sobota, 3 marca 2012

Rozdział 27.

Yvonne nadal nie miała czego montować, zespół nagrał za mało ujęć. Gdy siedziała i się nudziła podeszła do niej Natalie.
- Jak było z Nathem? – zapytała.
- Nie powiem – oznajmiła Yv i uśmiechnęła się promiennie – Ale mogę Ci pokazać, co dostałam – tu wskazała na nadgarstek.
- Piękny… - westchnęła Natalie – On Cię bardzo kocha.
- Wiem, też go kocham – rzekła i nastała chwilowa cisza – Przyjechał się pożegnać, bo na miesiąc z resztą wyjechali do USA. Mamy miesiąc czasu, aby pozbyć się Mike’a i Paula i wrócić do Anglii.
- Yv, damy radę? Widziałaś, jacy są. I boję się, że się nie uda… - zaczęła Nati ale Yv jej przerwała.
- Uda się. Daj mi tylko trochę czasu, muszę obmyślić jakiś plan.
- Ufam Ci – oznajmiła Natalie i uściskała przyjaciółkę – Tak w ogóle, Harry się o Ciebie pytał.
- Nie chcę o nim słyszeć - Yvonne na słowa przyjaciółki zrobiła face palma.
- Pokłóciliście się? – dopytywała Natalie.
Yv nie odpowiedziała na pytanie, bo zobaczyła zmierzającego w ich stronę właśnie Harry’ego.
- Możemy pogadać? – zwrócił się od razu do Yvonne.
- To ja was zostawię – powiedziała Natalie i poszła do Zayna.
- Czego Ty jeszcze ode mnie chcesz? – zapytała Yv loczka.
- Chcesz tu rozmawiać, nie boisz się, że ktoś usłyszy?
Yvonne szybko przemyślała całą sprawę. Z jednej strony nie chciała nigdzie iść, gdyż bała się, że Harry może wykorzystać ich prywatność i chcieć czegoś więcej. Natomiast z drugiej, nie chciała, by ktoś ich podsłuchiwał. Chłopak ją podpuszczał.
- Dobra, chodź, tylko bez żadnych numerów – ostrzegła go i poszła za chłopakiem.
Szli w milczeniu po plaży, potem jakąś ścieżką pomiędzy wielkimi kamiennymi ścianami. Wreszcie Harry się zatrzymał. Przez chwilę stał do niej tyłem. Jednak odwrócił się tak szybko i niespodziewanie, że Yv aż się przestraszyła i oparła o skalną ścianę. Popatrzył na nią i zrobił kilka kroków w jej stronę.
- Mówiłam Ci coś – Yv również kilka kroków odsunęła się od loczka.
- Nie wygłupiaj się…
- A Ty co odwalasz? Przystawiasz się do mnie mimo iż mam chłopaka – przerwała mu. Była coraz bardziej zła.
- To nie ma teraz znaczenia.
- Co?! – krzyknęła – Idź się leczyć! – wykrzyczała, odwróciła się od chłopaka i ruszyła w drogę powrotną.
- Nie tak szybko – rzekł i złapał Yvonne za nadgarstek. Odwrócił ją do siebie i przyparł do skalnej ściany. Spojrzał jej w oczy i pocałował. Pocałunek nie trwał jednak długo, gdyż Yv odepchnęła chłopaka i wymierzyła mu policzek. Harry jednak nie dawał za wygraną. Skrępował jej ręce i wrócił do wcześniej przerwanej czynności. Yv nadal próbowała się wyrwać, lecz chłopak był za silny. Nie zostało jej nic innego, jak przeczekać. Nie odwzajemniała tego pocałunku. Była pewna, że jej się to uda. Niestety się przeliczyła. Już po kilku chwilach dołączyła do gry, w której ich języki tańczył razem. Uścisk Harry’ego zelżał, po czym jedna dłoń chłopaka wylądowała na jej biodrze, by po kolejnej chwili mogła wsunąć się pod bluzkę Yv. Nie poczuła jego dłoni błądzącej po jej plecach, która z czasem znalazła się na jej pośladku. Wtedy dopiero odezwały się myśli dziewczyny. Przerwała pocałunek.
- Harry! Tego już za wiele – powiedziała i odepchnęła go.
Yv była wściekła. Natomiast Harry był przeszczęśliwy. Było to doskonale widać po jego oczach.
- Tak nie może być, zrozum to wreszcie! – mówiła Yvonne podniesionym głosem bliska płaczu.
- Nic na to nie poradzę, kocham Cię! – bronił się chłopak.
- Nie Harry, nie kochasz mnie. Ubzdurałeś to sobie – chwila ciszy – Ranisz mnie, siebie, Nathana… Zaufał Ci, tak się nie robi kumplom.
Chciał coś powiedzieć ale się powstrzymał. Jeszcze chwilę patrzyli sobie w oczy, a potem chłopak zostawił ją samą, wrócił na plan. Dziewczyna osunęła się po ścianie i resztę dnia spędziła w tym miejscu. Miała ogromne wyrzuty sumienia, których nie mogła się pozbyć w żaden sposób. Nie pomagał nawet fakt, że to Harry wszystko zaczął.  Na plan wróciła dopiero, gdy zadzwoniła Natalie informując przyjaciółkę, że czas wracać. Pożegnały się z zespołem i wróciły do mieszkania.
- Yv, coraz bardziej się o Ciebie martwię – oznajmiła Natalie w samochodzie widząc zły nastój przyjaciółki.
- Nati, nie chce o tym rozmawiać – zakończyła temat Yvonne.
Gdy tylko weszły do mieszkania Yv poszła do swojego pokoju i rzuciła się na łóżko. Nie dane jej było długo poleżeć, gdy po około 25 minutach usłyszała dzwonek do drzwi. A po chwili głos mężczyzny w salonie.
- Gdzie twoja koleżanka? – zapytał Mike podniesionym głosem.
Yv opuściła pokój i znalazła się w salonie.
- Czego? – zapytała oschle.
- Gdzie byłyście wczoraj? – zapytał Paul.
- Wyszłyśmy do klubu – skłamała Yv.
- Do klubu możecie wychodzić tylko z nami – rzekł Mike.
- Nie miałam ochoty na twoje towarzystwo – oznajmiła na co Mike spoliczkował ją.  
- Każdy swój wolny czas masz spędzać ze mną – kontynuował.
Dopiero teraz Yv zauważyła, że Natalie i Paula nie ma w salonie
- Poszli do pokoju się zabawić – poinformował ją.
- Nie! Natalie, nie pozwól mu na to! – krzyczała Yv przez drzwi do jej pokoju.
Wtedy Mike szarpnął ją za rękę i próbował zaciągnąć do drugiego pokoju. Yvonne postanowiła zrobić wszystko, by tylko nie spędzić z nim nocy. Wyrwała rękę z jego uścisku i pognała z powrotem do salonu. Gdy tylko chłopak ją dopadł ponownie uderzył Yvonne w twarz. Na chwile ją to zamroczyło. Mike wykorzystał tą chwilę i zaczął się do niej dobierać. Dziewczyna odskoczyła od niego i zaczęła okładać go pięściami.
- Jeszcze się nie nauczyłaś dobrych manier?! – krzyknął i kolejny raz ją uderzył, tyle, że pięścią i o wiele silniej.
Yvonne się zatoczyła. Chciała się czegoś przytrzymać ale nie zdążyła i upadła na podłogę, wcześniej uderzając głową o kant szafki. Poczuła jeszcze strużkę krwi spływającą po jej czole i zemdlała…


Próbowałam wywołać jak najwięcej emocji ;D Nie wiem, czy się udało ;)

12 komentarzy:

  1. Aż mi się gorąco zrobiło na końcu!
    Rozdział jak zawsze świetny <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  2. omg o.o ty mnie tymi emocjami do zawału doprowadzisz xd i kolejna w takim momencie no xd ee tam, Cindy, Kate i Tiff ode mnie dowalą tym opryszkom tak, że się nie podniosą ;D świetny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział :)
    końcówka świetna

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać iż rozdział jest zniewalający .
    Udał ci się i jest czadowy ♥ ..

    OdpowiedzUsuń
  5. Full emocji no po prostu... ty to potrafisz człowiekowi ciśnienie podnieść XD
    Kłaniam się!
    Świetne!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Boski !! ;***
    Kocham twoje opowiadanie <333

    OdpowiedzUsuń
  7. Udało się ,bardzo dużo emocji,super poprostu

    zapraszam do mnie
    http://icantbelieveihadtosee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Emocji multum! ;D Płakałam i śmiałam się jednocześnie.xdd
    Dlaczego ja to tak kocham!? Nie ważne..;D
    Po prostu kocham! <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  9. i było bardzo dużo emocji ;*
    rozdział fantastic, jak zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  10. jeny, ja z wrażenia nie mogę.... ;p
    Kinga, człeku mój ty zacny! bd ci bić pokłony za tak wspaniałe rozdziały! ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. omg , ile emocji i akcji ;P

    czekam z niecierpliwością na kolejne ..
    a ten supeer ;*
    <3

    OdpowiedzUsuń