Jednak dziewczyna po chwili go odepchnęła i cofnęła się kilka kroków.
- Czego chcesz? – zapytała oschle, choć tak naprawdę nie chciała, by tak to zabrzmiało.
Nathan westchnął i przeczesał palcami swoją grzywkę. Spojrzał jej w oczy i zaczął.
- Gdy powiedziałaś mi o swojej zdradzie zraniłaś mnie, bardzo…
- Nath, nie chcę o tym rozmawiać – przerwała mu.
- Ale ja chcę, musisz mnie wysłuchać – powiedział stanowczo, a Yv zamilkła – To, że mnie zdradziłaś nie zmieniło faktu, że nadal Cię kocham. Nie musiałaś wyjeżdżać, lecz Twoja duma była ważniejsza. Tak, przesadziłem ale żałuję tych słów, poniosło mnie. Nie było dnia, żebym o Tobie nie myślał, nie tęsknił… Nawet nie raczyłaś się z nami kontaktować…
Słowa Nathana spowodowały, że w oczach Yv pojawiły się łzy.
- I nie wspomnę już o tym, że przez dwa lata ukrywałaś przede mną fakt iż mam syna… - dodał z wyrzutem.
- Skąd… Skąd wiesz? – szepnęła, a jedna łza spłynęła po jej policzku.
- Podsłuchałem, jak Natalie z Tobą rozmawiała… - nie dokończył, gdyż drzwi otworzyły się.
- Natalie? Co Ty tu robisz? – zapytał zdziwiony Nath.
- Przecież mówiłam, że przylecę następnym samolotem – oznajmiła uśmiechnięta dziewczyna.
Po jej słowach za drzwi wyłonił się mały chłopiec i od razu podbiegł do Yvonne wołając „Mama”.
Z perspektywy Nathana
Był zaskoczony nagłym przybyciem Natalie. A chwilę potem zobaczył małego chłopca biegnącego do Yvonne i wołającego „Mama”. Podążał za nim wzrokiem. Yv kucnęła i przytuliła brzdąca. „Mama, mama, to jej syn… Nasz syn” myślał Nathan.
- To ja Was zostawię – usłyszał jakby z oddali głos Natalie.
Nie mógł napatrzeć się na, od teraz, dwie najważniejsze osoby w jego życiu.
- Nathan, to James, Twój syn… - powiedziała Yv drżącym głosem.
Jej słowa były dla jego uszu jak muzyka. W jego oczach również pojawiły się łzy, łzy szczęścia.
- Idź do taty – usłyszał szept Yv do Jamesa, a chwilę potem chłopiec szedł w jego stronę.
Nath padł na kolana i mocno przytulił syna. Spojrzał na dziewczynę. Po jej policzkach płynął potok łez. Wziął chłopca na ręce i podszedł do niej. Wolną dłonią wytarł jej policzki.
- Przepraszam Cię Nathan, wybacz mi… - szlochała.
- Wybaczyłem – odpowiedział cicho – Kocham Cię, kocham Was – pocałował Yvonne i Jamesa w czoła.
- Też Cię kochamy… - dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie – Chodźmy stąd – poprosiła.
- Odwiozę Was do domu – zaproponował Nath.
Yv wzięła swoje rzeczy i wraz z Nathanem, który niósł Jamesa opuścili budynek radia. Wsiedli do samochodu dziewczyny, kierował Nath, bo ona była zbyt roztrzęsiona. Po 20 minutach wjechali na parking przed blokiem. Wysiedli z auta, chłopak oddał jej kluczyki. Dziewczyna z synem na rekach odwróciła się od niego i ruszyła do klatki schodowej. Lecz po kilku krokach przystanęła.
- Wejdziesz? – zapytała niepewnie odwracając się do niego przodem.
Nathan skinął głową na znak zgody i poszedł za nią. Weszli do mieszkania. Yvonne odłożyła swoje rzeczy na bok i poszła do kuchni zrobić coś do jedzenia. Natomiast mały James zaprowadził Nathana do swojego pokoiku, żeby ten się z nim pobawił. Z krzyków dochodzących z pokoju Yv wnioskowała, że obaj świetnie się bawią. Zawołała ich na kolację.
Po kolacji Yv zabrała chłopca do łazienki, by go wykąpać. Nath chciał jej pomóc ale wygnała go do salonu, gdzie chłopak włączył sobie telewizję. 20 minut później dziewczyna posadziła Jamesa obok Natha, który oglądał jakiś mecz.
- Włącz mu bajki – poprosiła.
Zrobił, o co prosiła. Yv chciała odejść ale złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie.
- Pogadajmy – poprosił.
- Ok, ale jak mały uśnie.
- Zgoda, poczekam.
Yvonne poszła do kuchni pozmywać po kolacji, a gdy wróciła z powrotem do salonu James spał, tak samo zresztą Nath. Wzięła delikatnie małego i zaniosła do łóżeczka. Pocałowała go w czoło, otuliła kołderką i opuściła pokoik.
- Nath… - obudziła chłopaka.
- Sorry, przysnąłem. To przez te bajki. Są bardzo interesujące – powiedział z ironią.
Na jego słowa oboje się zaśmiali.
- Ej, dobra, o czym chciałeś pogadać? – zapytała w końcu.
- Chcę wyjaśnić kilka spraw – rzekł poważnie – Wybaczyłem Ci, bo Cię kocham. Chcę od teraz mieć Was oboje przy sobie, a to znaczy, że wracasz ze mną do Londynu i nie chcę słyszeć sprzeciwu – zastrzegł widząc jej minę – I powiemy reszcie o małym, mam dość kłamstw…
- Zgadzam się na wszystko. Nathan, ja nie chciałam Cię zdradzić. Po prostu tak wyszło… Zawsze Cię kochałam.
- Nie wracajmy już do tego. Każdy popełnia błędy ale w końcu Ten na Górze karze nam wybaczać – uśmiechnął się do Yvonne.
Spojrzeli sobie w oczy i złączyli usta w namiętnym pocałunku. Potem wtuleni w siebie obejrzeli jakiś film i zasnęli.
Też uważacie, że za szybko ich pogodziłam?
Kolejna notka przyprawi Was o lekkie zdziwienie ;)
świetny rozdział!
OdpowiedzUsuńcieszę się, że znowu są razem :*
No rozdział jest cudowny i dobrze , że są razem !^^
UsuńJuż się nie mogę doczekać ...kolejnego !
rozdział boski :D
OdpowiedzUsuńcieszę się że są razem :)
Kocham ten rozdział !
OdpowiedzUsuńPopłakałam się gdy go czytałam !
Boooski ! ♥.♥
Rozdział na prawdę mi się podoba, ale chyba ich za szybko pogodziłaś. Ale z drugiej strony cieszę się, że są znów razem :D
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością na następny. Pisz szybciutko :P
Cieszę się, że znów są razem. :D :D
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału to jest świetny. ;*
Czkam na kolejny. :) <333
no może trochę za szybko, ale cieszę się, że są razem :D
OdpowiedzUsuńdziewczyno, ty masz ogromny talent! ; D
kocham cię! :*
"Ten na Górze" twierdzi, że twoje opowiadanie jest zajebiste :DD
OdpowiedzUsuńubóstwiam! :*
- Nika
Wzruszyłam się czytając ten rozdział... piękny! czekam na kolejne! :)
OdpowiedzUsuńświetny, brak mi aż słów ;*
OdpowiedzUsuńach , kocham po prostu <3
OdpowiedzUsuńale to jak Nath zobaczył małego było wzruszające : )
nieziemskie ;***