.Yvonne pomału otworzyła oczy. Całą noc spędzili na kanapie przytuleni do siebie i okryci kocem. „Widocznie Nath nas przykrył” pomyślała dziewczyna i pocałowała delikatnie chłopaka, a ten uśmiechnął się i otworzył oczy. Yv spojrzała na zegarek, było parę minut po 8.
- Dlaczego mnie nie obudziłeś? – skarciła go.
- Dzień wolnego by Ci nie zaszkodził – rzucił jej niewinną propozycję.
- Kusząca propozycja ale dziś nie skorzystam – dała Nathanowi buziaka w policzek i wstała z kanapy.
- Szkoda, w takim razie zobaczymy się dopiero po południu – powiedział idąc za nią do kuchni.
Dziewczyna posłała mu pytające spojrzenie.
- Będziemy dziś nagrywać. Niedługo Jay po mnie przyjedzie, przebiorę się i do studia.
- Ale na trening przyjdziesz? – Yvonne chciała się upewnić, Nathan pokiwał głową.
Nalała sobie i chłopakowi wody.
- O czym myślisz? – zapytała Natha, który stał oparty o lodówkę intensywnie nad czymś myśląc.
- Nie daje mi spokoju, co powiedział Ci wczoraj David. Bo wiesz, nie chciałbym się z nim bić, na przykład.
- Żartujesz sobie?
- Nie, mówię całkiem serio… - nie dokończył, bo rozległ się dźwięk komórki. Nathan odczytał smsa – To Jay, czeka na dole.
- Skoro musisz iść – podeszła do Nathana, zarzuciła mu ręce na szyję i pocałowała. Chłopak odwzajemnił pocałunek.
- Uważaj na Davida – szepnął, gdy odsunął swoją twarz od twarzy Yv.
- Jasne, zazdrośniku – odpowiedziała i uśmiechnęła się.
Nathan jeszcze raz pocałował ją w usta i wyszedł z mieszkania. Yvonne zaraz napisała smsa do Jess.
„Przyjedź po mnie”
Zaraz dostała odpowiedź: „OK”
Szybko umyła się, ubrała, uczesała i umalowała. I kolejny raz opuściła mieszkanie bez śniadania.
- Zapowiada się mega nudny dzień – oznajmiła Jessica, gdy wchodziły do budynku, a Yvonne tylko przytaknęła.
Przez resztę zajęć nie odzywały się do siebie zbyt często. Yv zdawała sobie sprawę, że jej przyjaciółka rozpamiętuje wczorajszy wieczór spędzony z Jayem, gdyż sama robiła to samo. Ten wieczór może nie był wyjątkowy ale był bardzo miły. Uśmiechnęła się do siebie na wspomnienie, gdy w głosie Nathana dało się wyczuć zazdrość.
Po zajęciach wróciła do mieszkania. Jess umówiła się ze swoją mamą i powiedziała, że spotkają się na treningu. Yv uszykowała torbę z ciuchami i położyła się na kanapie z takim skutkiem, że zasnęła. Obudził ją dopiero dźwięk komórki. Dzwoniła Jess.
- Sorry, zasnęłam, będę za 15 minut – powiedziała i rozłączyła się. Złapała swoją torbę i wybiegła z mieszkania.
Tak jak powiedziała, na miejscu była 15 minut później. Przed salą czekał na nią nie kto inny tylko Nathan. Dziewczyna dała mu buziaka i pociągnęła za sobą. Właśnie szli korytarzem, gdy ktoś otworzył gwałtownie drzwi tak, że Yvonne nie zdążyła odskoczyć w bok i wpadła na nie z impetem. Po czym zamroczoną zdążył przytrzymać Nath, by nie upadła. Yv automatycznie przyłożyła rękę do oka, gdy poczuła strużkę krwi spływającą jej po policzku. Osoba, która otworzyła drzwi zaczęła przepraszać, proponowała nawet, że zaprowadzi Yvonne do pielęgniarki. Yv w pierwszej chwili chciała się zgodzić ale, gdy minął szok po zderzeniu z drzwiami rozpoznała głos swojej oprawczyni. Zacisnęła pięść i bez chwili namysłu podniosła się z kucek, by z całej siły uderzyć dziewczynę w twarz. Wszystko w Yvonne aż się gotowało, chciała jeszcze raz przyłożyć tej dziewczynie ale Nathan ją powstrzymał.
- Yv, uspokój się! Co Ci odbiło? – krzyczał ale dziewczyna mu nie odpowiedziała.
- Iwona, proszę, jak ty się zmieniłaś – powiedziała druga dziewczyna używając jej polskiego imienia i trzymając się za rozciętą wargę.
- Myślałaś, że ciągle będę taka naiwna jak w Polsce? Pomyliłaś się, ludzie się zmieniają, a w twoim przypadku tylko na gorsze – syknęła Yvonne, a Nathan z głupią miną przysłuchiwał się tej wymianie zdań.
Patrycja, bo tak miała na imię ta dziewczyna, kontynuowała dalej ale zmieniając temat.
- Nie próżnowałaś, szybko znalazłaś sobie kolejnego chłopaka. Już zapomniałaś o Hubercie? – zaśmiała się z ironią.
Do Yv dotarła straszna prawda. To z nią jej były chłopak ją zdradził. Ogarnęła ją rozpacz ale nie chciała płakać. Już pogodziła się ze stratą Huberta, zresztą, teraz miała Nathana. Postanowiła ukarać Patrycję. Jeszcze mocniej zacisnęła pięści.
- Ty suko! – krzyknęła Yvonne i w jednej chwili znalazła się przy niej ponownie wymierzając cios w jej twarz. Patrycja zatoczyła się i upadła.
Nathan tym razem nie musiał powstrzymywać Yv, gdyż sama podeszła do chłopaka.
- Chodźmy – szepnęła i z pogardą spojrzała na Patrycję.
Nathan nie rozumiał wiele z zaistniałej sytuacji ale z zatroskaną miną objął dziewczynę ramieniem i ruszyli w stronę szatni.
Dziękuję za prawie 5000 wejść na bloga ;**
świetne no! brak mi słów :D
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny ;)
Dokładnie brak słów!!! Normalnie takiego napięcia to dawno nie czulam przy czytaniu bloga !
UsuńCzekam na kolejny;***
Usuń[to ja Blondi^^]
Cudnee .. czekam na dalsze ! < 3
OdpowiedzUsuńświetne :D szybko dawaj następny :D
OdpowiedzUsuń