________________________________________________________________________
Rozdział nie wyszedł do końca tak, jak chciałam ale jest ;)
Komentujcie ;D
Świetny rozdział ! ;) . Czekam na dalsze ♥
OdpowiedzUsuńSuper ..ale szkoda mi siostry Natha ...;D
OdpowiedzUsuńsuper
OdpowiedzUsuńnie do końca wyszedł? nie wierzę ;D świetny :*
OdpowiedzUsuńsuper ;*
OdpowiedzUsuńczekam na next :D
Świetny :)
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba :D
Usuńjaki sprytny, od razu jej spanie u siebie zaproponował :)
OdpowiedzUsuńświetny rozdział, jak zwykle i czekam na kolejny ;*